Kiedy człowiek skoczy na jedno lub dwa spotkania blogerskie, siłą rzeczy różne kosmetyki wpadną mu w ręce. Jedne rzuci w kąt, drugie rozda znajomym, a trzecie z ciekawości otworzy. To będzie historia tym trzecim. Mimo uprzedzenia, nie dość, że otworzyłam to kupiłam potem kolejne dwa opakowania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koreańskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koreańskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 października 2015
środa, 21 października 2015
{ Koreańskie Słodkości } Etude House - Every Month Cleansing Foam
Koreańskie kosmetyki w moim życiu tworzą sinusoidę. W jednym momencie rzucam się na nie i kupuję tonami, a po jakimś czasie uspokajam i pasuję z zakupami.
Jestem znów na fali. Utrzymuje się ona całkiem długo. W ten sposób mogłam przetestować trochę ciekawych wynalazków - a uwierzcie mi - there's some crazy shit out there!
I nie mogłabym się cieszyć bardziej z tego powodu! Dziś - czyścimy nasze kochane facjaty!
środa, 15 stycznia 2014
{ Koreańskie Słodkości } TONYMOLY Cats Wink Smooth Primer
Chyba już nigdy nie pozbędę się Korei z mojego życia. Tak jak Japonia odcisnęła na mnie piętno, tak i kolejny azjatycki kraj zmienił moje postrzeganie świata na wielu płaszczyznach. Łącznie z kosmetykami. Dlatego przynoszę Wam kolejną koreańską nowinkę w mojej kolekcji. Szykujcie się, bo będzie ciekawie - znowu pojadę markę mainstreamową.
czwartek, 25 kwietnia 2013
{ Koreańskie słodkości } TONYMOLY Backstage Gel Eyeliner
Pora na kolejny cukierek z Korei. Szmat czasu temu postanowiłam wypróbować jakiś żelowy eyeliner. Dumałam, przeglądałam ceny, chodziłam po drogeriach. Aż do momentu, gdy nie sprawdziłam cen azjatyckich - wtedy zapadła szybka decyzja: zamawiam z eBaya! I jakież to cudo tym razem do mnie przypełzło?
TONYMOLY Backstage Gel Eyeliner
CENA: ok. 23 zł
Mój wybór padł na markę TONYMOLY. Marka oczywiście koreańska, wypuściła serię kosmetyków do makijażu o nazwie Backstage. Jaka stała za tą linią filozofia? A cholera ich wie? Że rockstars (a raczej że K-POP)? Że koncerty? Huk - no nie wiem :P Wiem za to, że akurat ten eyeliner należy od ich bestsellerów. Czy to znaczy, że dobrze trafiłam?
Mój wybór padł na markę TONYMOLY. Marka oczywiście koreańska, wypuściła serię kosmetyków do makijażu o nazwie Backstage. Jaka stała za tą linią filozofia? A cholera ich wie? Że rockstars (a raczej że K-POP)? Że koncerty? Huk - no nie wiem :P Wiem za to, że akurat ten eyeliner należy od ich bestsellerów. Czy to znaczy, że dobrze trafiłam?
Kwestie techniczne: Produktu w opakowaniu są 4 gramy. Kolor, który posiadam to nr 1 black. Na aukcjach znajdziemy w sumie 8 dostępnych kolorów, choć najpopularniejsze czarny i brązowy. Wchodzą jednak nowe, część jest już tylko dostępna na eBayu. Poszukiwaczki szalonych odcieni będą zawiedzione, bo z takowych uświadczą chyba tylko różowy oraz turkus.
Opakowanie ma ciekawy kształt, które niestety jest średnio praktyczne, jeśli planujemy je schować do płaskiej kosmetyczki. Po rozłożeniu na części mamy zakrętkę, pędzelek oraz pokrywkę.
Gdy kupowałam ten eyeliner odpowiadało mi to, że miał w sobie dodatkowo pędzelek. Oczywiście nie wiedziałam jakiej będzie jakości i czy dobrze będzie się spisywał w boju. W tej kwestii trafiłam w dziesiątkę. Syntetyczne włoski, choć nie są już tak zwarte jak na początku, wciąż świetnie sobie radzą. Trzyma się wygodnie w ręce i świetnie współpracuje z produktem. Bomba!
Śmiesznym featurem jest fakt rozsuwanego pędzelka. Ja nigdy z tego nie korzystam, ale jeśli ktoś woli dłuższe to może go to zadowoli - a wiadomo jak to jest z kobietami :P Ponoć wielkość ma znaczenie. Ważne jest, aby zsuwać całość z powrotem, do momentu usłyszenia kliknięcia - inaczej pędzelek będzie się rozsuwał i wyginał będąc w zakrętce (doświadczyłam tego, wiem co mówię ;). Oczywiście wymaga też częstego mycia.
