Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lipca 2016

V Secrets of Beauty, 14 maja 2016 - tęskniłam, a było za czym!

foto: TWOJEZRODLOURODY.COM.PL

Spotkania blogerskie... czasami zapominam, że internet jest ich pełen i potrafią wyskakiwać z każdej strony. Dla mnie jednak zawsze pozostanie jedno, jedyne, wyjątkowe. To do którego zawsze wracam i które pewnie zawsze będzie mi najbliższe. SECRETS OF BEAUTY!

poniedziałek, 15 lutego 2016

Czy potrzebuję tego najnowszego gadżetu kosmetycznego?


Dzisiaj będę pisać do Ciebie - tak do Ciebie, tam w internecie, bezpośrednio! Pewnie właśnie przeglądałaś blogi albo youtube'a i zobaczyłaś ten jedyny, idealny gadżet, który zmieni Twoje kosmetyczne życie na zawsze. Właściwie to wyskakuje on już do Ciebie nawet z lodówki, bo to hit sprzedaży, najwyższy poziom technologii, blogerki go kochają, celebryci używają. Jest taki piękny, taki genialny... A ty jeszcze się zastanawiasz? Zadajesz sobie to głupie pytanie: Czy ja go potrzebuję? 

A ja Ci odpowiem na to pytanie - prawdopodobnie, jest on Ci totalnie zbędny.

sobota, 2 stycznia 2016

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - dlaczego zmieniłam podejście do "drogich" kosmetyków?


Wszystko jest względne i wszystko płynie. To jedne z tych banałów, które jak to zwykle bywa, świetnie przekładają się na rzeczywistość.

Także tą dotyczącą kosmetyków do makijażu pod moim dachem.

środa, 23 grudnia 2015

Dzyń, dzyń, dzyń - Wesołych Świąt 2015


Ho, ho, ho! 

Jak co roku - mamy grudzień. A wraz z grudniem to, na co niektórzy czekają cały rok. Święta Bożego Narodzenia! 

Dlatego pora na świąteczne życzenia dla wszystkich, którzy jakimś sposobem wpadną w to miejsce. Niech będzie u Was wesoło, spokojnie i na luzie. Bez spiny. Wykorzystajcie te 3 (lub więcej) wolne dni i zróbcie po prostu nic. Albo coś co bardzo lubicie, ale zwykle macie wyrzuty sumienia. 

Życzę Wam też, żeby spełniły się wszystkie zachcianki kosmetyczne i nie tylko. Mam nadzieję, że pod Waszymi choinkami znajdą się niespodzianki - tak prawdziwie niespodziewane, bo wiadomo, że jak człowiek zaczyna być w pewnym wieku to już nie niespodzianki, a koncert życzeń prezentowych.

Ja za to znikam, ale obiecuję, że nie na długo. Pewnie napiszę coś przed Sylwestrem i tuż po nim. Jeśli jednak chcecie być w kontakcie ze mną to pamiętajcie o moim FanPage'u: facebook.com/kunadomowa

Dodatkowo ciągle wrzucam jakieś pierdołki na mój Instragram: @kunadomowa! Łapcie więc mnie również tam.

Misie moje pluszowe - WESOŁYCH ŚWIĄT!

sobota, 3 stycznia 2015

Syn Martnotrawny powraca na blogowe łono


Szykujcie fanfary, widły i cenzurę, bo wchodzimy na ciemną stronę ludzkiej (przepraszam bardzo - mojej) natury.

Wyznanie grzechów nigdy nie jest łatwe, szczególnie jeśli spowiadamy się przed większym gronem osób, które w dużej części są nam kompletnie nieznane. Niestety zasadą spowiedzi jest powiedzieć prawdę, nawet jeśli jest ona niewygodna - dla nas albo dla otoczenia. Moja prawda to raczej ten drugi przypadek. 3 stycznia to jednak idealny moment na powroty, póki ciągnie nas siła noworocznych postanowień.

środa, 30 lipca 2014

KONIEC URLOPU!... czyli gdzie była Kuna kiedy jej nie było


Wakacje, wakacje i po wakacjach. Przynajmniej dla mnie, chociaż sierpień jeszcze przed nami. 

