czwartek, 3 lipca 2014

Kuna przygotowuje się na wyjazd!


Już za parę dni, za dni parę...

Wezmę torbę swoją, a w niej kosmetyczkę. Ale co zrobić jeśli kocham kosmetyki, ale muszę zrobić w walizce miejsce dla nowych?

Niezbędnik Kunowy - bo mam taki kaprys!

W najbliższy poniedziałek wyjeżdżam na prawie tydzień do Pragi - i nie mam tutaj na myśli tej warszawskiej. Jako szanująca się maniaczka wszystkich mazideł, płynów, kolorowych farbek i proszków postanowiłam odchudzić swój bagaż do totalnego minimum, aby móc zmieścić w nim trochę miejscowych, czeskich zakupów. A, że naszła mnie przy tym ochota podzielenia się ze wszechświatem co zapakuje do kosmetyczki to już siła wyższa bliżej mi nie znana.

Przecież latem lepiej wchodzą posty łatwe, proste i przyjemne!

PIELĘGNACJA

  1. Żel antybakteryjny Dermo Pharma - Totalny niezbędnik w torbie, szczególnie jeśli czeka mnie 11 godzin w autobusie. Te Dermo Pharmu są genialne! Identyko jak Bath&Body Works, dostępne w niektórych aptekach, w drogeriach Natura i w sklepie producenta. Cztery zapachy do wyboru, a co najważniejsze to cena jest nie do przebicia. 6,50-8,50zł za 88ml! (zamiast bodajże 8 zł za 29ml w B&BW...) Pozostaje tylko decyzja w kwestii, który zapach jedzie ze mną.
  2. Ziaja, BLOKER antyperspirant - Nie do końca coś co zapakuje do torby, ale przed wyjazdem na pewno zafunduje sobie kurację tym cudem. Nie lubię śmierdzieć, nie lubię się pocić, a jeśli czeka mnie podróż i długie wędrówki to chociaż na trochę chcę nad tym zapanować. 3 dni na noc smarujemy się takim, a wolność od nadmiernego pocenia jest bezcenna. Groszowa sprawa (6 zł?), przed wyjazdem niezbędny. (Jeśli ktoś musi wiedzieć jaki biorę dezodorant to mówię: Rexonę w sztyfcie)
  3. Loton, Oil therapy argan oil - O tym nowym cudeńku już wspominałam w jednym poście. Nie za duże opakowanie, wysmarować mogę sobie całe ciało po prysznicu, więc odpada mi sporo rzeczy w bagażu. Pięknie pachnie! W dodatku dosypałam sobie do niego złotego pigmentu i mam piękny letni olejek - Pat&Rub i NUXE może mi naskoczyć!  Koszt to 15,99zł (plus ewentualny pigment)
  4. Ziaja Med, Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+ - Polecam go każdemu kto zaczyna używać filtrów. Mój pierwszy, już o nim pisałam i wciąż go lubię, ale ostatnio trochę mnie zmęczył na twarzy. Nie mniej jednak idealnie nada się do smarowania ramion i dekoltu! Cena  ok 17zł.
  5. Khadi, Ajurwedyjski olejek do twarzy i ciała z różowym lotosem przeznaczony do pielęgnacji skóry mieszanej - Uff... Długa nazwa. Mój pierwszy olejek Khadi, który kupiłam sobie na początku czerwca w Krakowie. Idealny na noc do cery mieszanej. Będzie potrzebował jakiejś głębszej recenzji, bo należy mu się. Mała buteleczka to świetny sposób na przetestowanie i zmniejszenie wagi do minimum. Cena w moim ulubionym, warszawskim sklepie BioOrganika to tylko 9,90zł - dostępny też w sklepie stacjonarnym!
  6. MAKE UP FOR EVER, UV Prime - Odrobina burżujstwa każdego dnia. Chociaż nazywa się to bazą pod makijaż u mnie ląduje w dziale pielęgnacja. Ostatnio mój ukochany filtr. Mocny skurczysyn, nawilża, nie zapycha, nie tłuści, a ochrona wysoka! Love ♥ Cena... No niestety 120zł...
  7. SYLVECO, Łagodzący krem pod oczy i Lekki krem rokitnikowy - Używam ich codziennie w wersji pełnej. Nie bójcie nic, będzie recenzja. Próbeczki zawsze w cenie na podróż!
  8. SYLVECO, Ochronna pomadka z peelingiem - Kocham, trudno będzie to jakiejkolwiek marce przebić ten wynalazek. Codziennie przed snem używam na ustach i wyjazd mnie w tym nie powstrzyma. Obiecuję rozwinąć temat! Cena to 9 zł (też dostępny w BioOrganice!)
  9. YASMEEN, Perfumy w olejkach - Pisałam już o moich pierwszych doświadczeniach w tej kwestii, a kolekcja od tego czasu się powiększyła! Pięknie pachną i wejdą do każdej kosmetyczki. Biorę trzy różne, bo kto wie na jaki zapach mnie najdzie? Jadą Al-Haramain Romance, Al Rehab Green Tea i Al Rehab Al-Nourus.
  10. Neutrogena, Anti-Ageing Hand Cream SPF 25 - Znalezisko po małym researchu. Już kiedyś miałam rozmowę z Arsenic, gdzie słusznie ubolewała ona nad brakiem na rynku kremów do rąk z filtrem. W końcu rozejrzałam się po internetach i znalazłam coś, co nie kosztowało ponad 200 zł. Dobry krem, przyjemny na dłoniach, ale co ważniejsze, daje dodatkowe zabezpieczenie przed słońcem - w końcu to ręce są bardzo narażone na słońce i starzenie z nim związane. Mała tubka, 50ml, cena 14,99zł. Można? Można.
  11. Olejek myjący - Nie ma go na tym zdjęciu, bo jakoś hm... Nie prezentuje się on jakkolwiek sensownie. Czym jest olejek myjący? To najlepszy wynalazek wszechświata do oczyszczania twarzy i demakijażu. Chcecie dowiedzieć się więcej? Skoczcie do Arsenic!
Szampon i żel pod prysznic nie zostają wymienione ponieważ być może kupię sobie coś na miejscu, żeby przetestować słynne Alverde. A co mi tam!

