Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AVON. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AVON. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2016

AVON Matowa Szminka TRUE COLOR [wszystkie swatche!]


Matowe usta to ciągle niesłabnący trend - wraz z popularnością powiększania ust makijażem niepołyskujące kosmetyki są wciąż poszukiwane. 

Chociaż zawsze powtarzam sobie "Już znalazłaś swój ideał, już Ci wystarczy" to jednak ciągle wewnętrzny głos woła o nowości. Tak było właśnie z tą szminką marki AVON. Niby nie szukałam, ale moje oczy same ją znalazły i serce podjęło decyzje.

Serce podjęło też decyzję, żebym pokazała Wam swatche wszystkich kolorów - nie przerywajcie lektury!

sobota, 5 marca 2016

CO NA TAPECIE? Marzec - Kwiecień 2016


Muszę przyznać, że spodobał mi się format, który zaczęłam w grudniu zeszłego roku, dlatego skoro minęło już trochę czasu - pora na nowe CO NA TAPECIE: Edycja wczesno-wiosenna!

piątek, 11 grudnia 2015

Pielęgnacja dłoni Zimą, czyli 6 ulubieńców do rąk i paznokci


Co roku Zima zaskakuje nie tylko drogowców, ale też moje dłonie... Niestety często gęsto nie słucham się mamy i narzeczonego, więc rękawiczki noszę tylko w torebce. Szybko moje ręce pokazują mi kto tu rządzi.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

WARTE UWAGI - Świetlista konturówka do oczu AVON: Twilight, Blackened Night, Moonlit Brown

Avon często skreślany jest jako marka od której chcemy kupować kosmetyki. Nie do końca rozumiem dlaczego. Fakt - nie wiemy jak kosmetyk będzie działał, kolorówka bywa przekłamana na zdjęciach, dodatkowo nie możemy sprawdzić składów. Bądźmy jednak szczerzy. To samo można powiedzieć o zakupach przez internet albo  normalnej w drogerii. No poza sprawdzeniem składów na żywo, ale nie każdy ma takie odchyły (jak ja i kilka innych znanych mi osób :P).

Czasem nie warto się zrażać, bo jak w każdej firmie kosmetycznej, i tutaj można znaleźć masę perełek, które wejdą do użytku niemalże codziennego. 

Dlatego dziś coś dla fanów kolorówki oraz swatchy - linia nowych kredek/konturówek: Świetliste konturówki do oczu (Cosmic Glimmerstick Eye Liner)!


wtorek, 23 lipca 2013

Blocking & Smażing

Jeśli wiecie lub nie - ja pochodzę z Olsztyna. Ot takie tam miasto na Warmii, nie na Mazurach jak wiele osób zwykle mówi. Od roku mieszkam w Warszawie i jakiś czas temu doznałam szoku kulturowego. U nas, gdy człowiek ma ochotę się opalać, ma do wyboru do koloru kilka jezior. Wsiadasz w zwykły, miejski autobus - pach pach - i jesteś nad wodą. Okazało się, że tutaj w stolicy sprawy mają się inaczej. Bo w Warszawie do opalania są parki, a do kąpania są stawiki i inne parkowe akweny wodne. 

Mój ukochany jest fanem opalania, a raczej smażenia, więc naszym nowym, weekendowym hobby staje się właśnie takie miastowe plażowanie (ale broń boże z kąpaniem w takim syfie!). Ja tam nigdy leżeć plackiem nie umiałam, ale powoli łapię bakcyla. Moją typową letnią przypadłością są "ręce farmera" - od chodzenia w bluzkach i długich spodniach, opalone mam tylko ręcę, twarz i dekolt, a reszta to dupa blada oddzielona piękną, wyraźną linią :P 

Postanowiłam więc podejść do sprawy sposobem! Jaka jest moja taktyka?