Pora wrócić z tego długiego, blogowego, wakacyjnego urlopu. Przez prawie miesiąc nie udzielałam się tutaj what-so-ever. Więc co się takiego działo, że właściwie mnie nie było?

Żeby nadrobić moją nieobecność dam Wam dużo, dużo zdjęć - a co tam!

sobota, 14 czerwca 2014

Secrets of Beauty, czyli porozmawiajmy o urodzie - ambitnie

Kiedy dowiedziałam się, że Michał z Twojego Źródła Urody, planuje organizować spotkanie blogerów to wiedziałam, że będę chciała w nim wziąć udział.

Po pierwsze - wiedziałam, że będzie na poziomie.

Po drugie - to było pierwsze spotkanie na którym byłam i którego przy tym nie organizowałam.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Igraszki Kosmetyczne ver 2.0. - jesienno-andrzejkowo-mikołajkowe!


Ponad miesiąc temu znów przyszło mi się zmierzyć w organizatorstwem (tym razem bardziej wsparciem) spotkania blogerek o kryptonimie "Igraszki Kosmetyczne". Pora więc na odrobinę lansu i prywaty na tym jakże profesjonalnym blogu.

czwartek, 26 grudnia 2013

Wesołych Świąt i inne głupoty

Obrazek pasujący do okazji, ale nie obrażający uczuć religijnych (nawet Ateistów) - thegraphicsfairy.com

Dziś 26 grudnia, więc Święta jak zwykle są w odwrocie. Od wieków tak to już jest, że Święta, Święta i po Świętach.

To nie zmienia jednak faktu, że chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego, wesołego, kolorowego, szczęśliwego w te Święta i ten okres po Świętach. Aby miło płynął Wam czas do nadchodzącego Sylwestra i Nowego Roku!

Zawsze byłam słaba w życzeniach i to chyba nigdy się nie zmieni.

W tym miejscu mogłabym skończyć swoje pisanie na dziś. I Ty - drogi czytelniku - możesz również to zrobić. Bo to co będzie dalej to głębokie bajanie z rodzaju "Ból Dupy".

sobota, 26 października 2013

Warsztaty w Ploteczkarni - bo ja kocham robić wszysko sama!






No właśnie - przecież ten blog, lata temu, powstał z tego właśnie założenia! Uwielbiam rękodzieło, uwielbiam sama przygotowywać różne rzeczy, uwielbiam tworzyć. Nie zawsze skutek jest taki jaki ja tego chcę, ale jednak. Kocham poznawać tysiąc technik, robić wszystko różnymi sposobami. A jak lepiej nauczyć się czegoś nowego, jak nie na warsztatach?

piątek, 27 września 2013

COSNOVA wita gości!

Sezon na nowości czas zacząć! Są kosmetyki, jest prasa, są blogerki - a to wszystko za sprawą firmy COSNOVA - czyli mówiąc po naszemu Catrice i essence. 

WARNING - Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia! Ilością zdjęć przebijam mistrzów. SPAM, SPAM, SPAM!

niedziela, 11 sierpnia 2013

Bajka o "zboczeńcach" z dobrym serduszkiem

Dawno, dawno temu żyła sobie Kuna Domowa z TeŻetem. Bardzo się kochali, ale chcieli mieć kotka...

Tak zaczęłaby się ta bajka, gdybym miała ją spisać. Ale to nie bajka, a też troszkę historia dla dorosłych, więc zastrzegę na wstępie:
TYLKO 18+ :3

Historia zaczęła się dokładnie w taki sposób. Postanowiliśmy, że weźmiemy pod opiekę jakiegoś małego, puszystego słodziaka. Chwile się to odkładało w czasie, ponieważ planowaliśmy zmieniać mieszkanie. Lokum pozostało bez zmian, a kotek się nie pojawiał...

Aż tu nagle, zwiedzając internety, trafiłam na pewne ogłoszenie...

"Pewna klimatyczna znajoma ma do wydania 8 bardzo klimatycznych kociaków. Jeśli nie masz jeszcze kota możesz sprawić sobie oryginalnego SinKota. SinKoty można odbierać w Warszawie. Obecnie 8 klimatycznych SinKotów szuka właścicieli."


