Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2012

Szydełkowo-kosmetyczna wymianka ze Smykusmykiem

Jakiś czas temu, pod jednym z moich wpisów, odezwała się Patrycja zwana również Smykusmykiem. Jej konikiem są naturalne, własnoręcznie robione kosmetyki (na jej blogu znajdziecie mnóstwo przepisów krok po kroku!). Zaproponowała ona wymiankę. Decyzja zapadła bardzo szybko - miałam przygotować dla niej 3 szydełkowe króliki w zamian za materiały i może jakiś dodatkowy tutorial o robieniu musujących kul do kąpieli, masełka do masażu oraz masełka do ust. 

I oto w ostatni piątek otrzymałam taką przesyłkę!


Zawierała ona w sobie: kostkę do masażu w formie motylka, masełko do ust, 2 kule musujące do kąpieli oraz sporą ilość półproduktów do wykonania podobnych kosmetyków! Gotowe produkty są w cudownych świątecznych zapachach... Wszystko bardzo przyjemne w użyciu. Balsamik do ust uratował moje usta, jak żaden inny :3 


Tak zaś prezentują się wysłane króliczki


Strasznie się cieszę na tą moją pierwszą ever wymiankę! :D Ostatnio mało wpisów, bo Święta za pasem... Dostałam jednak już sporo mineralnych prezentów. Niedługo coś więcej - może wreszcie jakieś cienie ukręcę?

poniedziałek, 26 listopada 2012

Ami prezenty

Dostałam do wykonania dwa zamówienia na szydełkowe amigurumi. Żeby was nie zanudzać tymi kosmetykami i kosmetykami. :P

Na pierwszy ogień babeczka na zlecenie przyjaciółki. Słodka, różowa, z niebieską posypką oraz "m". W formie breloczka oczywiście ;)




Dodatkowo zlecenie od ukochanego na prezent dla jego siostry - z okazji imienin. Przejrzał wzory, pomyślał i doszedł do wniosku "Koala" również w wersji brelok. A słowo włóczką się stało. Wzór pochodzi z książki Tamie Snow "Tiny Yarn Animals".


Dziś dotarła wygrana przesyłka z kolorówka.com. Zrobiłam już to i owo, ale o tym napiszę w środę/czwartek kiedy wrócę do domu z rodzinnego miasta.

czwartek, 8 listopada 2012

Biały miś

Zbliżają się święta, a wraz z nimi wzmożone wydatki na prezenty dla najbliższych... Stąd na Facebooku ogłosiłam się wśród znajomych, że chętnie wykonam wisiorki, kolczyki lub pierścionki z kaboszonami, aby trochę sobie dorobić, a im oszczędzić kosztów prezentów. Z prośbą zgłosiła się N. życząc sobie wykonanie białego misia, który wisiał w planach długi, długi czas.

A ponieważ każdy grosz się dla mnie w tym momencie liczy, ochoczo zabrałam się do jej zamówienia. I tak oto powstał on.


Teraz patrzy trochę tęsknie do swojej właścicielki, która już w ten weekend go odbierze ;)

Może ktoś jeszcze chętny na zwierzątkowy brelok?

P.S. Stuknęło ponad 18000 odwiedził! Yay! Jeszcze żeby tylko się tak liczniej ludzie do giveawaya zgłosili... 

czwartek, 1 listopada 2012

Królik klasyczny

Z powodu wyjazdów i słabego światła wystąpiło małe opóźnienie w postach. Mam nadzieję, że mieliście świetne halloween (w tym roku niestety nic nie przygotowałam...) oraz spokojne Wszystkich Świętych.

Chciałam pokazać coś, co zrobiłam już kilka miesięcy temu. Zawsze lubiłam amigurumi i właściwie od szydełkowania się zaczeła moja przygoda z craftami. Ostatnio miałam w planach zajęcie się bardziej tym tematem. Dlatego dziś pokazuję wam jego - królika klasycznego, bo w koszuli i pod krawatem.


Wyszedł zabawnie, ma kilka niedociągnięć i niedługo pewnie wróci do swojej funkcji ozdobnej przy kluczach. Mały, słodki i zrobiony dla lubiącego klasykę mężczyzny ;)

A kto jeszcze nie zgłosił się na rozdawnictwo wisiorka, ten niech pędzi!

piątek, 3 grudnia 2010

Jestem!

Nie wiem, który już raz zaczęłabym wpis od tego ile upłynęło od ostatniej aktualizacji. A minęło tyle czasu, że wstyd się normalnie do tego przyznać.

