Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2011

Dumny

Jak paw oczywiście. Kolczyki zrobione na zamówienie. Proste, ale wyraziste :)


A już niedługo wpis jesienno-rozgrzewający. Szykujcie garnki.

środa, 31 sierpnia 2011

Zaniedbanie

Słyszałam kiedyś, że zaniedbanie jest grzechem. I choć nie należę do osób wierzących, nawet ja jestem w stanie zauważyć jak wiele można stracić zaniedbując pewne sprawy. I w ten sposób ja zgrzeszyłam jeśli chodzi o moje hobby i studia. Dałam ciała na tych dwóch płaszczyznach. Zmarnowałam okazje, lenistwo dodało coś od siebie. W takich chwilach człowiek zastanawia się jak bardzo jest żałosny oraz co da się naprawić. Po spędzeniu jakiegoś czasu na takich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że skoro jeszcze mogę to pora spróbować coś naprawić. Choć łatwo nie będzie.

Tak więc zabieram się do pracy, a zaczynam od bloga. Istnieje już prawie dwa lata, warto go trochę zreaktywować przed urodzinami. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda albo przynajmniej zajrzy jak zobaczy nowe posty.

Średnio mam czym się pochwalić, jeśli chodzi o wykonane rzeczy. Znalazłam jednak 2 zdjęcia czegoś godnego wrzucenia tutaj ;)

Pierwsze: Kolczyki Decoupage z motywem wieży Eiffle'a. Jak tylko będę miała finanse na klej stworzę parę z Notre Dame. Troszkę vintage, mają spoko uroku :)

Drugie: Wieszak z owieczką, rozmiar dziecięcy. Naklejone motywy wyglądają trochę jak kalkomanie, całość wyszła uroczo. Nie wiem dokładnie co się z nim dzieje, ale mam nadzieję, że spełnia dzielnie swoją funkcję.

I to by było na tyle. Trzymajcie za mnie kciuki, bo sporo roboty przede mną.

piątek, 3 grudnia 2010

Jestem!

Nie wiem, który już raz zaczęłabym wpis od tego ile upłynęło od ostatniej aktualizacji. A minęło tyle czasu, że wstyd się normalnie do tego przyznać.

Ale oto ogłaszam wszem i wobec - wróciłam~! Z nowymi pokładami energii, chęci i zapału. To fascynujące jak wiele może dać choroba, kilka dni odpoczynku i dodatkowe witaminy z żeń-szeniem ;)

Ostatnio byłam obrażona na wiele rzeczy. Na życie, na studia, na bloga i jego wygląd, na lakier do decoupage'u, na maszynę do szycia, na brak pieniędzy - generalnie na wszystko, a może nawet więcej. A z każdym nieudanym krokiem wkurzałam się coraz bardziej. Nie był to czas ogólnie próżny, bo coś nie coś robiłam.

Po 1 - eksperymenty. Twórcze próby w nowych technikach: wyszywaniu, frywolitce, farbowaniu kordonków/nici, szyciu na maszynie, robieniu na drutach. Wszystko to lekko w powijakach, ale wraz z kolejnymi wpisami pokażę efekty moich prac.

Po 2 - Postanowiłam wykorzystać moją raczkującą pasję do grafiki w Adobe Illustratorze i zacząćtworzyć wzory do wyszywania. Zainspirowałam się serwisem Etsy.com na którym ludzie oferują

takie otóż wzory, wysyłając je po zakupie na e-mail. Łatwo, szybko i międzynarodowo. Póki co mam 3 wzory, które postanowiłam, że wystawię. Są jeszcze w trakcie obróbki, ale prędzej czy później będą do znalezienia na http://www.etsy.com/shop/JustCurlyStitches

