Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amigurumi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amigurumi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2012

Szydełkowo-kosmetyczna wymianka ze Smykusmykiem

Jakiś czas temu, pod jednym z moich wpisów, odezwała się Patrycja zwana również Smykusmykiem. Jej konikiem są naturalne, własnoręcznie robione kosmetyki (na jej blogu znajdziecie mnóstwo przepisów krok po kroku!). Zaproponowała ona wymiankę. Decyzja zapadła bardzo szybko - miałam przygotować dla niej 3 szydełkowe króliki w zamian za materiały i może jakiś dodatkowy tutorial o robieniu musujących kul do kąpieli, masełka do masażu oraz masełka do ust. 

I oto w ostatni piątek otrzymałam taką przesyłkę!


Zawierała ona w sobie: kostkę do masażu w formie motylka, masełko do ust, 2 kule musujące do kąpieli oraz sporą ilość półproduktów do wykonania podobnych kosmetyków! Gotowe produkty są w cudownych świątecznych zapachach... Wszystko bardzo przyjemne w użyciu. Balsamik do ust uratował moje usta, jak żaden inny :3 


Tak zaś prezentują się wysłane króliczki


Strasznie się cieszę na tą moją pierwszą ever wymiankę! :D Ostatnio mało wpisów, bo Święta za pasem... Dostałam jednak już sporo mineralnych prezentów. Niedługo coś więcej - może wreszcie jakieś cienie ukręcę?

poniedziałek, 26 listopada 2012

Ami prezenty

Dostałam do wykonania dwa zamówienia na szydełkowe amigurumi. Żeby was nie zanudzać tymi kosmetykami i kosmetykami. :P

Na pierwszy ogień babeczka na zlecenie przyjaciółki. Słodka, różowa, z niebieską posypką oraz "m". W formie breloczka oczywiście ;)




Dodatkowo zlecenie od ukochanego na prezent dla jego siostry - z okazji imienin. Przejrzał wzory, pomyślał i doszedł do wniosku "Koala" również w wersji brelok. A słowo włóczką się stało. Wzór pochodzi z książki Tamie Snow "Tiny Yarn Animals".


Dziś dotarła wygrana przesyłka z kolorówka.com. Zrobiłam już to i owo, ale o tym napiszę w środę/czwartek kiedy wrócę do domu z rodzinnego miasta.

czwartek, 8 listopada 2012

Biały miś

Zbliżają się święta, a wraz z nimi wzmożone wydatki na prezenty dla najbliższych... Stąd na Facebooku ogłosiłam się wśród znajomych, że chętnie wykonam wisiorki, kolczyki lub pierścionki z kaboszonami, aby trochę sobie dorobić, a im oszczędzić kosztów prezentów. Z prośbą zgłosiła się N. życząc sobie wykonanie białego misia, który wisiał w planach długi, długi czas.

A ponieważ każdy grosz się dla mnie w tym momencie liczy, ochoczo zabrałam się do jej zamówienia. I tak oto powstał on.


Teraz patrzy trochę tęsknie do swojej właścicielki, która już w ten weekend go odbierze ;)

Może ktoś jeszcze chętny na zwierzątkowy brelok?

P.S. Stuknęło ponad 18000 odwiedził! Yay! Jeszcze żeby tylko się tak liczniej ludzie do giveawaya zgłosili... 

czwartek, 1 listopada 2012

Królik klasyczny

Z powodu wyjazdów i słabego światła wystąpiło małe opóźnienie w postach. Mam nadzieję, że mieliście świetne halloween (w tym roku niestety nic nie przygotowałam...) oraz spokojne Wszystkich Świętych.

Chciałam pokazać coś, co zrobiłam już kilka miesięcy temu. Zawsze lubiłam amigurumi i właściwie od szydełkowania się zaczeła moja przygoda z craftami. Ostatnio miałam w planach zajęcie się bardziej tym tematem. Dlatego dziś pokazuję wam jego - królika klasycznego, bo w koszuli i pod krawatem.


