Pokazywanie postów oznaczonych etykietą passionroom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą passionroom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

{ TUTORIAL / DIY } - Wisiorki i kolczyki z kaboszonami PART 2 - ŁAŃCUSZEK ORAZ OZDOBY


Pora na zakończenie "tryptyku" tutorialowego. Materiały kupione, wisiorek gotowy, potrzebujemy jeszcze łańcuszka :)


____________________________________________________

ŁAŃCUSZEK

KROK 1

Spora część baz do wisiorków nie posiada zamontowanych krawatek. Kupioną oddzielnie krawatkę wystarczy lekko rozchylić, założyć wisiorek oraz docisnąć z powrotem.


KROK 2

Łańcuszki sprzedawane są w metrach (lub ich wielokrotności). Dlatego musimy sobie odmierzyć długość jaka jest nam potrzebna. Najłatwiej jest to zrobić przykładając łańcuszek sobie do szyi i sprawdzając w lustrze. Należy pamiętać, że końcowy produkt będzie dłuższy o karabińczyk oraz o ewentualną regulację. Te, które ja robiłam, miały wisieć na piersi - ich długość wynosiła ok. 46 cm.


Kiedy długość zostanie określona, musimy wyłapać sobie pojedyncze kółeczko łańcuszka w wymierzonym miejscu i wyciąć/rozciąć je obcinaczkami. W to samo robimy z łańcuszkiem regulacyjnym (moje mają zwykle ok. 5 cm).



KROK 3


Bierzemy pojedyncze ogniwko. Musimy się rozszerzyć - lepsze są ogniwka twarde, ale do nich najlepiej używać jednocześnie 2 narzędzi do przytrzymywania. Nie raz zepsułam sobie tym paznokcie, więc trzeba uważać ;) Na rozsuniętym ogniwku zaczepiamy jeden koniec przyciętego łańcuszka oraz karabińczyk. Potem oczywiście dociskamy. Należy zrobić to szczelnie, aby uniknąć odpadania poszczególnych części.


W ten sam sposób montujemy z drugiej strony łańcuszek regulacyjny. Ja do swojego lubię w celu ozdobnym dodać jakąś małą zawieszkę - w tym wypadku listek :)

I TYLE!

Tak można zrobić zwykły łańcuszek, bez ozdób. Mając taki neutralny łańcuszek możemy stworzyć kilka wisiorków i zmieniać w razie humoru.

Jeszcze niewyschnięty klej ;)

____________________________________________________

Można jednak zrobić coś bardziej fancy. Osobiście uwielbiam, gdy na łańcuszku wiszą jakieś dodatki, a koloru dodają koraliki. Rzeczy, którymi możemy przyozdobić jest sporo: zawieszki, kokardki ze wstążek, wymienione już koraliki... Jeśli nie macie pomysłów wystarczy przejść się do pierwszego lepszego sklepu z biżuterią typu "I am", "Six" czy "Diva". Tam da się wyłapać mnóstwo fajnych koncepcji :3 Tutaj pokażę jak ja ozdobiłam łańcuszek do wisiorka w stylu steampunk.


KROK 4


Rozkładamy zapięty wisiorek na stole i patrzymy gdzie plus-minus chcemy umieścić nasze koraliki. Jeśli nie chcemy wydłużać łańcuszka odcinamy odpowiedni jego kawałek.


KROK 5

Nasze koraliki zakładamy w pożądanej kolejności na druciku zakończonym oczkiem. Wyginamy drucik z drugiej strony o 90 stopni i zaokrąglonymi bocianami robimy niezamknięte oczko. Niestety nie jestem w stanie pokazać Wam jak dokładnie wygląda ten proces... Na Youtubie znaleźć można mnóstwo filmików na temat robienia biżuterii i tam znajdziecie różne techniki wykonywania oczka.


KROK 6

Nie domknięte oczko zawieszamy na końcu jednej część uciętego łańcuszka, dociskamy je w celu zamknięcia. Rozginamy lekko oczko z drugiej strony naszego drucika i ponownie zawieszamy oraz zaciskamy.