Po 3 - Zaczęłam współpracować z galerią w Warszawie o wdzięcznej nazwie Las Rąk Laboratorium Rękodzieł. Galeria ta swoją reklamą i informacją o sobie zyskała sporo rozgłosu (tak mi się przynajmniej wydaje).
Prace, które tam wystawiłam do szydełkowe babeczki w różnych kolorach w formie zawieszki (niestety nie mam zdjęć dokładnie tych, które poszły do Lasu) oraz... NaJabłuszników (nazwa własna ;)
Co to jest NaJabłusznik? Jest to szydełkowy pokrowiec na jabłko. Do czego służy? Głównie do dwóch rzeczy - służy jako woreczek wielorazowego użytku na owoc oraz ma nam zwyczajnie w świecie upiększać otoczenie ;) Bo czyż nie ma nic bardziej uroczego, niż takie ubrane jabłko?NaJabłuszniki więc możecie dostać w Lesie Rąk na ulicy Hożej w Warszawie - nie wiem zupełnie ile one tam kosztują, jeśli mam być szczera. Możecie też zamówić je u mnie, tutaj na stronie - łapiąc mnie na mail lub szukając informacji w zakładce "Na Sprzedaż".

Na koniec tego wpisu pod długiej przerwie - mała odezwa.
Ponieważ idą święta wszyscy szukamy prezentów, a pieniądze rozchodzą się w tempie ekspresowym. Dlatego postanowiłam odsprzedać trochę biżuterii. Kolczyki które widzicie poniżej są na sprzedaż, po małych cenach, z tanim kosztem wysyłki (5 zł polecony priorytetowy). Kolczyki z Monroe są tutaj jednak nie na sprzedaż, ale jako przykład - bo chętnie wykonam też kolczyki Decoupage na zamówienie. Wzory dowolne, do ustalenia (może jakiś wycinanki łowickie, hm?). Kształty jakie mogę zaoferować do kwadraty, koła 5 i 6 cm, romby oraz prostokąty. Cena świąteczna za takie kolczyki to 13 zł plus wyżej wymienione koszta wysyłki. Wiem, że na allegro można znaleźć taniej, ale zapewniam, że w o wiele gorszej jakości. Zainteresowanych zapraszam do mailowania, ew. kontaktu przez komentarze.
I póki co, to by było na tyle... Ale już niedługo - więcej z mojej strony :)

sobota, 19 czerwca 2010

Long time, no see

Minęło dokładnie 21 dni, czyli 3 tygodnie od mojego ostatniego wpisu. To najdłuższa przerwa jaką miałam od momentu założenia tego bloga. Głównym źródłem wybicia z rytmu była bardzo przyziemna sprawa, czyli sesja na uczelni. Dodatkowo nachodziły jakieś poboczne zadania, wydarzenia losowe itp. itd. Wciąż jeszcze zresztą pozostało mi jedno zaliczenie, które będzie 25 czerwca... Byłam tak wybita z rytmu, że nawet obowiązki paczkowe (czyli wysłanie candy i wymianki), wykonałam dopiero w tym tygodniu.

Tak duży odstęp czasu tylko utrudnia człowiekowi napisanie czegoś na nowo. Mądre myśli gdzieś uciekają, wydarzenia wypadają z pamięci. Nie wiadomo jak zacząć, co zawrzeć w takim wpisie. Nawet nie jestem dokładnie świadoma co przez ten czas zrobiłam z działu craft. Żeby choć trochę zapamiętać robiłam zdjęcia. Więc z czystym sumieniem mogę pokazać te parę prac, których jestem pewna, że są nowe.

Praca nr 1 - zakładka decoupage na dzień matki dla koleżanki - muszę wykonać drugą, dla swojej mamy, ponieważ strasznie jej się spodobałaPrace nr 2 - zakładka inna na dzień matki + kolczyki celtyckie na prezent - na zamówienie N.No i nr 3 - praca dla mamy, którą oddała w prezencie, a mnie prosi o kopię. Moja mała droga przez mękę. Szczególnie w części pracy (a raczej braku współpracy) z lakierami. Nie do końca idealne, ale jest.Niedługo czeka mnie wolny czas, który z rozkoszą wykorzystam na szydełkowanie, decoupage i filcowanie... Nie wspominając o tym, że z pewnością będę próbować innych.

