Drugie: Wieszak z owieczką, rozmiar dziecięcy. Naklejone motywy wyglądają trochę jak kalkomanie, całość wyszła uroczo. Nie wiem dokładnie co się z nim dzieje, ale mam nadzieję, że spełnia dzielnie swoją funkcję.
środa, 31 sierpnia 2011
Zaniedbanie
Drugie: Wieszak z owieczką, rozmiar dziecięcy. Naklejone motywy wyglądają trochę jak kalkomanie, całość wyszła uroczo. Nie wiem dokładnie co się z nim dzieje, ale mam nadzieję, że spełnia dzielnie swoją funkcję.
czwartek, 6 stycznia 2011
Zamotane zakupy
Tak jak zapowiadałam - dziś "recenzja" z moich zakupów w sklepie zamotane.pl.
Od jakiegoś już czasu planowałam zakupy w tym sklepie internetowym. W Olsztynie trudno jest dostać bawełniane włóczki inne niż Almina, Camilla, Miya, Myra i Supreme, które generalnie są swoimi odpowiednikami, oscylującymi między dwoma grubościami. Więc gdy miałam trochę więcej pieniędzy, postanowiłam zaryzykować i zamówić coś na co miałam "chrapkę" odkąd tylko zobaczyłam: Soleil marki Rozetti.
Ale jak już wspomniałam, powiem o sklepie, nie o samej włóczce (jeszcze dobrze jej nie przetestowałam). Zamówiłam sobie 11 motków 50 gramowych po 5,50 zł za sztukę. Wysyłka priorytetowa kosztowała mnie 11 zł przy wcześniejszym przelewie, co uważam, za całkiem znośny koszt wysyłki dla dość sporej przesyłki. Przesyłka została nadana bardzo szybko, dzięki czemu nie musiałam długo czekać na swoje zamówienie.Zawartość paczki, dodatkowo była włożona w reklamówkę Adriafilu, co wyglądało bardzo przyjemnie: prawie jakbym przyniosła te zakupy z autentycznej pasmanterii ;) Poza rzeczami oczywistymi (włóczkami i rachunkiem), znalazłam w środku dodatkowo, owinięte w małe karteczki kawałki 16 innych włóczek.
Takie próbki, to świetna forma promocji, szczególnie, że przez internet nie możemy czegoś dotknąć. Osobiście wydrukowałabym nazwy włóczek na papierze. Odnalezienie włóczek w serwisie też trochę sprawiło problemu, gdyż osobiście nie zauważyłam nigdzie na stronie opcji "szukaj". Poradziłam sobie z tym korzystając z google. Tak więc, choć próbki są dobrym pomysłem, wymagają drobych poprawek. Ważne jednak dla mnie jest to, że w ogóle się pojawiły w moim zamówieniu.
Sklep powinien popracować nad zdjęciami. Choć przy każdej włóczce widnieje nazwa koloru, trudno wiedzieć jaki będzie on faktycznie. W moim zamówieniu, włóczka która nazwana została "terakota" na zdjęciu miała piękny czerwony kolor. Na żywo okazała się być faktycznie "terakotą", ale skąd miałam wiedzieć jak dokładnie może ona wyglądać? Nie wspominając o "pomarańczy", która okazała się "marchewką". Większość włóczek w moim przypadku jest jaśniejsza w rzeczywistości. Nie mozna mieć wszystkiego...