Ale oto ogłaszam wszem i wobec - wróciłam~! Z nowymi pokładami energii, chęci i zapału. To fascynujące jak wiele może dać choroba, kilka dni odpoczynku i dodatkowe witaminy z żeń-szeniem ;)

Ostatnio byłam obrażona na wiele rzeczy. Na życie, na studia, na bloga i jego wygląd, na lakier do decoupage'u, na maszynę do szycia, na brak pieniędzy - generalnie na wszystko, a może nawet więcej. A z każdym nieudanym krokiem wkurzałam się coraz bardziej. Nie był to czas ogólnie próżny, bo coś nie coś robiłam.

Po 1 - eksperymenty. Twórcze próby w nowych technikach: wyszywaniu, frywolitce, farbowaniu kordonków/nici, szyciu na maszynie, robieniu na drutach. Wszystko to lekko w powijakach, ale wraz z kolejnymi wpisami pokażę efekty moich prac.

Po 2 - Postanowiłam wykorzystać moją raczkującą pasję do grafiki w Adobe Illustratorze i zacząćtworzyć wzory do wyszywania. Zainspirowałam się serwisem Etsy.com na którym ludzie oferują

takie otóż wzory, wysyłając je po zakupie na e-mail. Łatwo, szybko i międzynarodowo. Póki co mam 3 wzory, które postanowiłam, że wystawię. Są jeszcze w trakcie obróbki, ale prędzej czy później będą do znalezienia na http://www.etsy.com/shop/JustCurlyStitches

Po 3 - Zaczęłam współpracować z galerią w Warszawie o wdzięcznej nazwie Las Rąk Laboratorium Rękodzieł. Galeria ta swoją reklamą i informacją o sobie zyskała sporo rozgłosu (tak mi się przynajmniej wydaje).
Prace, które tam wystawiłam do szydełkowe babeczki w różnych kolorach w formie zawieszki (niestety nie mam zdjęć dokładnie tych, które poszły do Lasu) oraz... NaJabłuszników (nazwa własna ;)
Co to jest NaJabłusznik? Jest to szydełkowy pokrowiec na jabłko. Do czego służy? Głównie do dwóch rzeczy - służy jako woreczek wielorazowego użytku na owoc oraz ma nam zwyczajnie w świecie upiększać otoczenie ;) Bo czyż nie ma nic bardziej uroczego, niż takie ubrane jabłko?NaJabłuszniki więc możecie dostać w Lesie Rąk na ulicy Hożej w Warszawie - nie wiem zupełnie ile one tam kosztują, jeśli mam być szczera. Możecie też zamówić je u mnie, tutaj na stronie - łapiąc mnie na mail lub szukając informacji w zakładce "Na Sprzedaż".

Na koniec tego wpisu pod długiej przerwie - mała odezwa.
Ponieważ idą święta wszyscy szukamy prezentów, a pieniądze rozchodzą się w tempie ekspresowym. Dlatego postanowiłam odsprzedać trochę biżuterii. Kolczyki które widzicie poniżej są na sprzedaż, po małych cenach, z tanim kosztem wysyłki (5 zł polecony priorytetowy). Kolczyki z Monroe są tutaj jednak nie na sprzedaż, ale jako przykład - bo chętnie wykonam też kolczyki Decoupage na zamówienie. Wzory dowolne, do ustalenia (może jakiś wycinanki łowickie, hm?). Kształty jakie mogę zaoferować do kwadraty, koła 5 i 6 cm, romby oraz prostokąty. Cena świąteczna za takie kolczyki to 13 zł plus wyżej wymienione koszta wysyłki. Wiem, że na allegro można znaleźć taniej, ale zapewniam, że w o wiele gorszej jakości. Zainteresowanych zapraszam do mailowania, ew. kontaktu przez komentarze.
I póki co, to by było na tyle... Ale już niedługo - więcej z mojej strony :)

poniedziałek, 3 maja 2010

CANDY ~ ! ! !

Dojrzałam do decyzji - teraz moja kolej na... Candy~!!!
Co można wygrać u mnie?

Szydełkową bawełnianą babeczkę z doczepioną przywieszką. W środku wypełniona watoliną. Przyozdobiona szklaną wisienką z listkiem. Można ją zaczepić gdzie tylko wam się zamarzy, a będzie odciągać od was chęć na słodkości ;) Jej wysokość i szerokość to ok. 5 cm.


