Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lipca 2016

V Secrets of Beauty, 14 maja 2016 - tęskniłam, a było za czym!

foto: TWOJEZRODLOURODY.COM.PL

Spotkania blogerskie... czasami zapominam, że internet jest ich pełen i potrafią wyskakiwać z każdej strony. Dla mnie jednak zawsze pozostanie jedno, jedyne, wyjątkowe. To do którego zawsze wracam i które pewnie zawsze będzie mi najbliższe. SECRETS OF BEAUTY!

sobota, 26 października 2013

Warsztaty w Ploteczkarni - bo ja kocham robić wszysko sama!






No właśnie - przecież ten blog, lata temu, powstał z tego właśnie założenia! Uwielbiam rękodzieło, uwielbiam sama przygotowywać różne rzeczy, uwielbiam tworzyć. Nie zawsze skutek jest taki jaki ja tego chcę, ale jednak. Kocham poznawać tysiąc technik, robić wszystko różnymi sposobami. A jak lepiej nauczyć się czegoś nowego, jak nie na warsztatach?

wtorek, 1 grudnia 2009

Pierwszy Grudnia

Zaczął się grudzień. Ostatni miesiąc roku, który bardzo lubię. Szczególnie jeśli dopisuje śnieg i zimowa pogoda. Nastrój, zapachy, klimat, dużo wolnego czasu - to wszystko daje mi wiele radości. Pisząc tą notkę jestem dość zmęczona, więc myśl o nadchodzących dniach jest dla mnie swoistym światełkiem w tunelu. Ostatnio jakoś ciągle coś budzi mnie w nocy, a przecież mam zajęcia. Ale jeszcze trochę, do przyszłego tygodnia i czeka mnie trochę relaksu. Póki co nastrajam się Nigellą Lawson w wersji świątecznej. Duże ilości tej cudownej kobiety potrafią zdziałać na mnie cuda.

W weekend ponownie odbyły się warsztaty witrażowe. Zrobiłam to i owo, żadnej dużej formy, ale pokazuję to co mnie najbardziej zadowala. Kolczyki, broszki oraz wisiorek:Witraż, chociaż jest ciekawy, nie jest dla mnie. Ciekawie się tworzy, efekty potrafią być cudne. Ale musiałabym usiąść spokojnie w domu, bez pośpiechu czy parcia. Mieć wszystko pod ręką. To jednak niewykonalne, więc na jakiś czas rezygnuję z witrażów. Poza tym otrzymałam zakaz od M. ;) Wszystko z powodu "małego" oparzenia, kiedy przez nieuwagę złapałam palcami lutownicę. Trochę zajmie gojenie, ale będzie dobrze.

Wpis krótki, bo właścicielka bloga zmęczona. Ale przynajmniej zaczęłam miesiąc od wpisu, tak jak chciałam.

piątek, 27 listopada 2009

Black Friday

Jak widać na blogu zaszła pewna zmiana. Postanowiłam zmienić układ kolumny (i ich ilość) w celu lepszej organizacji przestrzeni ;) Dwie kolumny pomogły mi podzielić dodatki, które się w nich znajdują. Wygląd wymaga jeszcze paru kosmetycznych poprawek oraz nowej grafiki na logo. Prawdopodobnie zrobię ją w momencie, kiedy nie będzie mi się chciało uczyć na egzamin w poniedziałek. To jednak jest normą i nikt nie powinien się temu dziwić.

Szykując się do napisania tej notki zauważyłam dopiero, że listopad 2009 odchodzi w niepamięć. Nastąpi na szczęście po nim grudzień - miesiąc, który osobiście bardzo lubię. Konkretnie lubię okres przed i po świąteczny. Grudzień w takim wypadku jest jak znalazł. Z myślą właśnie o świętach we wtorek postanowiłam nabyć parę rzeczy, aby umilić sobie przygotowania i wprawić w świąteczny nastrój.
Kupiłam sobie foremkę do ciastek w kształcie Gingerbread Man'a w Home&You oraz komplet dziurkaczy ozdobnych w Tchibo. Może dokupię jeszcze parę rzeczy w H&Y - gdybym mogła, zamieszkałabym w tym sklepie i się z niego nie wyprowadzała.