KROK 7

Możemy oczywiście przywiesić też zawieszki, aby coś nam się wdzięcznie "dyndało" ;) Bierzemy rozchylone ogniwko, przekładamy przez oczko łańcuszka, zaczepiamy zawieszki i zaciskamy kółeczko.  Warto jest kombinować z miejscem przyczepienia elementów wiszących, aby "zwis" prezentował się jak najlepiej :P


W ten sposób dochodzimy do OSTATECZNEGO KOŃCA naszej pracy - tak wyglądają 3 wisiorki, które przygotowałam.



Mam cichą nadzieję, że chociaż kilku osobom ten tutorial się przydał, rozwiał jakieś wątpliwości. Jeśli macie pytania nie bójcie się zadawać ich w komentarzach - chętnie odpowiem :) 

Trzymajcie się i twórzcie! Bo nic nie daje większej satysfakcji niż wykonanie czegoś samodzielnie! :3


WSTĘP - MATERIAŁY

PART 1 - WISIOREK I KOLCZYKI Z KABOSZONAMI

sobota, 1 grudnia 2012

{ TUTORIAL / DIY } - Wisiorki i kolczyki z kaboszonami PART 1 - WISIOREK


Wczoraj przedstawiłam Wam materiały oraz narzędzia potrzebne do stworzenia kaboszonowych biżuterii. Teraz pora na zrobienie własnego wisiorka, kolczyków lub czegokolwiek do czego macie bazę :) W sam raz na grudzień i początek (jak dla mnie) cudownego okresu świątecznego :3 Oczywiście wszystkie półfabrykaty z których korzystam zasponsorował Passionroom.pl. Wykonanie jest baaardzo proste - to tylko kilka kroków.

____________________________________________________

KROK 1



Wybieramy/drukujemy i wycinamy nasze obrazki. Ja zawsze przygotowuje je sobie w odpowiednim kształcie oraz wielkościach w programach graficznych. Można je jednak po prostu wydrukować, potem ręcznie odrysować kształt do wycięcia. Nasz "wycinek" nie musi być idealnie okrągły ;) Wycięty obrazek wkładamy pod kaboszon i sprawdzamy rozmiar. Najlepiej, żeby był troszeczkę mniejszy od szkiełka. To jak dużo ja musiałam przyciąć widać na przykład po grafice z wyjącym wilkiem :)


KROK 2 i 3



Nakładamy klej na płaską część kaboszonu. Warto mieć pod ręką szklankę z wodą, żeby mieć gdzie przepłukać pędzel. Kleju nie należy żałować. Powinna powstać nam średnio gruba biała warstwa (środkowy obrazek). Szkiełko nie może mieć przezroczystych miejsc - w nie należy dołożyć jeszcze kleju.

Na tak nałożony klej kładziemy obrazek. Najlepiej zacząć przyklejać naciskając od środka do zewnątrz. Odpowiednia warstwa kleju ułatwia przyklejenie i uniknięcie ew. bąbelków. Jeśli jednak jakieś powietrze dostanie się do środka należy je delikatnie wymasować. Klej może trochę wylecieć na obrzeżach. Nadmiar możemy delikatnie zetrzeć, choć nie warto przesadzać. Taki nadmiar będzie świetnie zabezpieczał nasz obrazek na brzegach kaboszonu.

Każdemu zdarzają się błędy - w razie potknięcia można na tym etapie odkleić obrazek, zetrzeć klej i dokładnie umyć kaboszon gąbką z płynem do mycia naczyń :)


KROK 4



Pozostawiamy kaboszony do przeschnięcia na jakieś 15-30 minut. Najbezpieczniej jest zrobić do kładąc je na wypukłej (nie klejonej) części. Na zdjęciu z prawej strony widać jak wyglądają po ok. 15 minutach schnięcia.