Otóż okazało się, że dziewczyna miała masę kotków, z dwóch miotów dzikich matek, które przypadkiem się do niej przypałętały... Kotki musiały znaleźć właścicieli - inaczej nie byłoby wyjścia i poszły by do schroniska. Małe kociaki nie mają szans w takim środowisku, zwykle kończy się to dla nich bardzo źle...

Czym jest SinClub? "SinClub to grupa, na którą składają się fetyszyści i miłośnicy praktyk BDSM. Naszym głównym celem jest zamienianie wirtualnych znajomości w rzeczywiste, podczas organizowanych przez nas klimatycznych spotkań.". I to właśnie Ci "źli" i "zboczeni" ludzie, zorganizowali mega cudowną akcję od której robi się aż ciepło na serduszku. Szukali domów dla malutkich kotków... :3

Od razu padło hasło: "Kochanie zobacz! Ktoś oddaje kotki w Warszawie! Który Ci się podobają? Bierzemy?". Obejrzał, powiedział żeby brać i zaklepałam nam słodką koteczkę!

Wersja MINI; źródło: https://www.facebook.com/sinkoty

Wersja MAXI MINI; źródło: https://www.facebook.com/sinkoty

Czas mijał, my czekaliśmy aż nasza kluseczka podrośnie...

Minęło trochę czasu, skontaktowałam się z właścicielką - okazało się, że kotka choć mała, to ona już może nam ją przekazać. A tak w ogóle, że nasza kicia ma jajeczka i czy nam to przeszkadza. Ja tam od razu sobie powiedziałam, że nawet jak będzie kocurek to będę kochać jak swoje. Umówiliśmy się na odbiór, w pamiętną sobotę 3 sierpnia... 

Poszliśmy do umówionego miejsca z transporterkiem - ja pełna emocji: rozdygotana, zestrachana, szczęśliwa i na skraju płaczu. Tak właśnie działają na mnie małe, biedne kotki. Trochę wstyd się przyznać, ale to prawda. Już trzymamy naszego słodziaka w rękach, już wkładamy go do domku, jakiś casual talk się odbywa przy okazji, a tu okazuje się, że jeden kociak został do oddania... Rodzony braciszek naszego, podobny zresztą. I czy może nie chcielibyśmy dwóch. Ja od początku myślałam nad dwoma, ale decyzja należała do TeŻeta. Popatrzył, pomyślał chwile. Jak skończyła się ta historia?


Łatwo się domyślić - wzięliśmy dwa! I tak pojawili się w naszym życiu Dżerzej i Louis herbu SinStar :3 Teraz umilają nam życie, rozpuszczają serduszka i sprawiają, że nie chcemy się od nich odkleić... Zapewne jeszcze nie raz i nie dwa się tutaj pojawią. To moje i TeŻeta oczka w głowie!

W ogóle cała akcja Sin Kotowa miała nawet swoich sponsorów! Każdy kto adoptował kotka dostawał "obrożoletkę": specjalne obroże, wyprodukowane przez firmę MasterColt - a z racji tego, że kotki obróżek nie lubią to właściciele mogą mieć nowe bransoletki :3 Ja mam aż 2!


Tak, tak - teraz ja i TeŻet jesteśmy oficjalnie fajni :D

Dlatego chciałabym podziękować wszystkim osobom i firmom, które postanowiły pomóc:

 

 


Wchodząc do tych sklepów znajdziecie różne ciekawe zabawki w klimacie, a jeszcze będziecie wiedzieć, że wspomogli bandę kociaków!

Anonimowy darczyńca ufundował koci drapak, który wylądował u mnie w domu. W zamian prosił jedynie, aby nazwać kotka SinStar i zrobić z niego prawdziwą gwiazdę - dlatego też kotki są herbu SinStar. A ja mam dodatkową motywację, żeby wrzucać ich zdjęcia na bloga :3

W środku mój popisowy numer: usta żaby

Właściwie po co to wszystko opisuje? 

Bo chcę się pochwalić kotkami? No pewnie, ale nie tylko to.

Po pierwsze chcę podziękować za całą akcję. Każdy kto pomaga zwierzętom znajdować domy to złoty człowiek! Dlatego zasługują na każdą pochwałę, nawet tak mało znaczącą jak moja tutaj. Nie chcę myśleć, co mogłoby się stać z moimi misiami, gdyby skończyły w dziczy albo w schronisku...