Tyle z dziedziny craft. Nie samym craftem jednak człowiek żyje.

Bardzo długo trawiłam pewną myśl. Dokładniej myśl o przejściu na dietę. Oczywiście, po drodze były zrywy na zasadzie "odchudzam się~!". Niestety na moim etapie wagowym i nadwadze rzędu 25-30 kilo, takie zrywy szans nie mają. Nie mogą mieć z prostego powodu - walka taka musi być długa. Droga na skróty prowadzi do nikąd. Jak wiadomo łatwo nie jest. Warto jest mieć plan. Mój plan dokładnie jeszcze się nie wyklarował, ale zakłada już dwa punkty: Vitalia.pl oraz pamiętnik. Serwis vitalia.pl poznałam parę lat temu, zupełnie przypadkiem. Na stronie, możemy wykupić sobie dietę z kilku do wyboru, gdzie podajemy nasze preferencje (ile ćwiczymy, czego nie lubimy, ile chcemy razy dziennie jeść, ile mamy czasu na przygotowanie itp.), zaś dobrany dla nas dietetyk ustala nam plan posiłków. Wszystko z przepisami, możliwością zamiany dań, "lunchboxem" i innymi funkcjami. Ponownie podejmuję dla tego próbę z Vitalią. I jak dobrze pójdzie zajmie mi ona czas do stycznia 2011. Co do pamiętnika - można tam go prowadzić, z paskiem postępu oraz innymi bajerami, ale może założę specjalnego bloga tutaj? Co wy na to?

Wywód ten już mnie zmęczył. Szczegóły może opiszę następnym razem. Gdybyście miały pytania - piszcie w komentarzach albo na mail.

Ja póki co pozdrawiam i na pożegnanie - mój kot na poprawę humorów :)

wtorek, 18 maja 2010

A jak wam mija Maj?

U mnie sytuacja się zagęszcza. Robota nakłada się na siebie, zapominam o różnych sprawach, pieniądze spływają po mnie jak po kaczce (z mojej własnej winy) i nie ma ich wtedy kiedy potrzeba. Muszę się jednak ogarnąć i wszystko zrobić. Zresztą zawsze tak jest przed sesją. Nagle roboty jest multum, chociaż czuję jakby teraz było jej jeszcze więcej. Moje plany craftowe tymczasowo idą w odstawkę.

Pocieszające jest to, że dostałam 2 paczki - jedną z zamówieniem z USA, a drugą z wymiany z Amelką. Przyznaję, że dałam ciała, bo nie wysłałam jeszcze paczki do niej, ale jutro to odpracuję.

Jeszcze jakiś czas temu eksperymentowałam sobie z filcowaniem na sucho. Straciłam przy tym dwie cienkie igły, ale jednym efektem się pochwalę. Misio z przyfilcowaną wstążką - gości przy mojej komórce.Efekt ujdzie. Tyle w tym temacie...

Dodatkowo - zakładka decoupage. Teraz dużo mam decoupage'owego w planach więc prac tutaj pojawi się więcej.
No a zakończenie wpisów na moje Candy za 10 dni~! Z tego miejsca bardzo się cieszę, że tyle osób poznało mój blog, a ja poznałam wiele nowych. Zapewniam was, że zaglądam do każdego, chociaż nie komentuje. Dziękuję za każdą "obserwację" mojego bloga :) Wy zaś wpisujcie się - każdy ma równe szanse :)

Do napisania

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Sezon Letni 2010

Dla obserwatorów trendów. Panterka odchodzi do lamusa - nadchodzi Zebra. Będzie obowiązkowym wzorem.Duże (5 cm) koła ozdobione w zebrę. Dla koleżanki, ale chyba się w nich zakochałam.