KROK 5


Tym razem smarujemy bazę klejem. Ponownie nie żałujemy - nie ma co, klej jest tani, a ważna jest wytrzymałość ;)


KROK 6



Przeschnięty kaboszon przyklejamy na środku bazy. Dociskamy dokładnie znów zaczynając od środka. Jak widać część kleju może wylewać się po brzegach. W takiej sytuacji wystarczy przetrzeć nadmiar - ja zwykle robię to palcem, ale co kto woli :D Na dolnym obrazku widać, że pozostawiłam jeszcze klej w rowkach. Przyda się ponownie jako wzmocnienie wytrzymałości wisiorka, a po wyschnięciu nie będzie widoczne. Jeśli pobrudzimy klejem kaboszon nie należy się martwić. Gdy klej wyschnie możemy go zdrapać paznokciem lub czymś plastikowym :)


KROK 7 (i ostatni)



Czekamy, czekamy, czekamy... Na górnym zdjęciu możecie zobaczyć jak wyglądały kaboszony tuż po przyklejeniu. Na dolnym minęła godzina. Z początku nasze obrazki znów się "zabielą", ale będzie to spowodowane ilościami kleju.

Ile czasu potrzeba na wyschnięcie? Czasem dobę, czasem trochę więcej lub mniej. Wszystko zależy od wielkości wykonywanej biżuterii. Tak prezentują się moje twory pod dobie schnięcia :)

Klej jeszcze częściowo niedoschnięty, ale już bliżej niż dalej! :)

Tak wygląda przygotowanie biżuterii z bazą na kaboszon. Starałam się opisać wszystko co ewentualnie może się przytrafić. Nie bójcie się pytać jeśli macie jakieś wątpliwości - chętnie odpowiem na Wasze pytania :3 Jeśli potrzebujecie wiedzieć jak wykonać własny łańcuszek i dodatkowo go przyozdobić to śledźcie bloga, bo już następna część będzie właśnie o tym!

WSTĘP - MATERIAŁY

PART 2 - ŁAŃCUSZEK ORAZ OZDOBY

piątek, 30 listopada 2012

{ TUTORIAL / DIY } - Wisiorki i kolczyki z kaboszonami WSTĘP ORAZ MATERIAŁY


Gdy zaczynałam robić ten tutorial, nie spodziewałam się do jakiego rozmiaru się rozwinie. Wraz z każdym zdjęciem uświadamiałam sobie, że będę musiała podzielić go na części dla wygodny mojej i Waszej :) Za wsparcie "materialne" dziękuję bardzo sklepowi passionroom.pl! Oto część pierwsza tutorialu dotyczącego robienia biżuterii z kaboszonami - o materiałach i narzędziach.


_____________________________________________________

Materiały i narzędzia:


1. Kaboszony oraz bazy do kaboszonów:

Bazy są metalowe. Występują w różnych kształtach, rozmiar i ozdobnikach. Wybór jest ogromny. Możemy dostać je z konkretnym przeznaczeniem: do wisiorków/medalionów, kolczyków, broszek, pierścionków itp. Te cztery bazy, które widać na zdjęciu to:
- Wisiorkowa baza ozdobna okrągła 20 mm w kolorze brązu - kupiona gdzieś tam, dawno temu

Kaboszony, których używam są szklane. W opisach baz zawsze możecie znaleźć informację jakiego rozmiaru szkiełka będą pasowały. Ważne jest to, aby kaboszon z jednej strony był zupełnie płaski. Zaokrąglenie z dookoła z obu stron sprawia, że nie dopasowuje się on tak ładnie do bazy. W passionroom.pl każda baza jest pięknie jednostronnie płaska ;) Jeśli ktoś woli może kupić wersję obustronnie "spłaszczoną". Można je dostać też w wersji epoksydowej (taki rodzaj plastiku, lżejsze).

2. Łańcuszki i ogniwka:

Ogniwka to pojedyncze małe metalowe kółeczka, idealne do doczepiania elementów w biżuterii. Każdy znajdzie dla siebie coś miłego - duże, małe, grube, cienkie (to nie zabrzmiało dobrze :P).  Czym są łańcuszki raczej tłumaczyć nie muszę ;) Do zrobienia ostatecznego łańcuszka używam dwóch rodzajów: zwykłego oraz regulacyjnego. Dodanie regulacji wygląda bardziej "sklepowo", poza tym wygoda przy zakładaniu jest ogromna. Nie jest to element konieczny - równie dobrze możemy na końcu umieścić jakieś większe ogniwko. Użyte łańcuszki to:
- Łańcuszek 3,2*3,2 mm w kolorze brązu
- Łańcuszek 4,5*3 mm srebrny
- Łańcuszek 6*4 mm w kolorze brązu i srebra - jako regulacja

3. Zapięcia, koraliki, zawieszki i inne:

A. Koraliki - w moim przypadku szklane. Mam spore zbiory z czasów gdy robiłam z nich biżuterię (jakby teraz to nie była biżuteria... :3). Zestaw szlifowanych, brązowych jest nowy z passionroom.pl.