Dodatkowo: 65 cm bawełnianej, kremowej koronki o szerokości ok. 2; 80 cm żółtej wstążki o szerokości 1,5 cm; 1 metr wstążki w biało-żółtą kratkę o szerokości 0,5 cm; 1 metr beżowej wstążki o szerokości 1,2 cm


To jest dostępne na wyciągniecie ręki :)

Zasady:
1. Umieszczacie na swoim blogu infromacje o Candy (może być w pasku bocznym) wraz z obrazkiem.2. Potem umieszczacie komentarz pod tym postem.
3. Zgłoszenia przyjmuję do 28 maja, zaś wyniki ogłoszę dzień później.

Powodzenia wszystkim i zapraszam do udziału! :)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kolczyki

Zostałam poproszona przez N. aby zrobić kolczyków, które ona będzie rozprowadzała, po swoich tajnych miejscach ;) Akcja taka odbywa się dość systematycznie. Dawno nie robiłam kolczyków z koralików, więc siadłam i dłubałam. Trochę zajęło wykombinowanie ich (mimo, że są mało skomplikowane), ale z efektów jestem w miarę zadowolona. Szczególnie z kolczyków z turkusu/howlitu.Dodatkowo ostatnio poczułam potrzebę szydełkowania. Szydełkowałam babeczkę, jak znalazłam w puszce "szyciowej" nie dokończonego Pana Kubka. Babeczka też leży nie zszyta, zaś Pan Kubek został skończony. Powędruje teraz do Poohatej z CRAFTLADIES od której ja dostanę czesanki.Ja zaś poza tym bałaganię w pokoju doprowadzając matkę do szewskiej pasji, nie mogę ogarnąć studiów i w ogóle chcę wolnego.

Do napisania

niedziela, 18 kwietnia 2010

Krótki wpis

Krótki, ale z prośbą na końcu.

Z ostatnio wykonanych prac - 2 etui na zamówienie:
Chciałam jednak głownie napomknąć o moim małym marzeniu. Od roku "bawię się" grafiką wektorową, a dokładniej programem Adobe Illustrator. A jak marzyć to z rozmachem. Chciałabym kiedyś "wydać" (nie wiem jeszcze w jaki sposób) zestaw stempli, zaprojektowanych przeze mnie, tak jak np. zrobiła to Pasiakowa. Jak wam się podobają bardzo prowizoryczne projekty, wykonane na bazie kartek walentynkowych?
Bardzo proszę o ocenę i pozdrawiam serdecznie.
Do napisania

piątek, 19 marca 2010

Prawie 2 tygodnie

Dokładnie tak - prawie 2 tygodnie temu ostatni raz coś napisałam. Wstyd, wstyd, wstyd~! Oto jednak nadrabiam zaległości, korzystając z wolnego dnia, spowodowanego bólem w plecach po czwartkowym treningu ;)

U mnie wciąż króluje Decoupage. Hobby mnie tak wciągnęło, że aż boli. Pieniądze idące na serwetki, drewienka, a niedługo pewnie na nowy lakier nie są małe. Mam jednak stały "interes" - ja robię mojej Mamie prezenty dla koleżanek, ona mi funduje materiały. Każdy ma w tym swoje korzyści i oto chodzi ;)

Nie byłam nigdy do końca przekonana do sklepów, gdzie można kupić serwetki na sztuki. Rządziła mną zimna matematyka mówiąca, że jeśli jedna serwetka kosztuje ok. 50 gr to paczka takich serwetek kosztowałaby jakieś 10 zł! Z życia zaś wiemy, że paczka serwetek kosztuje od 4 do 7 zł. Stąd moja niechęć. Chciałabym jednak opisać sklep, który złamał moją niechęć na zawsze, a ja pozostanę mu wierna przez dłuuugi czas.