KOSMETYKI KOLOROWE

  1. LUMENE, CC Cream, odcień MEDIUM - Niedawno o nim pisałam. Łatwy, prosty i przyjemny. Na podróż idealny. A i pod oczy sobie mogę nałożyć zamiast korektora. 
  2. PAESE, Puder matujący półtransparentny, odcień 1A ciepły beż - W kompacie, z lustekiem i gąbeczką. Kupiłam go w ostatnim Paese Boxie, który dostępny był na stoiskach. Bardzo fajny puder, któremu nic nie mogę zarzucić. Do torebki i w drogę! Cena - 24,90zł
  3. Essence, Stays no matter what Eyepencil&Eyeshadow, odcień 08 chocolate brownie - Chodzi za mną, żeby napisać o nim coś więcej, ale to następnym razem. Kredka wodo i ściero-odporna. Gruba, ale precyzyjna. Da się ją rozcierać, jest genialna do szybkiego makijażu. A jak wiadomo, brąz ponad wszystko! Cena 10,99zł
  4. bareMinerals, LASH DOMINATION Mascara - Mam farta, że to moja druga miniatura tego tuszu do rzęs. Z półki "na bogato" to mój ukochany, ubóstwiany tusz. Duża, silikonowa szczoteczka, mega podkręca, mega pogrubia, zero osypywania i co najważniejsze - rzęsy, które podkręci rano, pozostają podkręcone do wieczora!
  5. Kolorówka.com, Wieżyczka pigmentów - Kogoś to dziwi? 4 najbardziej praktyczne miki z oferty, czyli Pale Tan, Brown Coco, Silk Gold i Whisper of angels. Cienie i rozświetlacze w jednej wieżyczce. Biorę, bo rozstać się nie potrafię!
  6. BEAUTIES FACTORY, Błyszczyk, odcień 009 - Dobry, nudziakowy błyszczyk. Coś w sam raz do nakładania szybko na usta w ciągu dnia, żeby wyglądać jak człowiek i żeby suchość nie dopadała.
  7. INGLOT, Paletka Freedom System - Mega praktyczna, warto ją kupować póki jeszcze mają ją w ofercie. Nie za duża, nie za mała, jak w sam raz. Duże lusterko i jeden wielki magnes. Chyba mają je wycofywać, więc trzeba brać, brać, brać! Jedyne 14-15zł!


  1. INGLOT, HD Face Sculpting Powder, odcień 505 - Niedawna nowość Inglota. Mój bronzer idealny. Ktoś kto go stworzył zostaje przeze mnie wysłany do makijażowego nieba. Od razu. Konturowanie idealne. Cena 29zł za wkładkę. I napiszę tylko tyle.
  2. bareMinerals, READY Blush, odcień French Kiss - Kocham różowe róże (i masło maślane). Jeden z moich ideałów. Znów miałam farta, że w moje ręce wpadł ich kosmetyk, a dokładniej sama wkładka testera - oczywiście nowa. Bardzo lubię go używać i daje piękny efekt na mojej twarzy. Cena regularnego produktu to 129zł... 
  3. INGLOT, Freedom System Rainbow Eyeshadow, odcienie 116R i 117R - W podróży trzeba stawiać na sprawdzone rozwiązania. Te matowe cienie są dla każdego do wszystkiego. Z brązu korzystam do brwi i podstawowego makijażu dziennego. Róż jest jego uzupełnieniem, a najjaśniejszego odcienia często używam do rozświetlania pod łukiem brwiowym. 16 zł za sztukę.
  4. INGLOT, Freedom System Eyeshadow, odcienie Pearl 441 i Pearl 429 - Moje ostatnie kaprysy, więc lądują w paletce, skoro jest w niej miejsce. Fiolet daje odrobinkę koloru i opalizuje na różowo-fioletowo. Niebieski jest perłowy, świetnie spełnia moją chęć na delikatny akcent w kolorze nieba. Okrągłe wkładki trzeba kupować póki są, bo kosztują jedyne 10zł, ale będą wycofywane!
  5. Essence, Eyeshadow, odcień 71 miss atlantis - Jest niebieski, ma leciutką perłę i tester był na wyprzedaży w jednej z drogerii Jasmin. Kosztował mnie całe 1,99zł. A ja ostatnio choruję na niebieski, dlatego wpisuje się idealnie w moją podróżną paletkę.
  6. bareMinerals, READY Eyeshadow 2.0, paletka The Grand Finale - Kolejny zdobyczny tester tej marki. Ich cienie mają totalną pigmentację i genialnie trzymają się na powiece. Są całkiem zajebiste (nie boję się tego określenia!). Niestety na zdjęciu klapka od paletki rzuca na nie cień. Jasny żółto-złoty z delikatną zieloną poświatą oraz ciemny, mocny granat opalizujący na niebiesko. Jadą ze mną w razie czego, gdyby mi odbiło. Standardowa cena za taką dwójkę to 109zł...
I w końcu dotarłam do końca! Tylko tyle i aż tyle jednocześnie! 

Spis zakończony, pochwaliłam się grzecznie i wypróbowałam na sobie pisanie takiej listy produktów z mini recenzjami. Wakacje Panie i Panowie, Wakacje! Prago - NADCHODZĘ!