B. Szpilki/Igły - potoczna nazwa na krótkie druciki zakończone z jednej strony kółeczkiem albo końcówką zabezpieczającą koraliki przed spadaniem.

C. Zawieszki - jeden z moich ulubionych elementów! Zawieszki mają różne kształty, wielkości, kolory... W większości też są metalowe. Uwielbiam je wszystkie i mogłabym zbierać pasjami nawet bez używania.

D. Krawatki - bardzo ciekawy "wynalazek" o nazwie, które zawsze mnie trochę bawi ;) Na niego zawiesić można wisiorek, aby mógł być przesuwany lub zdjęty z łańcuszka. Tutaj w kolorach brązu oraz srebra.

E. Karabińczyki - moja ulubiona forma zapięcia.

4. Klej oraz pędzelek:

Klej tani i niezawodny to magic/magiczny/czarodziejski. Dostępny chyba w większości papierniczych, na allegro, w sklepach dla plastyków. Jest on biały i rzadko-gumowaty (chyba najbardziej trafne określenie jego konsytencji). Rozpuszcza się w wodzie. Po wyschnięciu staje się przezroczysty - a to jest bardzo ważne. Próbowałam używać kleju do decoupage'u, ale ten nie miał takiej dobrej przyczepności, przez co powstawało sporo bąbelków powietrza pod kaboszonem... Pędzelek jest opcjonalny, ale nim najwygodniej nakłada się klej. Polecam jakiś mały z syntetycznym włosiem.

5. Obrazki

A dokładniej to co znajdzie się pod kaboszonem. Temat rzeka, więc skrócę go najbardziej jak mogę. Nada się wszystko co nie rozpuści się pod wpływem kleju. Najbezpieczniejsze są wydruki laserowe - nie atramentowe! Atrament zacznie się rozmazywać pod wpływem wodnego kleju. Punkty xero drukują laserowo, więc tam najlepiej się udać. Poza wydrukami korzystajcie z tego co tylko przyjdzie Wam do głowy, będzie papierowe i "nierozpuszczalne" ;) [MINI EDIT] Padło pytanie czy papier fotograficzny się nadaje. Nie próbowałam nigdy, aczkolwiek podejrzewam, że wydruki na nim nie są bardzo wodoodporne. Lepiej wydrukować na zwykłym papierze. A jeśli mamy zdjęcie to zeskanować i wydrukować ponownie.

6. Narzędzia

Jeśli chcemy robić biżuterię wszelaką potrzebujemy co najmniej: obcinaka oraz bocianów (szczypców/kleszczy) okrągłych. Obcinak, jak sama nazwa wskazuje, służy do obcinania drucików. Zaokrąglonych szczypców używamy do przytrzymywania elementów oraz tworzenia estetycznych kółeczek na końcu drutów. Bociany na zdjęciu mają pomarańczowe rączki. Ja w tym momencie nie posiadam obcinaka i korzystam z płaskich kleszczy, które posiadają w sobie takowy wbudowany. Nie jest to wygodne - zdecydowanie odradzam początkującym. Posiadanie płaskich bocianów przydaje się do rozchylania ogniwek bez konieczności używania paznokci :P Wszystkie sprzęty nie są drogie. Kosztują do 10 zł na sztuce. Można znaleźć je na allegro, w sklepach typu Praktiker czy Obi oraz oczywiście w skrzynkach narzędziowych męskich :P Ja swój sprzęt "pożyczyłam" od taty.


Tak się prezentuje krótkie omówienie potrzebnych rzeczy ;) Chciałam wszystko w miarę dokładnie opisać, aby rozwiać wszystkie wątpliwości. Oczywiście, jeśli coś nie będzie jasne, nie krępujcie się pytać w komentarzach - postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania :) Po takim wstępie możemy zabrać się za zrobienie wisiorka!