Po drugie - są kolejne Sin Koty szukające kochającego domków! I są równie piękne jak moje (wiadomo, moje są najpiękniejsze na świecie).

źródło: https://www.facebook.com/sinkoty
Pędźcie! Weźcie jednego! Albo najlepiej weźcie dwa! Ja zawsze miałam jednego kota w domu. Teraz mam dwa i widzę jak ogromną radość mają ze swojego towarzystwa, a roboty i karmienia tyle samo.

Od lewej: Dżerzej, Louis

A ja kończę tego posta, aby nakarmić moje pysie i wyściskać je milion razy, że są tutaj ze mną :3

poniedziałek, 29 lipca 2013

Na wsi w Japonii - nie dość, że dobry blog to jeszcze rozdanie kosmetyczne ma

Rzadko ostatnimi czasy biorę udział w rozdaniach, bo żebym to zrobiła to trzeba do mnie dotrzeć. 

Na wsi w Japonii to blog, który do mnie dotarł już dawno, dawno temu. Z jajem, z pazurem i o Japonii - czego mogłabym chcieć więcej? Jeśli jeszcze nie czytałyście, a fascynuje Was kultura wschodu to w te pędy lećcie. Najlepiej jest przeczytać o tak odmiennej kulturze z pierwszej ręki osoby tam przebywającej, która przy tym nie połknęła kija i nie uważa się za jakieś guru. 

Piszę, bo nawet rozdanie jest! Nówki funkiel kosmetyki z Japonii. Oł yeah! W sumie nie bierzcie udziału, bo ja chcę wygrać :P Albo weźcie, wygrajcie i mi je prześlijcie.


A ja chyba wrzucę post szpanerski z giftów z UK, które przywiozła mi mama.

piątek, 5 kwietnia 2013

Lubię herbatkej

Wow... Na wstępie powiem tylko WOW. Dziękuję za tak duże zainteresowanie moim Giveawayem! Jest mi strasznie miło, że prezenty się podobają :3 Wszystkim po równo życzę powodzenia! Muszę zorganizować sobie czas, aby dzielić go między bloga, pisanie pracy licencjackiej oraz pewien projekt, w którym biorę udział. Mam jednak w zapasie kilka postów o kosmetykach, które aktualnie robiłam - łatwe, proste i przyjemne rozwiązania dla naturalnych sklepowych produktów np. masła Organique. I będę też próbowała odtworzyć miętowy peeling Eco Hysteria, więc stay tuned!

Póki co w takim razie coś lajtowego. Już jakiś czas temu dostałam do spróbowania herbaty od sklepu Black-tea.pl. Czego jak czego, ale darmowej herbaty nie przepuszczę! ;) Uwielbiam herbatę, głównie sypaną zieloną z dodatkami. Sklep trafił w moment, bo akurat kończyły mi się zapasy, a jeszcze nie znalazłam godnego sklepu z herbatą w stolicy. Większość w centrach handlowych jest koszmarnie droga, zaś w mojej okolicy małego sklepiku brak. Tutaj mamy niskie ceny i darmową wysyłkę na herbatę - nice!


Zestaw, który otrzymałam prezentował się następująco: 4 herbatki oraz przedziwny wynalazek zwany filtrami papierowymi. Ja swoją herbatę rzadko filtruję - zwykle sypię około łyżeczkę zielonej herbaty na dno mojej jumbo filiżanki w groszki. Jednak bardzo lubię wszystkie około herbaciane wynalazki. 


Musicie przyznać, że ciekawy patent. Duża wkładana torebka na herbatę, gotowa do napełnienia. W sam raz dla osób, które swoich listków długo moczyć nie lubią. Pamiętajmy jednak, że herbaty sypane trzeba zaparzać dłużej.  Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Sklepowa herbata w torebkach to miałki przemiał herbaciany - jeśli nie wierzycie kupcie sobie sypaną i porównajcie jej zawartość z zawartością torebkowej. Różnica jest gigantyczna. Oczywiście nie hejtuję z tego miejsca torebkowych tworów. Sama czasem piję, mój chłopak pije - wolność Tomku w swoim domku. Wracając jednak do meritum: listkom zawsze dawajcie dłuższą chwilę. Jeśli nie wiecie ile, pytajcie sprzedawcę w sklepie herbacianym. Tutaj na każdym opakowaniu dostajemy informację ile czasu i w jakiej temperaturze parzyć.