Ogólne oceny wyglądają więc następująco
Szybkość wysyłki: 10/10
Ceny: 9/10 (zamówienie w jakiejkolwiek pasmanterii internetowej ma sens, jeśli nie mamy pasmanterii w mieście lub robimy duże zamówienie)
Stan faktyczny produktów: 8.5/10 (za kolory na zdjęciach i w rzeczywistości)
Czynniki dodatkowe: 9/10 (nowa ocena, która zdecydowanie powinna się tutaj pojawić; w tym wypadku za próbki, nie dokońca dopracowane)
Średnia ocena: 9,125/10
Ogólnie uważam zakupy za udane. I chociaż jestem w twórczym dołku, wierzę, że kupione włóczki podniosą moje morale ;)
niedziela, 2 stycznia 2011
Praktyka czyni mistrza, czyli witrażyki w pierniczkach
Rok w rok, w domu dzieje się pewna niepisana tradycja: mama nie pamięta z którego przepisu korzystałyśmy rok temu, więc robimy masową zbiórkę wszystkiego co wpadnie w ręce: książki, zeszyciki z gazet, zeszyty, wycinki, opakowania. Generalnie wszystko gdzie można znaleźć przepis o tytule "Pierniczki". W tym roku padło na blog mojewypieki.blox.pl. A dokładniej na ten przepis + zdjęcia witrażyków. Wykonanie pozostawiłyśmy takie samo, ale skład został zmieniony.
Pierniczki (same składniki)
550 g mąki żytniej
150 g mąki pszennej
200g masła
1 jajko + żółtko
450 g miodu
150 g cukru pudru
3 łyżeczki płaskie sody/proszku do pieczenia (mama preferuje sodę do piernika, ale zabrakło...)
przyprawa do piernika (2 opakowania, bo my lubimy duuużo przyprawy ;)
2 łyżeczki kakao (tak dla koloru)
Komentarze co do wykonania: Wykonujemy tak jak w przepisie podanym na mojewypieki, ale...1) Ciasto warto schować do lodówki na jakąś godzinkę. Jeśli nie wykorzystamy całego to może jeszcze spokojnie posiedzieć chłodziarce parę dni.
2) Pierniczki bardzo długo miękły. Nawet po 2 tygodniach wciąż nie były mięciutkie. Być może szczelne pudełko było ich zgubą. Kiedy położone zostały na paterze wśród owoców zmiękły błyskawicznie. Wszystko zależy od tego jakie chcemy żeby były.
Rady do witrażyków: Jak znalazłam sposób wykonania witrażyków od razu poczułam, że muszę spróbować. I choć instrukcja w przepisach była jasna to uważam, że moje obserwacje mogą się komuś przydać ;)
1) Landrynki nie są chętne do kruszenia. Próbowałam drewnianym tłuczkiem do mięsa i nic. Kombinowałam jak żaba pod górkę aż mnie olśniło. Genialnym rozwiązaniem okazał się stary dziadek do orzechów (jak widać na zdjęciu). Kruszy świetnie landrynki, na mniejsze i większe kawałki.
2) To ile sypałam widać na zdjęciu: trochę z górką, kawałki większe i drobne kryształki.
3) Czas pieczenia podany na mojewypieki jest w sam raz. Gdy wyjmiemy blachę, musimy pozostawić ją do wystygnięcia. Próba zdjęcia z gorącej/bardzo ciepłej blachy skutkuje tym, że witrażyk wciąż klei się do papieru. Warto więc pierwszego zdejmować powoli, jeśli nie jesteśmy pewni.
Tyle miałam do przekazania w kwestii pierniczkowej ;) Jutro zaś mała recenzja sklepu internetowego.
piątek, 3 grudnia 2010
Jestem!
Ale oto ogłaszam wszem i wobec - wróciłam~! Z nowymi pokładami energii, chęci i zapału. To fascynujące jak wiele może dać choroba, kilka dni odpoczynku i dodatkowe witaminy z żeń-szeniem ;)
Ostatnio byłam obrażona na wiele rzeczy. Na życie, na studia, na bloga i jego wygląd, na lakier do decoupage'u, na maszynę do szycia, na brak pieniędzy - generalnie na wszystko, a może nawet więcej. A z każdym nieudanym krokiem wkurzałam się coraz bardziej. Nie był to czas ogólnie próżny, bo coś nie coś robiłam.
Po 1 - eksperymenty. Twórcze próby w nowych technikach: wyszywaniu, frywolitce, farbowaniu kordonków/nici, szyciu na maszynie, robieniu na drutach. Wszystko to lekko w powijakach, ale wraz z kolejnymi wpisami pokażę efekty moich prac.