PART 1 - WISIOREK I KOLCZYKI Z KABOSZONAMI

PART 2 - ŁAŃCUSZEK ORAZ OZDOBY

czwartek, 29 listopada 2012

{ Recenzje sklepów } Nanushki.com

Jak to śpiewały Fasolki: Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma. Tym razem jednak nie chodzi o moje hobby, a mojego współtowarzysza  ukochanego. Do jego ulubionych rzeczy należą skarpetki. Wiem, wiem... Każdy z nas mniej lub bardziej je lubi :P On jednak pasjami nosi je w wersji jednolitej kolorowej. Żółte, zielone, niebieskie, czerwone, różowe, fioletowe... Im bardziej wyrazisty kolor tym lepiej! Niestety sklepy ostatnio świecą pustkami jeśli chodzi o męskie kolorowe skarpetki. Było ich trochę w H&Mie, je jednak już kupiliśmy.

Ja zaś pewnego razu będąc w moim mieście rodzinnym, natknęłam się na stoisko, którego jedynym celem była sprzedaż skarpetek we wszystkich rozmiarach oraz kolorach tęczy. Gdy wróciłam do Warszawy, próbowałam odnaleźć podobne stoisko na miejscu, ale niestety poległam. Znajomi sprawdzili mi jak nazywało się owe stoisko (gdyż ja w ogóle nie zwróciłam na to uwagę...) i tak po nitce do kłębka znalazłam www.nanushki.com.

Magiczny sklep posiada w tym momencie w swoim asortymencie 28 kolorów tradycyjnych skarpetek (rozmiary: 15 w porywach do 46) oraz stópek (roz.: 35-43). Wszystkie są w wersji unisex.

Gdy tylko miałam pieniądze kupiłam na zbliżające się imieniny 7 pary tych cudeniek.


Kolory, które wybrałam były dla mnie "bezpieczne" - podejrzewam, że obdarowanemu się spodobają ;) Wiem, że w tym miejscu określenie różowego i morskiego, jako bezpieczne kolory męskich skarpetek może brzmieć trochę śmiesznie, ale zaufajcie mi :P


Tak wygląda ich tył. Dodatkowo na stopie mają logo sklepu oraz rozmiar.


Najbardziej zauroczona jest ich cudownymi nazwami. Od lewej mamy: lawendę, słodką śliwkę, wiśniowy, różową panterę, malinową aleję, miętowe orzeźwienie oraz morską głębię. Pierwsze zdjęcie chyba najlepiej oddaje jak wyglądają kolory poszczególnych. 

Póki co, ich jedyną wadą jest cena. Jedna para tradycyjnych kosztuje 9,50 zł... Przy zamówieniu 5 par nie musimy płacić za wysyłkę. Dodatkowo zapisując się do newslettera możemy do zamówienia otrzymać jedną parę gratis, aczkolwiek musimy zamówić 6 par. Po skorzystaniu z obu promocji zapłaciłam za całość 57 zł.

Wysyłka była ekspresowa. Zamówienie złożyłam w niedzielę, skarpetki dotarły we wtorek. Niestety przypadkiem wyrzuciłam zdjęcia paczki. Otrzymałam pudełko, gdzie skarpetki zapakowane były w papier, zaklejony naklejką z logo. Jako gratisik dostałam malutką paczką żelek misiów Haribo :)

Tak prezentują się moje oceny:

Szybkość wysyłki: 10/10
Ceny: 7/10
Stan faktyczny produktów: 10/10
Średnia ocena: 9/10

 Podejrzewam, że nie będą to ostatnie zakupy w tym sklepie, który bardzo wam polecam :) 

Za to już jutro... TUTORIAL O ROBIENIU WISIORKÓW/KOLCZYKÓW Z KABOSZONAMI!