Chodząc po internecie znalazłam, jak zwykle przypadkiem, sklep internetowy CUDAniewidy - Serwetki do decoupage i hurt. Cały sklep miał formę galerii ze skanami serwetek. Jakieś 5/6 serwetek kosztuje 50 gr za sztukę, pozostałe 70 gr. Całość zamówienia polega na zapisaniu numerów serwetek znajdujących się pod zdjęciem, zapisaniu ilości danej serwetki i wysłaniu takich otóż informacji mailem (więcej oczywiście przeczytacie na stronie). Koszty wysyłki wynoszą od 8,50 zł (za 81 sztuk) do 16 zł (za 323 sztuki). Miałam pewne obawy przed zamówieniem - w końcu nie była to forma sklepu internetowego, tylko galerii. Dlaczego więc tam?
Znajdziecie na tej stronie chyba NAJWIĘKSZY WYBÓR serwetek. 39 działów tematycznych z samymi serwetkami. Najmniejszy ma 21 serwetek największy 330. Przeglądanie tych serwetek to zajęcie na całe godziny i bez konkretnej myśli co chcemy kupić, nie mamy co tam zaglądać. Właściciele napisali na stronie, że posiadają ponad 4567 wzorów - nie wiem czy mają ich tam tyle, ale zapewniam was, ze znajdziecie to czego wam potrzeba! I zarezerwujcie na to duuużo czasu ;)
Oto moje skromne zamówienie:
Co do tempa zamówienia nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Maila z zamówieniem wysłałam 14 marca, odpowiedź dostałam 15, tego samego dnia dokonałam przelewu, zaś 16 zamówienie było już u mnie.

Pora na podsumowanie.
Szybkość wysyłki: 10/10
Ceny: 8/10 (i tak płacenie 50 gr za serwetkę dla mnie to dużo...)
Stan faktyczny produktów: 10/10

Średnia ocena: 9,33/10

A teraz pora na małą porcję moich prac ;) 2 pary kolczyków decoupage (pomarańczowe już sprzed jakiegoś czasu) oraz wykonane z FIMO irlandzkie koniczynki specjalnie na św. Patryka (w którego bawiłam się wybornie)

Zdjęcia marnie wyszły, ale nie mam weny robić aktualnie nowych ;)

Jak już wspominałam wcześniej w olsztyńskim MOK'u miały się odbyć warsztaty prowadzone przeze mnie. Niestety, nie zebrała się wystarczająca liczba osób. Może przez niedomówienie o poziomie trudności, może tematyka. Ogólnie nie wypaliło. Z myślą jednak o tych warsztatach, z okazji dnia kobiet, naciągnęłam mojego Tatę na zakup przez empik.com tej otóż książki z importu.Jak wiecie z wcześniejszych wpisów kocham bardzo Japonię. Dokładniej to kocham nad życie. Moim małym hobby jest kolekcjonowanie książek craftowych właśnie w jakiś sposób japońskich - albo japońskich autorów, albo o amigurumi, albo po japońsku. Ten najnowszy nabytek wzbogacił moją kolekcję książek w tym momencie liczącą 5 sztuk ;)

"Kyuuto! Japanese Crafts" to seria 4 książek: o amigurumi, o "koronkowym" szydełkowaniu, o filcowanych zwierzątkach oraz o wyszywaniu. Mój nabytek jest o koronkowym szydełkowaniu. Książka wyjaśnia podstawowe wzory (głównie graficzne), zasady czy ściegi. Znajdziemy też projekty np. na serwetko-pokrowca na chusteczki w kartonie ;) Wszystko w stylu Zakka, aby ładnie ozdobić nasze otoczenie. Prosto i mało skomplikowanie - może nareszcie nauczę się czytać wzory graficzne ;)

Pora kończyć ten długi wpis. Do następnego, mam nadzieję, że prędzej niż za 2 tygodnie ;)

wtorek, 16 lutego 2010

I po walentynkach

Jak każde święto i Walentynki 2010 zakończyły swój żywot. Mam nadzieje, że spędziliście ten czas miło, bez zbędnego zamartwiania się. Ja jak obiecałam - pokazuję co przygotowywałam na tę okazję.

Po 1 - Kartki. Mam taki zwyczaj, że chociaż kilku znajomych obdarowuję kartkami. W końcu to miłe dostać kartkę w tym dniu. Ucząc się na pewne zaliczenie wpadłam na pomysł jak chciałabym, aby wyglądały. Wiem, że nie jest to coś, do czego przywykły wszystkie Scraperki. Nie są one szczególnie fikuśne, ani wyjątkowo ozdobne. Ostrzegam również, że nie jestem zawodową rysowniczką, więc rysunki są jakie są. Najważniejsze, że starałam się jak mogłam.

Chętnie wysłucham opinii na ich temat, bo kompletnie nie wiem co o nich myśleć ;)

Dla mojego M. przygotowałam coś, co obiecałam mu już dawno temu. Pokazywałam tu już dawno temu Montiego. Monti aż tak przypadł do gustu M., że poprosił o stworzenie Klaudii. Sam nawet wybrał włóczkę i imię ;) Klaudia leżała w kącie, a ja przy każdej okazji obiecałam sobie, że ją dokończę. Oto Klaudia. Jak każdy kot uwielbia wylegiwać się na słońcu. Nie pogardzi kubkiem dobrej herbaty. Podkochuje się w Montim, ale jest od niego wyższa co przysparza im trochę problemów. Zwykle leży na monitorze i obserwuje M. podczas wszystkiego co robi ;) Z pewnością w przyszłości pojawi się więcej zdjęć Klaudii w akcji.