Jak w praktyce sprawdziły się herbaty, które próbowałam:

Imbirowa Gienia
Skład: sencha, korzeń imbiru, skórka pomarańczowa, pigwa kandyzowana, naturalny aromat

Trochę się obawiałam tej herbaty, bo nie jestem fanką imbiru - właściwie to nie znoszę... Jednak moje obawy okazały się błędne - nie ma strasznie mocnej pikantności, nie ma wszechogarniającego imbiru. Smak i aromat są przyjemnie owocowe, chociaż nie umiem porównać ich do tych mi znanych. Mój mężczyzna stwierdził, nie znając składu ani nawet nazwy, że pachnie jak budyń waniliowy - hm... Może jest w tym jest? Przyjmę, że to budyń owocowy. Bardzo mniam.


Ognisty Flirt
Skład: sencha, rodzynki - koryntki, cukrowe serduszkami, płatki malwy i słonecznika, aromat

Tu niestety brakowało mi "owocowości", choć z czasem przyzwyczaiłam się do jej delikatnego smaku i aromatu  (trudno mi go nawet zdefiniować). Słabo czuć owoce, kwiatki i serduszka mają głównie cel ozdobny. Jeśli ktoś lubi delikatne, słodkie aromaty  w zielonej herbacie to polecam. Mojego serca nie podbiła.


Skład: Czarna herbata, jabłko, kardamon, czerwony pieprz, kawałki chili, naturalny aromat czekoladowy

Chociaż w składzie mamy chili oraz pieprz herbata nie jest mocno ostra. Idealna na naszą aktualną wiosnę - lekko rozgrzewa, pięknie pachnie czekoladą z nutką przypraw. Nawet ostudzona jest niezła. Jak rzadko pijam czarną herbatę ta dodatkowo posłodzona jest świetna!


Red Devil
Skład: czarny bez, rodzynki, jabłko, hibiskus, papaja i ananas kandyzowane, czerwona porzeczka, maliny i truskawki liofilizowane, banan, aromat

Jeśli nigdy nie piliście herbaty owocowej tego typu to musicie to zmienić. Dla fanów mocno owocowych smaków, z lekkim kwaskiem. Dużo owoców, zapach powalający na kolana. Truskawki, maliny i egzotyczne owoce wyczuwalne... Uwielbiam tego typu napary, mogłabym pić hurtem, na przemian z zieloną. Dodatkowo można zjeść całą zawartość kubka ;) Ale jeśli kupować to dużo, bo herbata tego rodzaju jest najcięższa i najwięcej potrzeba jej do zrobienia wystarczająco intensywnej herbaty.

Powiem Wam, że jako dziecko nie "trawiłam" zielonej herbaty. Dopiero z wiekiem zaczęłam pić ją litrami, szczególnie w wersjach z dodatkami owocowymi. W ogóle herbaty doskonale sprawdzają się na dla mnie jako cudownych napój, pełen smaku i aromatu, bez kalorii i na każdą porę roku (zielonej nigdy nie słodzę, ba! uważam nawet, że jest wtedy obrzydliwa). Nie wspominając o właściwościach zdrowotnych, o których trąbią wszędzie. Antyoksydanty i te sprawy :3

Do dziś chyba tylko jednego smaku nie potrafię znieść. Oolong jest czymś co wzbudziło moje obrzydzenie i nie umiem się przełamać do kolejnych prób. Co jest tym bardziej dziwne, bo lubię nawet czerwoną herbatę Pu Erh, która śmierdzi czasem rybą :D

W ogóle zastanawiam się jakie jest Wasze podejście do herbat. Przykładacie wagę do tego co jest w kubku? Czy Wasze półki też są zastawione tonami torebek, puszek i innych saszetek tego napoju bogów? :3 A jeśli jesteście ze stolicy i macie jakieś sklepy to podajcie!

P.S. Taki mały pe es. Chciałabym z tego miejsca podziękować Smykusmykowi za mentalnego kopa w dupę do ogarnięcia bloga ;)

poniedziałek, 25 marca 2013

GIWEAWAY! - POST NR 100!