Ale my tu pitu, pitu o opakowaniu, ale jaka w praktyce jest jego zawartość?
Konsystencja jest fantastyczna! Używa się go bardzo gładko i przyjemnie. Nie ma problemu z namalowaniem kreski, wszystko idzie płynnie. Po 3 miesiącach używania jest wciąż w świetnym stanie, może odrobinkę zgęstniał. Eyeliner jest wodoodporny - tak przynajmniej wnioskuję z opisów, które zdarzyło mi się tu i ówdzie przeczytać. Trochę się tego bałam, bo miałam negatywne doświadczenia z tego rodzaju kosmetykami. Na szczęście można go spokojnie zmyć jakimś preparatem do makijażu. Możecie być jednak przygotowane na fakt, że jeśli usmarujecie sobie nim rękę to zwykłym mydłem nie da się go ruszyć - a oto dowód.
Gdy eyeliner już zaschnie to trzyma się naprawdę świetnie. Nie kruszy, nie spływa, nie nic. Cały dzień piękna kreska :3
Podsumowując - świetny produkt! Zero zarzutów! Nie wiem jak spisują się tego rodzaju eyelinery dostępne u nas na rynku, ale ten zdecydowanie wart jest niewielkiej inwestycji, szczególnie dla osób zaczynających z żelowymi wynalazkami (jak ja!).
Ja już przygotowałam sobie screeny i następny post będzie mini tutorialem o zakupach przez eBay, łącznie z poradami w kwestii wyszukiwania :D
![]() |
| Kreska namalowana dołączonym pędzelkiem i szuru buru mydłem ;) |
![]() |
| Eyeliner w praktyce |
Podsumowując - świetny produkt! Zero zarzutów! Nie wiem jak spisują się tego rodzaju eyelinery dostępne u nas na rynku, ale ten zdecydowanie wart jest niewielkiej inwestycji, szczególnie dla osób zaczynających z żelowymi wynalazkami (jak ja!).
Ja już przygotowałam sobie screeny i następny post będzie mini tutorialem o zakupach przez eBay, łącznie z poradami w kwestii wyszukiwania :D
wtorek, 20 listopada 2012
Opowiem wam bajkę o NIE podróbkach
Choć tytuł może tego nie sugerować dziś będzie o kosmetykach. Dokładniej o najgłośniejszych produktach na rynku - BB creams, czyli kremach BB. Czym są tłumaczyć nie będę, bo najlepiej odnieść się do Wikipedii lub Google. Przejdźmy więc do bajki...
Jak wiele dziewczyn, byłam zaintrygowana tymi kremami. Czytałam o ich cudownych właściwościach marząc o posiadaniu własnego. W międzyczasie na rynek weszły BB marek zachodnich, a nawet polskich. Wciąż jednak marzyłam o oryginałach z Korei.
Dla mnie problem zawsze stanowiła cena. Cena od 50 zł w górę, przy średniej 80 zł plus jeszcze wysyłka... Ja wiem. Są dziewczyny, które odkładają pieniądze, którym nie szkoda. Mi też czasem nie szkoda, ale w ciemno wydawać prawie 100 zł? Odsuwałam od siebie myśl o takimi kremie do momentu, gdy przyszła do mojej głowy złota myśl.
Z brakiem wiary, ale ziarenkiem nadziei postanowiłam sprawdzić eBay. Moje ciche marzenie spełniło się! Azjatyccy sprzedawcy znów mnie ucieszyli o połowę (albo i 2/3!) niższymi cenami oraz bezpłatną wysyłką! Krótka chwila przemyślenia skończyła się zakupem zestawu 4 miniatur marki Skin79 w cenie 26 zł. Dodam tylko, że polskie ceny tego zestawu to jakieś 40-50 zł plus wysyłka. Okazja, jak nic.
Po zamówieniu postanowiłam zrobić research na temat cuda, które zamówiłam. Po lekturze bloga Azjatycki Cukier oraz stron zagranicznych lekko spanikowałam. Wszędzie grzmieli: Nie kupuj tanich kremów BB! Na pewno są podróbką! Kupuj tylko drogie i u sprawdzonych sprzedawców, bo złe podróbki cię dopadną!. Moja radość lekko zmalała. Cóż - pomyślałam - na szczęście ta lekcja nie będzie aż tak droga, będę miała nauczkę na później.
W emocjach czekałam na przesyłkę. Choć sprzedawca informował o tym, że przesyłki docierają w 14-25 dni, moja pojawiła się po 7 dniach!
Po zrobieniu szybkiego zdjęcia rzuciłam się do rozpakowania. Co znalazłam w środku?