Igraszkowe spotkanie blogerek (myślałyście, że nie wspomnę?) wzbogaciło mnie o kremy z filtrem SPF 50 marki Ziaja. 


Mój wybór padł na wersję do skóry suchej/dojrzałej. Krem ma konsystencję gęstszą od różnych balsamów. Kolorek jest biało-cytrynowy, a zapach typowy dla kosmetyków do opalania - wszystkie dla mnie pachną prawie tak samo. Opakowanie to tubeczka 50 ml. 

Muszę Wam przyznać, że to spoko krem, który świetnie się spisuję! Ok, przyznaję, nie jest to super, naturalny specyfik, ale mojej skórze nie przyprawił problemów. Nic się nie pogorszyło, nic mnie nie wysypało, nic nie wysuszyło. Skóra jest po nim fajnie nawilżona i miękka. Oczywiście jestem kapkę błyszcząca, ale to krem do skóry suchej, tego się w zupełności spodziewałam. W ogóle nie przejmujcie się napisem "skóra dojrzała" - w 95% przypadków znaczy to tylko tyle, że jest bardziej "odżywczy" od innych. Odnoszę wrażenie, że krem leciuteńko bieli twarz. Jest to jednak tak delikatny efekt, że nie umiem potwierdzić w żaden sposób mojej teorii.

Idealnie nadaje się do mojej nowej taktyki! Pierwszym krokiem jest Blocking: codziennie używam go na twarz, ręce, dekolt i karczek, aby tam nie łapać dodatkowej opalenizny. Miałam okazję łapać dodatkowe promienie słoneczne w tych miejscach i faktycznie dodatkowego zbrązowienia nie widzę. Właściwie to taki krem "do wszystkiego" - całe ciało gdyby chciała, mogłabym sobie nim wysmarować od góry do dołu.  Z tego co wyczytałam to kosztuje zaledwie 17 zł, a to bardzo przystępna cena. Gdybym go używała tylko do twarzy to już w ogóle taniutko wychodzi. 

Gdy dopełnię punktu nr 1 przechodzę do fazy Smażingu - będąc już na kocyku łapię w dłoń olejek w sprayu wzmacniający opaleniznę AVONu.

Tutaj to już ogóle cudów nie ma w składzie - jest nawet zabawny. Masło Shea, olejek kokosowy i z palmy olejowej znajdujemy w składzie za Propylparabenem. Maksymalne stężenie tego konserwantu to, jeśli się nie mylę 0,4%. To ile mamy tamtych fajnych składników? :P

Nie mniej jednak i tak podbił moje serce. Pięknie pachnie słodko-kokosowo, umila smażenie i trochę przyspiesza łapanie opalenizny. Skóra nie robi się sucha od słoneczka, mamy też dużo oleju ze słonecznika (Bo czemu nie? Też jest dobry dla skóry) to czego więcej chcieć? Spryskuję nim sobie oraz mojemu mężczyźnie nogi, plecy i brzuch. TeŻet - bo przecież taki pseudonim sobie przyjął tutaj - chyba też jest zadowolony. Chciał olejku do smażenia, aby móc opalić się na czekoladkę, więc ja jako jego kobieta mu go zapewniłam.

Tak opracowana taktyka się u mnie sprawdza. Potrzebuję jeszcze kilka "sesji w parku" i będę wyglądała "po równo" na całym ciele. Arsenic, będąc u mnie przez kilka dni, zaproponowała żebym sama sobie coś takiego zrobiła. Pomysł nie głupi... Ale to pewnie dopiero za rok, kiedy będę szykować się na kolejny sezon.

Dzisiaj jednak mam coś również dla Was - ponieważ w zestawie znajdowały się 3 kremy SPF50+ marki Ziaja, każdy do innej cery, ja chętnie przekażę w dobre ręce pozostałe dwa!