Wow! To już 100 post na blogu! Jestem pod wrażeniem samą sobą. Dużo czasu zajęło mi osiągnięcie tego wyniku, ale jest i to się dla mnie liczy :3 Właściwie w ogóle w statystykach blog osiąga "zawrotne" wyniki: 26 tys. wyświetleń, prawie 79 obserwatorów. To miłe - nawet jeśli w rozrachunku ogólnointernetowym to nie wiele. Blog wciąż jest w powijakach, wciąż szukam kierunku w którym chcę zmierzać, ale i tak bardzo go lubię i nie potrafiłabym z niego zrezygnować. Nawet jeśli na nim nie piszę regularnie.

Za to wszystko chcę podziękować Wam: czytaczom tych wszelakich słów, które się tutaj pojawiają. Tym, którzy komentują. Tym, którzy wchodzą, nie odznaczając swojej obecności. Bo jesteście po prostu FAJNI! (użyję tego najbardziej niepoprawnego słowa w języku polskim, a co!). Dlatego specjalnie dla Was...


Do oddania mam trochę różnych śmiesznych i oczywiście nowiutkich giftów! Tym razem rozdanie bardziej kosmetyczne. Craftowe nie cieszyło się powodzeniem, może tym razem będzie lepiej ;) A co właściwie można znaleźć w tym zestawie?

Najpierw trochę relaksu... Zapewni go:
  • Lawendowa Sól do Kąpieli Champs de Provence (próbowałam różanej i była boska!)
  • 3 olejki do kominków o zapachu Migdałów, Czarnej Porzeczki oraz Korzennym

Po tym (lub w trakcie) relaksie pora trochę o siebie zadbać. Dla urody:
  • 3 koreańskie maseczki w formie kompresu na twarz marki BEAUTY FRIENDS: Czerwony Żeń-Szeń, Aloes oraz Zboża

Ostatecznie możemy się wreszcie umalować, żeby to i owo poprawić ;) Niemalże cały makijaż wykonamy:
  • Tuszem do rzęs SuperSHOCK  w kolorze czarnym, marki Avon (mój ukochany ever tusz!)
  • Żelową kredką SuperSHOCK w kolorze czarnym, marki Avon
  • 3 próbkami BB Cream Good Afternoon, ROSE LEMON tea, SPF 20 PA+, kolor 1, marki SKINFOOD
  • Błyszczykiem Hollywood Lipgloss w kolorze 120 - Walk Of Fame, marki Miss Sporty
  • Błyszczykiem High Shine w kolorze 52W, marki MANHATTAN
  • Paletką Triple Eye Shadows for Sexy Eyes Only! w kolorach Aloha, Mink Brown, Deep Bronze, marki NYX (nazwa tej paletki mnie rozwala...)
To wszystko zostanie wysłane do wylosowanej uczestniczki (uczestnika?)!


Wystarczy spełnić jeden prosty warunek, aby uzyskać jeden los w tej loterii - zostawić tu komentarz!

Można jednak dopomóc szczęścia zyskując kilka dodatkowych losów. Oto lista wszystkich sposobów:
Wersja mniejsza banera 
  1. Zostawić komentarz pod tym postem z jakąś formą kontaktu (linkiem do bloga, mailem itp.) - 1 los podstawowy
  2. Być obserwatorem bloga - dodatkowe 2 losy
  3. Polubić profil Kuny Domowej na Facebooku - dodatkowe 2 losy
  4. Dodać baner tego rozdania na swojej stronie/blogu - dodatkowe 2 losy
Zgłoszenia dokonujemy wpisując komentarz z takim wypełnionym "formularzem":

Forma kontaktu ze mną: [podać formę kontaktu]
Obserwuję bloga: [wpisać pod jakim nickiem/imieniem]
Lubię Fanpage jako: [wpisać imię nazwisko/nazwę]
Link do banera: [podać link do strony gdzie znajdę baner]

W sumie można uzyskać 7 losów, czyli aż 7 szans na wygranie. A wiadomo, że 7 to taka ładna, magiczna liczba, więc na pewno pomoże Waszemu szczęściu ;) Cóż, mam nadzieję, że ten giveaway bardziej przypadnie Waszemu gustowi, bo pierwszy nie cieszył się zbyt dużą popularnością... Chociaż to na Waszą korzystać, bo większe szanse na wygraną :D