W środę byłam również na zakupach - tym razem imieninowych z ciocią. Postanowiłam zająć się decoupage'em, więc od razu powędrowałam do JOKO Art w Olsztynie, aby nabyć zestaw podstawowy - 3 pędzle (każdy do czego innego), klej To-Do, crackle jednoskładnikowy To-Do oraz 2 arkusze papieru To-Do. Lakier mam kupiony z czasów moich eksperymentów z lakierowaniem FIMO. Najbardziej szczęśliwa jestem z papieru. Zakochałam się w nich na zabój i już nie mogę się doczekać lekcji. Mam nadzieje, że wypalą w przyszłym tygodniu.
(obrazki ze strony Artizana.pl)

Mając wreszcie klej dokonałam pewnej próby. Zawsze chciałam robić szklane magnesy/wisiorki/itp. Na warsztatach witrażowych skradłam za pozwoleniem 4 szklane kamyczki. Jeden nareszcie został wykorzystany.
Próba wyszła całkiem nieźle, choć muszę rozwiązać jakoś problem magnesu. Czytałam, ze ludzie przyklejają takie proste, płaskie magnesy, na których zwykle umieszcza się reklamy i dodaje do wszelakich margaryn lub jogurtów. Taki magnes średnio spełnił rolę u mnie. Kamyczek choć trzyma się lodówki, robi to tylko na słowo honoru.

Warsztatów modelinowych z MOK'u nie opisałam, wychodząc z założenia, że jeśli o kimś mówić to dobrze. Było jak było - mogło być lepiej. Oczywiście jednak nie jestem zrażona tym i w weekend idę na "sprawdzone" warsztaty witrażowe. Poza tym sama powinnam zebrać się w sobie i trochę lepiej opracować warsztaty szydełkowe, które poprowadzę w Planecie11. Wszystkich z Olsztyna zapraszam 05.12, jeśli nie znacie podstaw i chcecie zrobić etui na komórkę komuś w prezencie. Okaże się również jak sprawdzam się w roli nauczycielki. Prawdopodobnie, jeśli pójdzie mi nieźle, czeka mnie trochę więcej warsztatów do prowadzenia, ale nie zapeszam.

Byle do 2 grudnia! (bo 1.12 nie będzie fajny...)

P.S. Tytuł wpisu odnosi się do Święta Dziękczynienia w USA, które było wczoraj. Święto zawsze występuje w ostatni czwartek listopada. Piątek po nim, zwany Black Friday, zwykle jest wolny i postrzegany jest jako początek sezonu Bożonarodzeniowego w sklepach.

niedziela, 22 listopada 2009

Weekend

Weekend co prawda jeszcze się nie skończył, ale już niedługo nadejdzie ten jakże smutny moment. Ważne jednak żeby wytrzymać do środy, kiedy kończą się ciężkie zajęcia i czekają mnie małe zakupy :)

Weekend był bardzo miły z jednego, prostego powodu. Wraz z K. oraz moim ukochany zostaliśmy wywiezieni na wieś do N. Spędziliśmy w jej domu czas od piątku wieczorem do tego rana. Streszczę to w paru słowach: relaks, śmiech i pies. Z tego miejsca mogę tylko (aż?) podziękować N. za wszystko. I TO PO STOKROĆ! (wiem przynajmniej, że ona to przeczyta)

Od jakiegoś czasu walczę z szydełkiem. Postanowiłam zrobić pewną czapkę (szczegółów nie zdradzam). Szukałam wzoru i skorzystałam z jednego, ale niestety... Czapka choć już prawie na długość dobra to na mojej głowie wygląda jak jakiś hełm.
Szlag mnie trafia, krew zalewa. Dodatkowo wku... mnie to, że nie jestem w stanie odczytać graficznych wzorów szydełkowych. Nie umiem, nie wychodzi mi. SZLAG SZLAG SZLAG!

Zrobiłam trochę biżuterii. Wiem, wiem... Prosto i mało skomplikowanie. Ale ciągle nie poprosiłam ojca o wzornik do kształtowania drutu. Oto więc:
Z serii żywioły: ZIEMIA
LODOWE GWIAZDY

KORALE FILIPIŃSKIE

Jakiś pozytywny akcent poza tym to drobny zakup, którego dokonałam parę dni temu. W Biedronce kupiłam sobie kalendarz adwentowy HELLO KITTY ;)
Wydatek był nie wielki, ale radość moja jest ogromna. Nie mogę się doczekać, aż go otworzę. Ciekawią mnie kształty czekoladek. I ciągle czuje ten jakiś świąteczny nastrój!
Wpis znów długi i jakiś taki miałki. Pewnie nie zawsze jesteśmy w stanie pisać coś ciekawego. Dziś za to, idę na kolejne warsztaty. Tym razem o biżuterii z modeliny. Mam nadzieje, że będą ciekawe.
Do następnego razu.