Jedna wersja jest matująca do skóry tłustej/mieszanej, a druga tonująca (odcień naturalny) dla cery normalnej/naczynkowej. Każdy nówka funkiel, nie śmigany, zafoliowany! Dzielę się póki jeszcze jest lato, choć kremów z filtrem warto używać cały rok. 

Co zrobić, żeby wziąć udział tym mini rozdaniu?
1. Zaobserwujcie mojego bloga albo dajcie lajka na fejsie.
2. Napiszcie w komentarzu jako kto mnie lubicie/obserwujecie, podajcie jakiś kontaktowy mail
3. Napiszcie jaki krem z tych dwóch byście chciały - można wybrać tylko jeden ;)
4. Jak napiszecie jakieś swoje wrażenia z tego typu kremami będzie mi miło, ale nie ma obowiązku. 

Rozdanie kończymy w następny wtorek (30 lipca), żebyście jeszcze tego lata mogli korzystać!

P.S. Jeśli myślicie, że nie napiszę o spotkaniu, które sama współorganizowałam to się mylicie ;) Ten post czekał już tutaj jakiś czas, a poza tym chcę jak najlepiej ująć tych swoich kilka przemyśleń i odczuć.

niedziela, 5 maja 2013

Make up! - Pink Doll Lips

Po tych wszystkich poważnych i strasznie długich postach pora na coś lekkiego! :3

Uwielbiam makijaże, choć wciąż wstydzę się je pokazywać. Mam też problemy ze zrobieniem dobrych zdjęć, ale muszę trenować. Zbliżają się 2 drobne konkursy w których chcę wziąć udział, więc nie ma co odkładać prób w nieskończoność :)

Najpierw coś bardzo minimalistycznego, ale z efektem MAX! Ze wszystkich gazet trąbią, że pora na ostro różowe usta. Postanowiłam zaryzykować i zupełnie wpadłam :3


Uważam, że cała sztuka z tym makijażem to zrobienie prawie niczego na powiekach, ale za to "dowalenie" odbiorcy swoimi ustami.


Dla tych z Was, które lubią wszystko wiedzieć, dorzucam przegląd czego użyłam. Kolorówka minus BB Cream, korektor i puder:


Od lewej: Paletka Sleek i-Divine wersja Storm, Tusz Avon Infinitize kolor Black, kredka Avon (brązowa, z drugiej strony ma cień, niedostępna już, nazwy nie pamiętam), Delia Onyx Eyebrows Gel Corrector 3in1 kolor brązowy, cień do brwi i bronzer produkcji własnej oraz oczywiście...

Moja nowa miłość. Ostro różowa szminka Avon Color Trend w kolorze Doll Pink. Marzyłam o szmince w takim abstrakcyjnym kolorze. Zaryzykowałam, zamówiłam i wpadłam po uszy. Gdybym mogła używałabym codziennie. No może co drugi dzień ;) Kolor obłędy, konsystencja miodzio, krycie stulecia. Działa też jak lip tint - gdy zaczyna się ścierać nie jest to bardzo widoczne ponieważ nasze usta są zabarwione tym odcieniem. Nie ma drobinek, nie jest perłowa. Boska! ♥ Co podoba mi się dodatkowo to fakt, że świetnie komponuje się z żywymi kolorami lakierów.

Na paznokciach Avon Nailwear Pro+ kolor Inspire

Moim zdaniem każdy z tych kolorów będzie świetnie komponował się z tą szminką, choć pomarańcz wybrałabym bardziej oranżową. Brakuje tu jeszcze turkusów i limonek. Pastele jak widać też dają radę! Chyba tylko różowy bym sobie odpuściła, aby uniknąć efektu total Barbie pink.

Oranż to także moje marzenie na ustach, więc jeśli znacie jakąś fajną szminkę w rozsądnej cenie to piszcie w komentarzach! Dla sprecyzowania, szminki MACa nie są w rozsądnych cenach :P

I jak to się prezentuje? Jest bardzo źle czy tylko trochę? :3