Życzę wszystkim powodzenia i zapraszam do udziału! :3

Na koniec krótki regulamin ;)
  1. Organizatorką rozdania oraz wyłącznym sponsorem nagród jest właścicielka bloga kunadomowa.blogspot.com
  2. Warunkiem koniecznym uprawniającymi do uczestnictwa jest skomentowanie tego wpisu informacjami kontaktowymi. Podane we wpisie dodatkowe warunki jest dobrowolne i dają dodatkowe losy, które zwiększają szansę na wygraną w rozdaniu. 
  3. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone najpóźniej w 5 dni po jego zakończeniu.
  4. Rozdanie jest wyłącznie dla osób pełnoletnich mieszkających na terenie RP.
  5. Razem można zebrać maksymalnie 7 losów.
  6. Wygrywa tylko jedna osoba, która zostanie wylosowana. 
  7. Nagroda zostanie wysłana na koszt organizatora.
  8. Wysyłka wygranych przedmiotów nastąpi najpóźniej tydzień po otrzymaniu danych adresowych zwycięzcy.
  9. W przypadku braku kontaktu w przeciągu 7 dni od ogłoszenia wyników ze zwycięzcą, zostanie wylosowana kolejna osoba.

środa, 26 grudnia 2012

Późne życzenia

Źródło: pusheen.com

Wiem, że już jesteśmy bliżej końca Świąt Bożegonarodzenia, ale lepiej późno niż wcale!

Życzę Wam wesołych i relaksujących Świąt. Z masą prezentów, górami jedzenia i aby pozostawiły po sobie jakieś miłe wspomnienia. 

Życzę zdrowia, bo bez niego jest ciężko. 

A przede wszystkim życzę natchnienia. Żeby to co robicie sprawiało wam przyjemność - czy to makijaż, czy to rękodzieło, czy cokolwiek innego!

Wszystkiego najlepszego!

piątek, 7 grudnia 2012

TAG: Moich Siedmiu Wspaniałych

Jak już wspominałam, rozchorowałam się. Na tyle mocno, że nie jestem w stanie napisać planowanych postów (jak chociażby z recenzjami książek...). Mam jednak dość sił, aby wprowadzić w życie bardzo głupi plan - oto zaczynam TAGa :P Powstaje on jako spontaniczne wprowadzenie w życie wymiany komentarzy na profilu Facebookowym Smukusmyka. 

TAG: MOICH SIEDMIU WSPANIAŁYCH


ZASADY:
1. Wymień 7 Twoim zdaniem seksownych/przystojnych mężczyzn: aktorów, piosenkarzy, postacie fikcyjne, animowane... - sky is the limit! Przykład: podoba Ci się aktor, ale grający akurat tę postać - wymień go!
2. Chociaż w jednym zdaniu wybór uzasadnij. Jeśli możesz dołącz zdjęcie lub filmik i opis osoby jeśli wiesz, że ta osoba może nie być bardzo znana.
3. Na wstępie zaznacz w jakiej wymieniasz kolejności: losowej, od najmniej do najbardziej przystojnego itp. 
2. Otaguj chociaż jedną osobę. Nie taguj jednak kogoś, kto już wypełnił taką listę - po co robić dwa razy to samo? ;)

[Post zwijam - jest do poczytania tak dla relaksu i zabawy ;)]

czwartek, 22 listopada 2012

Bio, Eko, Mineral SPA wersja home made

Jeśli chodzi o rękodzieło albo kosmetyki bardzo łatwo łapię bakcyla. Nowe techniki, style, mody - moje oko posiada magiczną zdolność wychwytywania cały czas jakichś nowości. Od długiego czasu w mojej głowie kołacze się myśl - własnoręcznie robione kosmetyki.

Nie wiem ile z was słyszało albo wie o tym temacie. W sieci można znaleźć wiele sklepów oferujących składniki do wykonania domowego wykonania kosmetyków. A jakich pytacie? WSZYSTKICH. Kremów, balsamów, szamponów, żeli pod prysznic, pudrów, podkładów, cieni, szminek, błyszczyków. Wymyślcie jakiś kosmetyk, a na 95% możecie zrobić go same, w domowym zaciszu. Będą one dokładnie takie jakie chcecie, bez zbędnych składników, o kolorach i zapachach, które siedzą wam w głowie.