[EDIT] Po lekturze od ukochanego usłyszałam "Współtowarzysz, żeś wymyśliła." :P Nie umiem znaleźć nigdy dobrego określenia, a określenie TŻ... No nie lubię go i tyle - nie zabijajcie :P Jego propozycją jest współlokator, "bo przecież mieszkam z Tobą".

poniedziałek, 5 listopada 2012

WARTE UWAGI - CIENIE MIYO: OMG! EYESHADOWS

Postanowiłam jak wiecie rozszerzyć swój blog o tematykę kosmetyczno-makijażową. Moi znajomi wiedzą, że jest to moje małe hobby, w którym lubię dzielić się swoimi doświadczeniami. Staram się jednak zachować pewien zdrowy dystans, dlatego nie umiałabym zrobić bloga tylko i wyłącznie o szeroko pojętych kosmetykach. Nie wyobrażam sobie recenzowania każdego kosmetyku, który wpadnie mi w ręce. Swoje recenzje i przemyślenia chcę przekazać osobom, które nie siedzą bardzo w tym temacie. Naprowadzić osoby chcące zacząć, ale nie wiedzące z której strony się zabrać do tematu.

Dlatego zaczynam "dział" WARTE UWAGI. Posty takie, będą zawierały recenzję produktów ciekawych, może średnio znanych, prawdopodobnie raczej tanich. Takich, które powaliły mnie na kolana i wiem, że pisanie o nich ma sens. Będą też naprowadzeniem dla osób, które szukają czegoś nowego dla siebie. Jeśli kogokolwiek interesuje moja opinia w temacie ;)

CIENIE MIYO: OMG! EYESHADOWS

Dawno nie trafiłam na cienie do powiek, które podbiły by moje serce aż tak mocno. Byłam (w wciąż jeszcze jestem) wiernia cieniom do paletek Freedom System marki INGLOT. Zamarzyłam sobie cień w kolorze chabrowym. Już prawie kupiłam go tam gdzie zawsze, gdy nagle na wystawie malutkiej, osiedlowej drogerii znalazłam MIYO.

Od tamtego momentu mam już 5 różnych kolorów i na tym się nie skończy. Na oficjalnej stronie  www.miyomakeup.com  możecie sprawdzić wszystkie 40 dostępnych odcieni, choć odcienie trochę się nie zgadzają z rzeczywistością. Jest to jednak spora gama kolorystyczna, we wszystkich barwach tęczy!


Kolory, które posiadam to:
[górny rząd od lewej do prawej] 05 Gold Dust, 34 Iris, 08 Coffee; 
[dolny rząd od lewej do prawej] 22 Dark Night, 19 Glamazon.


Niestety cienie są słabo dostępne. Generalnie produkcją i dystrybucją zajmuje się Pierre Rene. Ja swoje kupuję w drogerii Jasmin w Warszawie (jest ona też w wielu innych miastach). Kosmetyki tej serii znajdują się w różnych małych drogeriach, więc czasem warto się rozejrzeć. Można też zaopatrywać się na stronie producenta, gdzie często pojawiają się zniżki lub darmowa wysyłka. A jeśli to nie poskutkuje polecam przejrzeć allegro ;)


Poniżej możecie zobaczyć jak kolory prezentują się na skórze, czyli tzn. swatch.


No dobrze.... pytanie w takim razie brzmi - dlaczego właśnie te cienie aż tak podbiły moje serce? Ponieważ są to jedne z lepszych cieni (żeby nie powiedzieć najlepsze) z jakimi się spotkałam!

Mają doskonałe, intensywne kolory. Występują w 3 rodzajach: matowe, perłowe i błyszczące z drobinkami. Maty i błyszczące, u mnie nr 34, 08, 05, są nie do przebicia. Mocne, kryjące, bardzo odporne. Gdy maluję się nimi (nawet bez bazy na powiekach) kolor utrzymuje się bez zmian, przez cały dzień. Kolory perłowe, takie jak 22 i 19, kryją trochę mniej, ale i tak jest to bardzo wysoki poziom i równie dobra trwałość. Da się je mieszać, używać na mokro, rozmazywać, robić linie - wszystko. Po prostu cud, miód i orzeszki!

Co dodatkowo sprawia, że są wyjątkowe? Ich bardzo niska cena wynosząca ok. 5 zł. Najwięcej zapłaciłam 5,50, najmniej 4,99. Idealna cena dla kogoś kto chce poeksperymentować z kolorami i jakość, która nie będzie zrażać do malowania :)

Podsumowując: polecam je każdemu. I początkującym, i zaawansowanym. Ja na pewno nie skończę na kolorach, które posiadam. Pewnie będę próbować też ich innych kosmetyków :3 (mają równie imponującą paletę lakierów).

Tyle w temacie i see you next time!