Od kilku miesięcy już przestawiłam się zupełnie na naturalne balsamy do ust. Najpierw miałam jeden domowy od Smykusmyka, potem trafilam na markę Figgs&Rouge - którą uważam za przesadnie wysoko wyceniającą swoje produkty firmę. Zapasy jednak powoli się kończyły i trzeba było zrobić coś samemu.
Uzupełniając zapas wosku pszczelego, dorzuciłam do koszyka olej kokosowy. Coś co okazało się być cudownym półproduktem bogów! A nie dla nich syntetyczne kokosy, o nie... Gdy wącham tą śmieszną maź, która o dziwo nazywana jest olejem, czuję się kobieta w reklamie Bounty. Nagle mam plaże, hamak i świeżo rozbitego (przez samego Jasona Momoa)
kokosa
pełnego miąższu i mleka... Na szczęście używając go w balsamie do ust wciąż pozostawia ten boski aromat. Dlatego szykujcie zlewki, bo warto troszkę posiedzieć w kuchni!
NATURALNIE KOKOSOWY BALSAM DO UST
SKŁADNIKI:
- Olej kokosowy
- Wosk Pszczeli
- Masło Shea (Karite)
- 1 kapsułka witaminy E
PROPORCJE:
- 1:1:1 - balsam twardszy; do słoiczka i opakowania na sztyft;
- 1,5:1:1 - balsam miększy; do słoiczka
- Kolejność produktów w proporcjach taka sama jak na liście przepisów
PRZYDATNY SPRZĘT:
- miarki, chociaż wystarczy odkażona łyżeczka
- zlewka, aby było łatwiej przelać do opakowań
- mieszadełko
- opakowania - u mnie w tej roli słoiczki z Rossmana za jakieś 1,50 zł
WYKONANIE:
1. Do naczynia w którym będziemy wszystko topić, dajemy odpowiednią porcję wosku oraz masła shea. Ilość, której użyłam w tym przypadku do 10 ml każdego ze składników. Wszystko to wstawiamy do kąpieli wodnej i czekamy aż w pełni się rozpuści.
2. Wyciągamy naczynie. Dokładamy do niego oleju z kokosa, który ma konsystencję podobną do wazeliny. Nakładając go rozkoszujemy się zapachem. Mi w tym czasie zdążyło już wszystko zacząć zastygać (z powodu dużej zawartości wosku), więc musiałam znów pogrzać całą mieszankę.
3. Dodajemy kapsułkę wit. E, mieszamy i przelewamy do odkażonych wcześniej słoiczków. Pozostawiamy do wystygnięcia i gotowe!
Muszę przyznać, że jestem mega zadowolona z tego przepisu. Jest prosty, tani i ten zapach... No i oczywiście sama natura :3 Osobiście wolę trochę miększe balsamy w słoiczkach, więc gdy ten skończę użyję proporcji 1,5:1:1.
Tym razem składniki kupowałam w sklepie Goremi - Zdrowe Kosmetyki. Tam dostaniecie wszystkie 3 potrzebne półprodukty z baaardzo niskich cenach: to co widzicie na zdjęciach plus najtańsza wysyłka wyniosło tylko 14,82! A ilości takie wystarczą na całą masę balsamów do ust ;)
I co Wy na takie rozwiązanie?