Po 2 - Postanowiłam wykorzystać moją raczkującą pasję do grafiki w Adobe Illustratorze i zacząćtworzyć wzory do wyszywania. Zainspirowałam się serwisem Etsy.com na którym ludzie oferują
takie otóż wzory, wysyłając je po zakupie na e-mail. Łatwo, szybko i międzynarodowo. Póki co mam 3 wzory, które postanowiłam, że wystawię. Są jeszcze w trakcie obróbki, ale prędzej czy później będą do znalezienia na http://www.etsy.com/shop/JustCurlyStitches
Po 3 - Zaczęłam współpracować z galerią w Warszawie o wdzięcznej nazwie Las Rąk Laboratorium Rękodzieł. Galeria ta swoją reklamą i informacją o sobie zyskała sporo rozgłosu (tak mi się przynajmniej wydaje).
Prace, które tam wystawiłam do szydełkowe babeczki w różnych kolorach w formie zawieszki (niestety nie mam zdjęć dokładnie tych, które poszły do Lasu) oraz... NaJabłuszników (nazwa własna ;)
Co to jest NaJabłusznik? Jest to szydełkowy pokrowiec na jabłko. Do czego służy? Głównie do dwóch rzeczy - służy jako woreczek wielorazowego użytku na owoc oraz ma nam zwyczajnie w świecie upiększać otoczenie ;) Bo czyż nie ma nic bardziej uroczego, niż takie ubrane jabłko?




NaJabłuszniki więc możecie dostać w Lesie Rąk na ulicy Hożej w Warszawie - nie wiem zupełnie ile one tam kosztują, jeśli mam być szczera. Możecie też zamówić je u mnie, tutaj na stronie - łapiąc mnie na mail lub szukając informacji w zakładce "Na Sprzedaż".Na koniec tego wpisu pod długiej przerwie - mała odezwa.
Ponieważ idą święta wszyscy szukamy prezentów, a pieniądze rozchodzą się w tempie ekspresowym. Dlatego postanowiłam odsprzedać trochę biżuterii. Kolczyki które widzicie poniżej są na sprzedaż, po małych cenach, z tanim kosztem wysyłki (5 zł polecony priorytetowy). Kolczyki z Monroe są tutaj jednak nie na sprzedaż, ale jako przykład - bo chętnie wykonam też kolczyki Decoupage na zamówienie. Wzory dowolne, do ustalenia (może jakiś wycinanki łowickie, hm?). Kształty jakie mogę zaoferować do kwadraty, koła 5 i 6 cm, romby oraz prostokąty. Cena świąteczna za takie kolczyki to 13 zł plus wyżej wymienione koszta wysyłki. Wiem, że na allegro można znaleźć taniej, ale zapewniam, że w o wiele gorszej jakości. Zainteresowanych zapraszam do mailowania, ew. kontaktu przez komentarze.


I póki co, to by było na tyle... Ale już niedługo - więcej z mojej strony :)
piątek, 20 sierpnia 2010
Pronto
Nie będzie mnie przez jakiś czas, ponieważ jestem zajęta przygotowaniem się z pewnym craftowym projektem. Wiem, że informacja ta jest wielce enigmatyczna - trudno.
Blog będzie przechodził małe renowacje i remonty.
Może z okazji rocznicy bloga podzielę się z wami jakimś urodzinowym CANDY.
A wy bawcie się dobrze. Korzystajcie z ostatnich dni lata i ,być może dla części z was, końca wakacji.
poniedziałek, 26 lipca 2010
Powrót
Póki co niedziela pokazała mi swoje twórcze oblicze. Oto efekty:
Ciasteczkowe zawieszki, irlandzkie koniczyny (zawieszki i do kolczyków wkrętek) oraz różyczki wkrętki.Niedługo uaktywnię się bardziej~! Pozdrawiam.