Myślę, że już przynajmniej rok marzę o zrobieniu własnych musujących kul do kąpieli. Albo soli. Albo czegoś co sprawi, że z wanny nie będę chciała wyjść ;) Wciąż jednak nie odważyłam się zrobić zamówienia na składniki - ale może wreszcie w przyszłym roku się złamię? Kto wie, kto wie... Półprodukty nie są bardzo drogie, choć osobiście lubię zaczynać ze sporą wyprawką na początek. Przykładowy sklep zielonyklub.pl oferujący tego typu produkty znajdziecie na pasku bocznym. Tam też dostępne są receptury opisujace wykonanie różnych cudów.

Jeśli jednak chcecie czegoś prostego i bardzo "idiot friendly" (ja zaliczam się do takich osób :P) polecam odkrytego niedawno bloga Kosmetyka Smykusmyka. Tam w zakładce DIY można się zatopić w takich przepisach, że przez długi czas nie będziecie chciały odejść od lektury :) Jeśli jeszcze do końca nie jesteście przekonane to... właśnie zostało zorganizowane rozdawnictwo ogromnej ilości zrobionych przez autorkę cudów!


Drugim blogiem, którego stałam się ostatnio namiętną obserwatorką jest arsenicmakeup.blogspot.com prowadzony przez Arsenic. To lektura tego bloga sprawiła, że marzę o robieniu własnych cieni. Gdy obejrzałam jej filmik jak kręci w moździerzu kilka składników oraz czyste pigmenty, oczyma wyobraźni widziałam siebie mieszającą kolory tęczy. Ach, och! Mialam też sporo szczęścia ponieważ wygrałam konkurs organizowany przez nią oraz sklep kolorowka.com i w ten sposób stanę się posiadaczką: zestawu do zrobienia wody miceralnej, 3 pigmentów oraz zestawu do zrobienia 2 błyszczyków (tutaj również pigment)! To zmotywowało mnie by powiedzieć swoim przyjaciołom oraz chłopakowi: "Tak! Chcę na święta moździerz, składniki i pigmenty! Yes, yes, yes!".

Wszystko co będę robiła zamierzam oczywiście przedstawiać na blogu :P Jakby było wam mało moich dziwnych bełkotów i rzeczy nie craftowych ;) Piszcie jeśli macie jakieś doświadczenia z tego typu kosmetykami oraz co sądzicie w tej kwestii.

środa, 31 sierpnia 2011

Zaniedbanie

Słyszałam kiedyś, że zaniedbanie jest grzechem. I choć nie należę do osób wierzących, nawet ja jestem w stanie zauważyć jak wiele można stracić zaniedbując pewne sprawy. I w ten sposób ja zgrzeszyłam jeśli chodzi o moje hobby i studia. Dałam ciała na tych dwóch płaszczyznach. Zmarnowałam okazje, lenistwo dodało coś od siebie. W takich chwilach człowiek zastanawia się jak bardzo jest żałosny oraz co da się naprawić. Po spędzeniu jakiegoś czasu na takich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że skoro jeszcze mogę to pora spróbować coś naprawić. Choć łatwo nie będzie.

Tak więc zabieram się do pracy, a zaczynam od bloga. Istnieje już prawie dwa lata, warto go trochę zreaktywować przed urodzinami. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda albo przynajmniej zajrzy jak zobaczy nowe posty.

Średnio mam czym się pochwalić, jeśli chodzi o wykonane rzeczy. Znalazłam jednak 2 zdjęcia czegoś godnego wrzucenia tutaj ;)

Pierwsze: Kolczyki Decoupage z motywem wieży Eiffle'a. Jak tylko będę miała finanse na klej stworzę parę z Notre Dame. Troszkę vintage, mają spoko uroku :)

Drugie: Wieszak z owieczką, rozmiar dziecięcy. Naklejone motywy wyglądają trochę jak kalkomanie, całość wyszła uroczo. Nie wiem dokładnie co się z nim dzieje, ale mam nadzieję, że spełnia dzielnie swoją funkcję.

I to by było na tyle. Trzymajcie za mnie kciuki, bo sporo roboty przede mną.