P.S. Dodatkowo informacje o kolejnych Candy - uzależnia mnie to!
MIGDAŁOWOMI: do 15 grudnia


MI-JU: do 22 listpoada



Z PASJI: do 29 listpoada
Stonogi.pl - decoupage, scrapbooking, filcowanie

sobota, 31 października 2009

Tylko ty, długo długo nic

I faktycznie - długo, długo nic nie pisałam. Jutro byłyby już 2 tygodnie od ostatniego wpisu (sic!). Tak nie może być, więc korzystam z wolnej soboty (czyli soboty w domu), aby nadrobić tę lukę w życiorysie.

Przez ten czas w moim craftowym życiu sporo się działo. Nie pisałam tak długo ponieważ w zeszły weekend (24-25.10) udałam się do MOK-u w Olsztynie na Witrażowy Weekend. Chciałam napisać dopiero jak z niego wrócę i pochwalić się tym i owym. Zresztą myślałam ciągle, czy rzeczy które robiłam będą/nie będą szły na jakieś prezenty.

Warsztaty trwały dwa dni, każdego dnia po 4 godziny. Tyle właściwie zajmuje nauczenie się podstaw i wykonanie ok. 2 średnich projektów lub jednego i sporej ilości mniejszych. Witraż wykonywany techniką Tiffany'ego jest dość prosty, ale potrafi być bolesny. Po drugim dniu myślałam, że amputuje sobie kciuk, ale cóż: "Artysta musi cierpieć dla sztuki" (chyba tak brzmiała moja złota myśl). Jednak nie chce nikogo zrażać do tego medium, bo kiedy już wie co się robi to jest całkiem miło. Moje "prace" są dość wadliwe, bo przyjrzeniu się im w tej chwili, ale planuję wybrać się na kolejne warsztaty z tej serii więc wszystko jeszcze przede mną. Osobom z Olsztyna - polecam warsztaty w MOK-u ogólnie!

Na pierwszy ogień - BABECZKA - leżąca i pod światło
Nie zdradzę jednak gdzie witraże mają błędy - kto zobaczy ten bedzie wiedział ;)
Dalej: Seria 3 Broszko/Zawieszek: PSEUDOKWIATEK (niebieski), PSEUDOPTASZEK (zielony), COŚ (czerwony)I na koniec z witrażu - moja mała duma - KROPLA
Ta notka jak widać ma mnóstwo zdjęć (dużo czasu, dużo zdjęć). W okresie w którym nie pisałam przyszła również do mnie paczka z kolejnymi koralikami oraz półfabrykatami. Żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęcia temu cudownemu momentowi i nie pokazałam mojego zamówienia. Dodatkowo nabyłam sobie książkę Patrz i ucz się! Wyrób biżuterii, którą serdecznie polecam wszystkim zajmującym/chcącym się zajmować biżuterią ręcznie robioną. Książkę możecie znaleźć w sklepie internetowym wydawnictwa Septem lub w empiku. Fakt - nie jest tania, ale warto. W mojej skromnej opinii. Tak uzbrojona w natchnienie zrobiłam to i owo, ale pochwalę się 3 rzeczami.

Oto dwa komplety bransoletka+kolczyki: Jesień i Zima
Trzecią rzeczą i ostatnim zdjęciem jest przywieszka do telefonu - PAPRYCZKATyle to właśnie rzeczy ciekawy i mniej działo się oraz powstało w ostatnim czasie (choć jak wspomniałam to nie wszystko dokładnie). Dostałam jakieś dobrego kopa weny i idzie jak mi się wydaje coraz lepiej. Niedługo również idę na kolejne warsztaty: z decoupage'u, witrażu i może z biżuterii z modeliny. Ten wpis to lekki przerost formy nad treścią no ale... sama sobie jestem winna!
Do zobaczenia!