piątek, 19 marca 2010

Prawie 2 tygodnie

Dokładnie tak - prawie 2 tygodnie temu ostatni raz coś napisałam. Wstyd, wstyd, wstyd~! Oto jednak nadrabiam zaległości, korzystając z wolnego dnia, spowodowanego bólem w plecach po czwartkowym treningu ;)

U mnie wciąż króluje Decoupage. Hobby mnie tak wciągnęło, że aż boli. Pieniądze idące na serwetki, drewienka, a niedługo pewnie na nowy lakier nie są małe. Mam jednak stały "interes" - ja robię mojej Mamie prezenty dla koleżanek, ona mi funduje materiały. Każdy ma w tym swoje korzyści i oto chodzi ;)

Nie byłam nigdy do końca przekonana do sklepów, gdzie można kupić serwetki na sztuki. Rządziła mną zimna matematyka mówiąca, że jeśli jedna serwetka kosztuje ok. 50 gr to paczka takich serwetek kosztowałaby jakieś 10 zł! Z życia zaś wiemy, że paczka serwetek kosztuje od 4 do 7 zł. Stąd moja niechęć. Chciałabym jednak opisać sklep, który złamał moją niechęć na zawsze, a ja pozostanę mu wierna przez dłuuugi czas.

Chodząc po internecie znalazłam, jak zwykle przypadkiem, sklep internetowy CUDAniewidy - Serwetki do decoupage i hurt. Cały sklep miał formę galerii ze skanami serwetek. Jakieś 5/6 serwetek kosztuje 50 gr za sztukę, pozostałe 70 gr. Całość zamówienia polega na zapisaniu numerów serwetek znajdujących się pod zdjęciem, zapisaniu ilości danej serwetki i wysłaniu takich otóż informacji mailem (więcej oczywiście przeczytacie na stronie). Koszty wysyłki wynoszą od 8,50 zł (za 81 sztuk) do 16 zł (za 323 sztuki). Miałam pewne obawy przed zamówieniem - w końcu nie była to forma sklepu internetowego, tylko galerii. Dlaczego więc tam?
Znajdziecie na tej stronie chyba NAJWIĘKSZY WYBÓR serwetek. 39 działów tematycznych z samymi serwetkami. Najmniejszy ma 21 serwetek największy 330. Przeglądanie tych serwetek to zajęcie na całe godziny i bez konkretnej myśli co chcemy kupić, nie mamy co tam zaglądać. Właściciele napisali na stronie, że posiadają ponad 4567 wzorów - nie wiem czy mają ich tam tyle, ale zapewniam was, ze znajdziecie to czego wam potrzeba! I zarezerwujcie na to duuużo czasu ;)
Oto moje skromne zamówienie:
Co do tempa zamówienia nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Maila z zamówieniem wysłałam 14 marca, odpowiedź dostałam 15, tego samego dnia dokonałam przelewu, zaś 16 zamówienie było już u mnie.

Pora na podsumowanie.
Szybkość wysyłki: 10/10
Ceny: 8/10 (i tak płacenie 50 gr za serwetkę dla mnie to dużo...)
Stan faktyczny produktów: 10/10

Średnia ocena: 9,33/10

A teraz pora na małą porcję moich prac ;) 2 pary kolczyków decoupage (pomarańczowe już sprzed jakiegoś czasu) oraz wykonane z FIMO irlandzkie koniczynki specjalnie na św. Patryka (w którego bawiłam się wybornie)

Zdjęcia marnie wyszły, ale nie mam weny robić aktualnie nowych ;)

