Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 grudnia 2015

Dzyń, dzyń, dzyń - Wesołych Świąt 2015


Ho, ho, ho! 

Jak co roku - mamy grudzień. A wraz z grudniem to, na co niektórzy czekają cały rok. Święta Bożego Narodzenia! 

Dlatego pora na świąteczne życzenia dla wszystkich, którzy jakimś sposobem wpadną w to miejsce. Niech będzie u Was wesoło, spokojnie i na luzie. Bez spiny. Wykorzystajcie te 3 (lub więcej) wolne dni i zróbcie po prostu nic. Albo coś co bardzo lubicie, ale zwykle macie wyrzuty sumienia. 

Życzę Wam też, żeby spełniły się wszystkie zachcianki kosmetyczne i nie tylko. Mam nadzieję, że pod Waszymi choinkami znajdą się niespodzianki - tak prawdziwie niespodziewane, bo wiadomo, że jak człowiek zaczyna być w pewnym wieku to już nie niespodzianki, a koncert życzeń prezentowych.

Ja za to znikam, ale obiecuję, że nie na długo. Pewnie napiszę coś przed Sylwestrem i tuż po nim. Jeśli jednak chcecie być w kontakcie ze mną to pamiętajcie o moim FanPage'u: facebook.com/kunadomowa

Dodatkowo ciągle wrzucam jakieś pierdołki na mój Instragram: @kunadomowa! Łapcie więc mnie również tam.

Misie moje pluszowe - WESOŁYCH ŚWIĄT!

niedziela, 13 grudnia 2015

Jak rozplątać lampki i nie zwariować? Polskie Świecie na ratunek!


Święta, Święta... Jak dla wielu osób to mój ulubiony czas w roku, kiedy chłonę z niego nawet najbardziej "kiczowate" elementy. W całej tej radości i pozytywnej ekscytacji przychodzi moment - TEN MOMENT. Nagle każda godzina, każdy dzień, każdy weekend podporządkowany jest ogarnięciu spraw "przed". I jeszcze te przeklęte lampki.

niedziela, 2 stycznia 2011

Praktyka czyni mistrza, czyli witrażyki w pierniczkach

Oto coś co chciałam napisać jeszcze w grudniu, kiedy to wszyscy robią pierniczki. Niestety lenistwo i brak organizacji dał o sobie znać. Wpis więc pojawia się teraz. Póki jeszcze zima, sezon świąteczny trwa do 6 grudnia i może ktoś potrzebuje zrobić sobie pierniczków od tak dla smaku.

Rok w rok, w domu dzieje się pewna niepisana tradycja: mama nie pamięta z którego przepisu korzystałyśmy rok temu, więc robimy masową zbiórkę wszystkiego co wpadnie w ręce: książki, zeszyciki z gazet, zeszyty, wycinki, opakowania. Generalnie wszystko gdzie można znaleźć przepis o tytule "Pierniczki". W tym roku padło na blog mojewypieki.blox.pl. A dokładniej na ten przepis + zdjęcia witrażyków. Wykonanie pozostawiłyśmy takie samo, ale skład został zmieniony.

Pierniczki (same składniki)
550 g mąki żytniej
150 g mąki pszennej
200g masła
1 jajko + żółtko
450 g miodu
150 g cukru pudru
3 łyżeczki płaskie sody/proszku do pieczenia (mama preferuje sodę do piernika, ale zabrakło...)
przyprawa do piernika (2 opakowania, bo my lubimy duuużo przyprawy ;)
2 łyżeczki kakao (tak dla koloru)
Komentarze co do wykonania:
Wykonujemy tak jak w przepisie podanym na mojewypieki, ale...
1) Ciasto warto schować do lodówki na jakąś godzinkę. Jeśli nie wykorzystamy całego to może jeszcze spokojnie posiedzieć chłodziarce parę dni.
2) Pierniczki bardzo długo miękły. Nawet po 2 tygodniach wciąż nie były mięciutkie. Być może szczelne pudełko było ich zgubą. Kiedy położone zostały na paterze wśród owoców zmiękły błyskawicznie. Wszystko zależy od tego jakie chcemy żeby były.

Rady do witrażyków: Jak znalazłam sposób wykonania witrażyków od razu poczułam, że muszę spróbować. I choć instrukcja w przepisach była jasna to uważam, że moje obserwacje mogą się komuś przydać ;)
1) Landrynki nie są chętne do kruszenia. Próbowałam drewnianym tłuczkiem do mięsa i nic. Kombinowałam jak żaba pod górkę aż mnie olśniło. Genialnym rozwiązaniem okazał się stary dziadek do orzechów (jak widać na zdjęciu). Kruszy świetnie landrynki, na mniejsze i większe kawałki.
2) To ile sypałam widać na zdjęciu: trochę z górką, kawałki większe i drobne kryształki.
3) Czas pieczenia podany na mojewypieki jest w sam raz. Gdy wyjmiemy blachę, musimy pozostawić ją do wystygnięcia. Próba zdjęcia z gorącej/bardzo ciepłej blachy skutkuje tym, że witrażyk wciąż klei się do papieru. Warto więc pierwszego zdejmować powoli, jeśli nie jesteśmy pewni.

Tyle miałam do przekazania w kwestii pierniczkowej ;) Jutro zaś mała recenzja sklepu internetowego.