To na co czekałam, a nawet więcej. Próbek się nie spodziewałam, więc była to kolejna miła niespodzianka.
Jak sprawują się kosmetyki? Wszystko z nimi w najlepszym porządku. Przeczytałam wiele, wiele recenzji i jestem pewna, że kremy są oryginalne. Nie ma w nich nic podejrzanego, właściwości typu zapach czy konsystencja zgadzają się ze wszystkimi opiniami z internetu. Wiem, że wprawne oko fanek BB zaraz może stwierdzić, że przecież na oficjalnych zdjęciach tego zestawu dwa kremy są zamienione miejscami w pudełku. Czy to świadczy o podróbce? Nie wiem, ale wątpię.
Przejdę jednak do wniosków z tej historii. Nie dajmy się zwariować. Koreańskie kremy BB nie są aż tak drogie jak czasem nam ludzie sugerują. Część z nich jest droższa, ale to przecież normalne zjawisko na całym świecie - produkty mają szeroką rozpiętość cen. Oczywiście, możemy pewnie trafić na podróbki, ale czasem warto zaryzykować. Warto zrobić research, poczytać to i owo. Może on pomóc nam nie tylko rozpoznać ew. podróbki, ale zorientować się w realnych cenach danego produktu na koreańskim rynku.
Dla mnie to nie ostatnie zakupy u tego sprzedawcy, pewnie jeszcze jakaś kolorówka mi wpadnie i duże opakowanie BB. Jeśli ktoś przeczytał całość to gratuluję wytrwałości ;)
Jak wiele dziewczyn, byłam zaintrygowana tymi kremami. Czytałam o ich cudownych właściwościach marząc o posiadaniu własnego. W międzyczasie na rynek weszły BB marek zachodnich, a nawet polskich. Wciąż jednak marzyłam o oryginałach z Korei.
Dla mnie problem zawsze stanowiła cena. Cena od 50 zł w górę, przy średniej 80 zł plus jeszcze wysyłka... Ja wiem. Są dziewczyny, które odkładają pieniądze, którym nie szkoda. Mi też czasem nie szkoda, ale w ciemno wydawać prawie 100 zł? Odsuwałam od siebie myśl o takimi kremie do momentu, gdy przyszła do mojej głowy złota myśl.
Z brakiem wiary, ale ziarenkiem nadziei postanowiłam sprawdzić eBay. Moje ciche marzenie spełniło się! Azjatyccy sprzedawcy znów mnie ucieszyli o połowę (albo i 2/3!) niższymi cenami oraz bezpłatną wysyłką! Krótka chwila przemyślenia skończyła się zakupem zestawu 4 miniatur marki Skin79 w cenie 26 zł. Dodam tylko, że polskie ceny tego zestawu to jakieś 40-50 zł plus wysyłka. Okazja, jak nic.
Po zamówieniu postanowiłam zrobić research na temat cuda, które zamówiłam. Po lekturze bloga Azjatycki Cukier oraz stron zagranicznych lekko spanikowałam. Wszędzie grzmieli: Nie kupuj tanich kremów BB! Na pewno są podróbką! Kupuj tylko drogie i u sprawdzonych sprzedawców, bo złe podróbki cię dopadną!. Moja radość lekko zmalała. Cóż - pomyślałam - na szczęście ta lekcja nie będzie aż tak droga, będę miała nauczkę na później.
W emocjach czekałam na przesyłkę. Choć sprzedawca informował o tym, że przesyłki docierają w 14-25 dni, moja pojawiła się po 7 dniach!
![]() |
| Porządnie, profesjonalnie zapakowana |
Po zrobieniu szybkiego zdjęcia rzuciłam się do rozpakowania. Co znalazłam w środku?
To na co czekałam, a nawet więcej. Próbek się nie spodziewałam, więc była to kolejna miła niespodzianka.
Pudełko było w świetnym stanie, dodatkowo było zaplombowane.
Przejdę jednak do wniosków z tej historii. Nie dajmy się zwariować. Koreańskie kremy BB nie są aż tak drogie jak czasem nam ludzie sugerują. Część z nich jest droższa, ale to przecież normalne zjawisko na całym świecie - produkty mają szeroką rozpiętość cen. Oczywiście, możemy pewnie trafić na podróbki, ale czasem warto zaryzykować. Warto zrobić research, poczytać to i owo. Może on pomóc nam nie tylko rozpoznać ew. podróbki, ale zorientować się w realnych cenach danego produktu na koreańskim rynku.
Dla mnie to nie ostatnie zakupy u tego sprzedawcy, pewnie jeszcze jakaś kolorówka mi wpadnie i duże opakowanie BB. Jeśli ktoś przeczytał całość to gratuluję wytrwałości ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