Jak już wspominałam wcześniej w olsztyńskim MOK'u miały się odbyć warsztaty prowadzone przeze mnie. Niestety, nie zebrała się wystarczająca liczba osób. Może przez niedomówienie o poziomie trudności, może tematyka. Ogólnie nie wypaliło. Z myślą jednak o tych warsztatach, z okazji dnia kobiet, naciągnęłam mojego Tatę na zakup przez empik.com tej otóż książki z importu.Jak wiecie z wcześniejszych wpisów kocham bardzo Japonię. Dokładniej to kocham nad życie. Moim małym hobby jest kolekcjonowanie książek craftowych właśnie w jakiś sposób japońskich - albo japońskich autorów, albo o amigurumi, albo po japońsku. Ten najnowszy nabytek wzbogacił moją kolekcję książek w tym momencie liczącą 5 sztuk ;)

"Kyuuto! Japanese Crafts" to seria 4 książek: o amigurumi, o "koronkowym" szydełkowaniu, o filcowanych zwierzątkach oraz o wyszywaniu. Mój nabytek jest o koronkowym szydełkowaniu. Książka wyjaśnia podstawowe wzory (głównie graficzne), zasady czy ściegi. Znajdziemy też projekty np. na serwetko-pokrowca na chusteczki w kartonie ;) Wszystko w stylu Zakka, aby ładnie ozdobić nasze otoczenie. Prosto i mało skomplikowanie - może nareszcie nauczę się czytać wzory graficzne ;)

Pora kończyć ten długi wpis. Do następnego, mam nadzieję, że prędzej niż za 2 tygodnie ;)

wtorek, 2 marca 2010

Byle do przodu

Już od jakiegoś czasu myślę, że chcę napisać, ale nie wiem zupełnie co. Z jednej strony jest o czym, z drugiej myślę sobie "Kogo to obchodzi właściwie?".

Posprzątałam w pokoju. Nie do końca, nie w pełni - to zostawiam na jakiś nadchodzący weekend wiosenny. Ale czuje się świeżej i lżej z tym porządkiem. Na zdjęciu nie widoczny aż tak, ale można zobaczyć szafkę na kluczę, którą robię do domu. Perfekcyjna czystość nigdy nie będzie na stale - zbyt dużo rzeczy robię przy biurku.

Póki co ciągle króluje u mnie Decoupage. Ciągle coś robię, kleję, kombinuję, próbuję. Efekty wychodzą różne. Oto przed wami kolejne kolczyki, kolczyki z wydrukiem laserowym (Marilyn, tak losowo wybrana, eksperyment z wydrukiem udany) oraz zakładka do książki (bez wstążki, z paroma niedociągnięciami)Czeka mnie ciężkie 2 tygodnie. To i owo przygotować trzeba na studia, zaś 13 marca z dużym prawdopodobieństwem poprowadzę warsztaty z biżuterii szydełkowej w MOK'u Olsztyńskim. Denerwuję się tym dodatkowo, ponieważ są to warsztaty płatne, a wiadomo, że każdy z nas lubi spędzić czas dobrze jeśli za niego zapłacił. Muszę więc bardzo rzetelnie się przygotować. Ale będzie dobrze. Mam nadzieję.

Tak tylko krótko piszę. Do napisania.

czwartek, 18 lutego 2010

Zakupów Czar

Kto ich nie kocha? Fakt, że każdemu zakupy innych rzeczy sprawiają przyjemność. Nie da się jednak zaprzeczyć, że zakupowa magia potrafi udzielić się każdemu. Ponieważ zaczynało brakować mi drewienek do biżuterii postanowiłam zafundować sobie małe uzupełnienie zapasów. Wpadłam przy tym na pomysł, aby opisywać swoje doświadczenia, z różnymi sklepami internetowymi czy sprzedawcami na allegro. Każdy woli wiedzieć czy nie kupuje kota w worku - warto dlatego podzielić się swoimi odczuciami.

