środa, 30 lipca 2014

KONIEC URLOPU!... czyli gdzie była Kuna kiedy jej nie było


Wakacje, wakacje i po wakacjach. Przynajmniej dla mnie, chociaż sierpień jeszcze przed nami. 

Pora wrócić z tego długiego, blogowego, wakacyjnego urlopu. Przez prawie miesiąc nie udzielałam się tutaj what-so-ever. Więc co się takiego działo, że właściwie mnie nie było?

Żeby nadrobić moją nieobecność dam Wam dużo, dużo zdjęć - a co tam!

W celu organizacji, postanowiłam każdy element zawrzeć w oddzielnym punkcie.

1. Obrona dyplomu w Akademii Makijażu Mokotowska

Jak widać, zaczęło się grubo. Po prawie roku nauki, praktyk, treningów, przyszła pora na udowodnienie przed komisją, że są ze mnie makijażowi ludzie. Kochałam moje zajęcia, czułam się na nich dobrze i całkiem pewnie, ale jak wiadomo - dyplom to zupełnie inna para kaloszy. 

1,5 godziny na przygotowanie modelki w całości. Makijaż, włosy, ubranie. Oczywiście z naciskiem na makijaż, ale jednak. Nie za dużo czasu prawda? Na szczęście temat od samego początku przypadł mi do gustu. Na jakieś 2-3 tygodnie przed obroną dowiedziałyśmy się, że nasza stylizacja ma być inspirowana lalkami świata.

Przy pracy - ja to ta najbardziej na lewo! | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618


Już prawie gotowe! | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618


Ostatnie poprawki peruki | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618
Komisja przy pracy: Sergiusz Osmański, Karolina Choroś, Piotr Kroschel | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618
Modelkowe Selfie | Prywatny profil FB modelki Małgorzaty Dżus
Moje zdjęcie ziemniakiem

Oczekiwanie na wyniki oczywiście były męczące, choć byłam dosyć pewna, że źle mi nie poszło i uda mi się zdać. Okazało się, że zdałam. Z wyróżnieniem!

Oczekiwanie na wyniki | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618
Pełnia szczęścia! | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618
Szczęśliwe wyróżnione - dwie z trzech | facebook.com/pages/akademia-makijażu-mokotowska/246419095384618

To właśnie wydarzenie zajęło mój czas do 6 lipca. Ostry początek miesiąca!

2. Wyjazd do Pragi - czeskiej of kors!

Już 7 lipca wyjechałam z TeŻetem do Pragi. Zabawiliśmy tam do 13 lipca, przy czym wróciliśmy dopiero nad ranem 14stego. 

Po 11 godzinach nocnej podróży... I chyba 5 godzinach kręcenia się.
Można? Można!
Przed wymarzoną wystawą prac Tima Burtona!
Na dowód - TeŻet też był!
TIM BURTON! YAY!

Zdjęcia robił TeŻet - nic nie poradzę na to, że jego fanaberią było, abym na większości pozowała! 

Temat Pragi, a dokładniej zakupów w niej mam zamiar oczywiście jeszcze rozwinąć, ale już nie tutaj. W ten jednak sposób minęła już połowa miesiąca. Intensywnie, right? Ale uwaga! Nie zwalniamy tempa!

3. Zaręczyny

Właściwie to długo się zastanawiałam czy pisać tutaj na ten temat. ale właściwie - dlaczego nie? W końcu to blog. Osobisty i takie tam. Otóż 12 lipca, w wyżej wymienionej Pradze, przeszłam (ku mojemu zaskoczeniu) w stan zaręczenia.



Oczywiście muszę się pochwalić pierścionkiem, bo jest cudowny, idealny, wymarzony. I nie - nie pochodzi z Krupówek, ani Świata Spinek (taki nasz "żart). Został zrobiony specjalnie dla mnie ne zamówienie. Koty zawsze i wszędzie! :3

Stan zaręczenia również pochłonął sporo mojego czasu. Chociażby wycieczka do rodziców w rodzinnym mieście. Szaleństwo dzikie!

4. Nowa praca

Tutaj już bez zdjęć, bo to temat dosyć świeży. Zaczynam z początkiem sierpnia i jestem całkiem podekscytowana. Co to za praca? Otóż tego akurat nie mam ochoty zdradzać. Ale jest dla mnie spełnieniem marzeń, więc mam zamiar oddawać jej całą masę mojego zaangażowania oraz serca.

Myślę, że wymienione przeze mnie przyczyny są wystarczającym usprawiedliwieniem dla tego pracowitego urlopu. Działo się, oj działo! Teraz pora jednak wrócić do rytmu pisania postów! Trzymajcie się i nie puszczajcie!