Wyszedł zabawnie, ma kilka niedociągnięć i niedługo pewnie wróci do swojej funkcji ozdobnej przy kluczach. Mały, słodki i zrobiony dla lubiącego klasykę mężczyzny ;)

A kto jeszcze nie zgłosił się na rozdawnictwo wisiorka, ten niech pędzi!

wtorek, 16 lutego 2010

I po walentynkach

Jak każde święto i Walentynki 2010 zakończyły swój żywot. Mam nadzieje, że spędziliście ten czas miło, bez zbędnego zamartwiania się. Ja jak obiecałam - pokazuję co przygotowywałam na tę okazję.

Po 1 - Kartki. Mam taki zwyczaj, że chociaż kilku znajomych obdarowuję kartkami. W końcu to miłe dostać kartkę w tym dniu. Ucząc się na pewne zaliczenie wpadłam na pomysł jak chciałabym, aby wyglądały. Wiem, że nie jest to coś, do czego przywykły wszystkie Scraperki. Nie są one szczególnie fikuśne, ani wyjątkowo ozdobne. Ostrzegam również, że nie jestem zawodową rysowniczką, więc rysunki są jakie są. Najważniejsze, że starałam się jak mogłam.

Chętnie wysłucham opinii na ich temat, bo kompletnie nie wiem co o nich myśleć ;)

Dla mojego M. przygotowałam coś, co obiecałam mu już dawno temu. Pokazywałam tu już dawno temu Montiego. Monti aż tak przypadł do gustu M., że poprosił o stworzenie Klaudii. Sam nawet wybrał włóczkę i imię ;) Klaudia leżała w kącie, a ja przy każdej okazji obiecałam sobie, że ją dokończę. Oto Klaudia. Jak każdy kot uwielbia wylegiwać się na słońcu. Nie pogardzi kubkiem dobrej herbaty. Podkochuje się w Montim, ale jest od niego wyższa co przysparza im trochę problemów. Zwykle leży na monitorze i obserwuje M. podczas wszystkiego co robi ;) Z pewnością w przyszłości pojawi się więcej zdjęć Klaudii w akcji.

Na walentynki przygotowałam też bloku czekoladowego, który u nas w domu potocznie nazywamy czekoladą. Kupiłam specjalnie na tą okazję (w promocji w Lidlu) formę silikonową na 8 serduszek. Niestety - zdjęć brak, ale obiecuję, że przy najbliższym wykonaniu zaprezentuję wyniki.

Kupiłam dodatkowo 2 paczki serwetek. Gdy tylko wróciłam do domu, wiedziałam, że z jednego wzoru zdecydowanie muszą powstać kolczyki~!

Jeszcze bez bigli, ale efekt całkiem niezły.

Tyle u mnie ostatnimi dniami.
Pozdrawiam i do przeczytania :)

czwartek, 31 grudnia 2009

Ostatni wpis

Oczywiście ostatni w tym roku ;) Chociaż bardziej piszę dla siebie to i tak będę to robić dalej.

Nareszcie skończyłam moje wyzwanie robótkowe na Craftladies.org~! Lil zadała mi wykonanie kudałtego pieska z oklapniętymi uszkami, który służyć miał jako breloczek. Poza materiałami, jak widać dostałam przepis na trufle, który będę musiała wykorzystać w nowym roku :) Trochę zajęło mi ogarnęcie wzoru na pieska, którego użyłam. Poza tym rozplanowanie jak najlepszego zużycia materiałów. Udało mi się zapomnieć o przyczepieniu zawieszki do breloczka, no ale jakoś wybrnęłam. Oto co uzyskałam i co pozostało:
Piesek początkowo nie podbił mojego serca (wręcz mi się nie podobał), ale ostatecznie zostawiłam go i wesoło dynda koło kluczy.

Pod choinką znalazło się trochę drewna do decu, więc już w Wigilijną noc trochę pokombinowałam. W trakcie prac jest kubek na długopisy. Udało mi się zakończyć kolczyki - ciastka. Planowałam je od momentu jak tylko kupiłam sobie papier. Nie mam zbyt dużo czasu, aby się rozpisywać w tym momencie, ponieważ muszę już uciekać. Impreza sylwestrowa za 7 godzin, ale oczywiście wszystko trzeba zrobić na ostatnią chwilę.