Przed jakąś godziną przyszła do mnie paczka ze sklepu internetowego DREWLANDIA.PL. Moim problemem w zakupach materiałów do decoupage'u jest to, że nie ma sprzedawcy, który miałby WSZYSTKO czego mi potrzeba (dodatkowo w rozsądnych cenach). Po analizie parunastu ofert wybrałam właśnie Drewlandie. Ceny okazały się dla mnie przystępne. Bazy kolczyków kosztowały od 0,45 zł do 0,60 zł. Dodatkowo do tego kupiłam 2 zakładki (1,60 zł sztuka) oraz wieszak normalny i dziecięcy (4,70 zł duży, 4,20 zł mały). Zaletą, ale też wadą jest wysyłka tylko kurierem przez GLS bez względu na zakup. Jeśli jednak kupujemy dużo lub w parę osób to cena 12,99 za wysyłkę jest bardzo przystępna. W szczególności, że zamówienie przyszło szybciutko - pieniądze przelałam we wtorek, w środę poinformowano mnie o wysyłce, a już dziś jest moja przesyłka ze mną. Oto jak wygląda zawartość:Wszystko jest naprawdę świetne. Wieszaki są tak cudowne, że nie mogę przestać ich dotykać ;) Dobrze wykonane, bardzo precyzyjnie, praktycznie brak ubytków. I ten zapach... Zakładki i bazy do biżuterii również w porządku - mają swoje drobne ubytki, ale kupując już drugi raz przywykłam do takowych w produktach małych ze sklejki. Nie jest jednak jakoś szczególnie źle. Otwory w drewienkach są trochę większe niż w moich poprzednich zakupach z czego bardzo się cieszę. Wygodniej będzie z nimi pracować.
Sklep otrzymuje ode mnie:
Szybkość wysyłki: 10/10
Ceny: 8/10
Stan faktyczny produktów: 9/10

Średnia ocena: 9/10

Co u mnie w kwestii craftowej? Skończyłam kolczyki, które pokazywałam ostatnio. Ostatecznie przyjęły taką formę (zdjęcie bardziej oddające wygląd niż to ostatnio, choć mogłoby być trochę jaśniejsze).Biję się z myślami, czy wstawić je na sprzedaż do prototypu. Ciągle nie jestem przekonana ich galerią internetową, więc... okaże się niedługo.

Za parę dni kolejna paczka u mnie, znów może coś będę oceniać ;) W końcu taka moja dziennikarska praca :P

wtorek, 16 lutego 2010

I po walentynkach

Jak każde święto i Walentynki 2010 zakończyły swój żywot. Mam nadzieje, że spędziliście ten czas miło, bez zbędnego zamartwiania się. Ja jak obiecałam - pokazuję co przygotowywałam na tę okazję.

Po 1 - Kartki. Mam taki zwyczaj, że chociaż kilku znajomych obdarowuję kartkami. W końcu to miłe dostać kartkę w tym dniu. Ucząc się na pewne zaliczenie wpadłam na pomysł jak chciałabym, aby wyglądały. Wiem, że nie jest to coś, do czego przywykły wszystkie Scraperki. Nie są one szczególnie fikuśne, ani wyjątkowo ozdobne. Ostrzegam również, że nie jestem zawodową rysowniczką, więc rysunki są jakie są. Najważniejsze, że starałam się jak mogłam.

Chętnie wysłucham opinii na ich temat, bo kompletnie nie wiem co o nich myśleć ;)

Dla mojego M. przygotowałam coś, co obiecałam mu już dawno temu. Pokazywałam tu już dawno temu Montiego. Monti aż tak przypadł do gustu M., że poprosił o stworzenie Klaudii. Sam nawet wybrał włóczkę i imię ;) Klaudia leżała w kącie, a ja przy każdej okazji obiecałam sobie, że ją dokończę. Oto Klaudia. Jak każdy kot uwielbia wylegiwać się na słońcu. Nie pogardzi kubkiem dobrej herbaty. Podkochuje się w Montim, ale jest od niego wyższa co przysparza im trochę problemów. Zwykle leży na monitorze i obserwuje M. podczas wszystkiego co robi ;) Z pewnością w przyszłości pojawi się więcej zdjęć Klaudii w akcji.