Na walentynki przygotowałam też bloku czekoladowego, który u nas w domu potocznie nazywamy czekoladą. Kupiłam specjalnie na tą okazję (w promocji w Lidlu) formę silikonową na 8 serduszek. Niestety - zdjęć brak, ale obiecuję, że przy najbliższym wykonaniu zaprezentuję wyniki.

Kupiłam dodatkowo 2 paczki serwetek. Gdy tylko wróciłam do domu, wiedziałam, że z jednego wzoru zdecydowanie muszą powstać kolczyki~!

Jeszcze bez bigli, ale efekt całkiem niezły.

Tyle u mnie ostatnimi dniami.
Pozdrawiam i do przeczytania :)

sobota, 9 stycznia 2010

Etuja

Rok 2010 rozkręca się - ledwo człowiek się obejrzał, a już prawie połowa miesiąca. I jak co roku zbliża się zimowa sesja egzaminacyjna. Zamiast nauki człowiekowi w głowie inne rzeczy: telewizja, komputer, biżuteria, szydełko. W nauce lub przygotowywaniu wszelakich prac zaliczeniowych nie pomaga mi to, że przyjęto mnie do galerii Prototyp.pl. Tam możecie oglądać oraz kupować różnorakie moje prace. Czas zweryfikuje co z tego wyjdzie. Ważne, że wreszcie mnie gdzieś przyjęli.

Wraz z mamą stałyśmy się posiadaczkami nowych telefonów. Ponieważ ja nad swoim trzęsłam się jak galareta, zrobiłam mu etui. Mama widząc co robię też sobie zażyczyła. Z etui mamy (rudo brązowe) jestem bardzo zadowolona - jest prześliczne i przeurocze. Moje (czerwone) też miało mieć "ucho" do zapinania, ale pomysł umieszczenia takiego zapięcia przyszedł mi jak skończyłam. Stąd tylko guzik ozdobny.

Dużo więcej nie mam dziś do powiedzenia. Jest spokojnie i dobrze, a to jest najważniejsze.

czwartek, 31 grudnia 2009

Ostatni wpis

Oczywiście ostatni w tym roku ;) Chociaż bardziej piszę dla siebie to i tak będę to robić dalej.

Nareszcie skończyłam moje wyzwanie robótkowe na Craftladies.org~! Lil zadała mi wykonanie kudałtego pieska z oklapniętymi uszkami, który służyć miał jako breloczek. Poza materiałami, jak widać dostałam przepis na trufle, który będę musiała wykorzystać w nowym roku :) Trochę zajęło mi ogarnęcie wzoru na pieska, którego użyłam. Poza tym rozplanowanie jak najlepszego zużycia materiałów. Udało mi się zapomnieć o przyczepieniu zawieszki do breloczka, no ale jakoś wybrnęłam. Oto co uzyskałam i co pozostało:
Piesek początkowo nie podbił mojego serca (wręcz mi się nie podobał), ale ostatecznie zostawiłam go i wesoło dynda koło kluczy.

Pod choinką znalazło się trochę drewna do decu, więc już w Wigilijną noc trochę pokombinowałam. W trakcie prac jest kubek na długopisy. Udało mi się zakończyć kolczyki - ciastka. Planowałam je od momentu jak tylko kupiłam sobie papier. Nie mam zbyt dużo czasu, aby się rozpisywać w tym momencie, ponieważ muszę już uciekać. Impreza sylwestrowa za 7 godzin, ale oczywiście wszystko trzeba zrobić na ostatnią chwilę.