Z tego miejsca życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku 2010: żebyście szybko przyzwyczaili się pisać inny rok w dacie, żeby w 2012 nie było końca świata i żeby było lepiej, choćby odrobinkę, nawet jest jest dobrze.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Chyba się popłaczę

Ze słodkości zapewne. Z nadmiaru i niedomiaru jednocześnie.

Są takie dni kiedy bardziej niż zwykle człowiek marzy i wznosi w górę ręce z jednym błaganiem: miliony! Jak wiadomo chodzi tu o pieniądze. U każdego taki moment przychodzi z innego powodu. A na samochód, a na mieszkanie, a na konsole, a na książki... No właśnie - książki. Ludzie którzy mnie znają wiedzą, że czytam niewiele. Od czasu do czasu jakiś tomik wciągnie mnie i przeczytam ją bardzo szybko. Są jednak takie, które zawsze przyciągną mój wzrok. Którym zawsze oddam cenne godziny mojego życia. Które gdyby pojawiły się w moich dłoniach byłyby głaskane, pieszczone i oglądane tyle razy i zmieściłoby się w dobie. Mówię o japońskich książkach craftowych.
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma - śpiewały wieczne żywe Fasolki. Ja fascynując się kulturą Japonii i ich wyczuciem stylu i gustu, oddaje się w pełni przyjemności przeglądanie ich craftowych książek. Oczywiście są na każdy temat: szydełkowanie, druty, lepiej z mas wszelakich, wycinanie z papieru, pieczątki w gumki, patchwork, wyszywanie... Nazwijcie craft a znajdzie się na niego książka.
W tym oceanie najważniejsze jest pewne pojmowanie estetyki. Japonia, zafascynowana Zachodem, czerpie wzorce z tej odległej dla siebie krainy. Ale nie kopiuje tego w każdym calu. Nadaje temu wszystkiemu nowy ton, nowe życie. Japończycy zawsze w sztuce byli perfekcjonistami. Zawsze chcieli upiększyć sobie życie. Kiedyś ikebaną i origami - teraz ozdabianiem najmniejszego dodatku ich garderoby czy domu.Nie będę dalej rozwodzić się w temacie. Ale powiem tylko, że wczoraj i dziś patrzę w niebo błagalnie, czekając na deszcz milionów lub cudowne numery lotto. Żeby wyjechać i wykupić wszystkie japońskie książki craftowe, które wpadną mi w ręce.
P.S. Dla zainteresowanych polecam przeczytać artykuł na temat ZAKKA. Nie odpowiem co to. Aby zachęcić do rozszerzania tematu samemu.
P.S. 2 - Niech żyją wpisy pełne zdjęć!

środa, 7 października 2009

Cudo (prawie) jadalne

Dużo czasu minęło, ale pora wreszcie napisać. A napisać w celu czysto egoistycznym - aby się pochwalić!
Udało mi się stworzyć coś sama z czego jestem dumna w stu procentach! Coś co jest piękne, urocze i słodkie. Wygląda "jak żywe". O czym mówię?
O wspaniałych szydełkowych babeczkach!Nie wiem co mogę o nich więcej napisać. Ta na górze jest w formie breloczka - na dole mamy przywieszkę do komórki. Tutaj jednak moje słowa są nie ważne. Po prostu trzeba patrzeć i podziwiać! ;)

czwartek, 17 września 2009

Nareszcie!

Skończyłam coś co bardzo chciałam zrobić! Nareszcie! Tuż przed dziewiątą rano został skończony. Przywitajcie się - oto Amineko!

Nazywa się Monti. Lubi herbatę, słoneczniki oraz jabłecznik. Spędza głównie czas na słońcu i nie lubi być ignorowany. Czeka, aż dostanie ode mnie teraz czerwony szaliczek, pod kolor do noska.
Dla wszystkich chętnych stworzenia własnego Amineko zapraszam na stronę z wzorem po angielsku. Jestem bardzo zadowolona z tego jak wyszedł - trochę pracy, ale jakie efekty!
Jak zawsze zapraszam na moje konto na Flickr, aby zobaczyć parę dodatkowych zdjęć Montiego.