Z tego miejsca życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku 2010: żebyście szybko przyzwyczaili się pisać inny rok w dacie, żeby w 2012 nie było końca świata i żeby było lepiej, choćby odrobinkę, nawet jest jest dobrze.

niedziela, 22 listopada 2009

Weekend

Weekend co prawda jeszcze się nie skończył, ale już niedługo nadejdzie ten jakże smutny moment. Ważne jednak żeby wytrzymać do środy, kiedy kończą się ciężkie zajęcia i czekają mnie małe zakupy :)

Weekend był bardzo miły z jednego, prostego powodu. Wraz z K. oraz moim ukochany zostaliśmy wywiezieni na wieś do N. Spędziliśmy w jej domu czas od piątku wieczorem do tego rana. Streszczę to w paru słowach: relaks, śmiech i pies. Z tego miejsca mogę tylko (aż?) podziękować N. za wszystko. I TO PO STOKROĆ! (wiem przynajmniej, że ona to przeczyta)

Od jakiegoś czasu walczę z szydełkiem. Postanowiłam zrobić pewną czapkę (szczegółów nie zdradzam). Szukałam wzoru i skorzystałam z jednego, ale niestety... Czapka choć już prawie na długość dobra to na mojej głowie wygląda jak jakiś hełm.
Szlag mnie trafia, krew zalewa. Dodatkowo wku... mnie to, że nie jestem w stanie odczytać graficznych wzorów szydełkowych. Nie umiem, nie wychodzi mi. SZLAG SZLAG SZLAG!

Zrobiłam trochę biżuterii. Wiem, wiem... Prosto i mało skomplikowanie. Ale ciągle nie poprosiłam ojca o wzornik do kształtowania drutu. Oto więc:
Z serii żywioły: ZIEMIA
LODOWE GWIAZDY

KORALE FILIPIŃSKIE

Jakiś pozytywny akcent poza tym to drobny zakup, którego dokonałam parę dni temu. W Biedronce kupiłam sobie kalendarz adwentowy HELLO KITTY ;)
Wydatek był nie wielki, ale radość moja jest ogromna. Nie mogę się doczekać, aż go otworzę. Ciekawią mnie kształty czekoladek. I ciągle czuje ten jakiś świąteczny nastrój!
Wpis znów długi i jakiś taki miałki. Pewnie nie zawsze jesteśmy w stanie pisać coś ciekawego. Dziś za to, idę na kolejne warsztaty. Tym razem o biżuterii z modeliny. Mam nadzieje, że będą ciekawe.
Do następnego razu.

P.S. Dodatkowo informacje o kolejnych Candy - uzależnia mnie to!
MIGDAŁOWOMI: do 15 grudnia


MI-JU: do 22 listpoada



Z PASJI: do 29 listpoada
Stonogi.pl - decoupage, scrapbooking, filcowanie

niedziela, 18 października 2009

Czas chorobowy

Jak tam drogi Świecie? Czy u Was także nadszedł sezon chorobowy? Trwa on już właściwie od jakiegoś czasu, ale mnie dopadł dopiero teraz. Dzięki Bogu ograniczyła się do kataru, lekkiego bólu gardła (już wyleczonego) i lekkich stanów podgorączkowych. Wszystko to zwalczę weekendowo i będzie ok.
Mając jednak w pełni wolna sobotę (wolną od spotkań z kimkolwiek) mogłam zająć się czymś co miałam zrobić już jakiś czas temu. Moja nauczycielka od jęz. polskiego ze szkoły podstawowej poprosiła mnie (przez moją mamę), żebym zrobiła dla jej córki szydełkowe motyle. Takie, żeby móc je przyczepić na firankę. Żółte z elementami niebieskiego. Znalazłam ciekawy wzór, potem odpowiedni tutorial na YT(tu część 1) i... teraz trzaskam motyle jeden za drugim.
Duma moja nie zna końca. Są urocze i słodkie. Zadowolona jestem z tego jak zrobiłam ich "korpusiki". Jutro powędrują do swojej nowej właścicielki, chociaż ja już miałabym pomysł jak zrobić z nich wiszącą ozdobę. Może kiedyś coś takiego zrobię (nie wiem po co, nie wiem dla kogo, ale kto wie...).
Poza tym życie toczy się powoli. W najbliższych planach - warsztaty witrażowe w Miejskim Ośrodku Kultury za tydzień. Już nie mogę się doczekać :) Poza tym muszę zrobić jakaś listę prezentów świątecznych. Wiem, że do świąt jeszcze "kupa czasu", ale postanowiłam zrobić ręcznie przynajmniej większość prezentów. Stąd muszę już opracować listę i zabierać powoli do roboty. Dodatkowo z rzeczy przyjemnych muszę pochwalić się moim nowym prezentem. Mama wiedząc, że lubię pić z dużych kubków kupiła mi przeuroczy, prześliczny kubek-filiżanek jumbo.
I tym oto, optymistycznym akcentem, życzę miłego nadchodzącego tygodnia.