Na walentynki przygotowałam też bloku czekoladowego, który u nas w domu potocznie nazywamy czekoladą. Kupiłam specjalnie na tą okazję (w promocji w Lidlu) formę silikonową na 8 serduszek. Niestety - zdjęć brak, ale obiecuję, że przy najbliższym wykonaniu zaprezentuję wyniki.

Kupiłam dodatkowo 2 paczki serwetek. Gdy tylko wróciłam do domu, wiedziałam, że z jednego wzoru zdecydowanie muszą powstać kolczyki~!

Jeszcze bez bigli, ale efekt całkiem niezły.

Tyle u mnie ostatnimi dniami.
Pozdrawiam i do przeczytania :)

poniedziałek, 1 lutego 2010

Zaczynam nowy projekt

Ale zanim przejdę do projektu - trochę nowych kolczyków decoupage.Obie pary mają jakieś mankamenty: serwetkowe w paski nadal wymagają treningu w przyklejaniu, zaś ciasteczkowe - jeden papier namókł trochę bardziej i jeden jest lekko jaśniejszy. Ale skoro te w paski zostają dla mnie, a te w ciastka podobają się nowej właścicielce to problem rozwiązuje się sam ;)

Pora jednak na pewną informacje. Hobbystycznie (bardzo) zajmuję się tworzeniem różnych grafik. Kiedy weszłam w posiadanie bloga, postanowiłam sama go ozdabiać, a nie pobierać tła od innych. Po jakimś czasie, odezwała się do mnie z problemem graficznym Klaudyna. Ja rozwiązałam ten problem robiąc tło i banner na bloga specjalnie dla niej. Wtedy właśnie pomyślałam: "A dlaczego nie robić czasem jakiegoś tła i nie wrzucić go dla innych?". Od myśli przeszłam do czynów i.... Zapraszam do mojego bloga z tłami~! W przyszłości planuję jeszcze umieszczać tam dodatkowe grafiki czy całe szablony. Na razie umieściłam pierwsze tło inspirowane zimą. Zaglądajcie, oceniajcie, komentujcie - chętnie poznam waszą opinię.

To by było na tyle - do następnego :)

piątek, 22 stycznia 2010

Luzik Lajcik

Nareszcie! 3 tygodnie wolnego. Może nie takiego sensu stricto wolnego, ale... Ćwiczenia i większość egzaminów zaliczona (nawet z sensowynymi ocenami). Pozostał tylko jeden egzamin z Historii RiTV oraz "wykład z oceną". To jednak przynajmniej będzie odbywało się z tygodniowymi odstępami, więc spokojnie znajdę czas dla rozrywek wszelakich. No i odpoczynku. Przy dobrym wietrze będę nawet miała ok. 1,5 w pełni wolnego. Żyć nie umierać!

Planów na ten czas trochę jest: posprzątać porządnie, decoupage'ować, biżuteriować, poznać się bliżej z maszyną do szycia... Nie wspominając o rocznicy, walentynkach i warsztatach (które wreszcie może się odbędą, ale o tym kiedy indziej). Jestem pełna optymizmu i siły - żeby mnie tylko nie opuściły ;)

Wczoraj dokonałam przełomowego zakupu. Kupiłam PORZĄDNY lakier do decoupage'u. Z tego miejsca pragnę powiedzieć, że lakier firmy MAIMERI z serii Idea Decoupage najzwyklej w świecie jest do... niczego. Za to TO-DO AQUAGEL Błyszczący... No cud miód i orzeszki! Schnie jak ta lala, ślicznie wygląda i nie jest cały czas "lepiący". Nie wiem jak jego ceny wachają się w internecie, ale ja kupiłam 200 ml za 36 zł z groszami. A wart jest każdego grosika. Dzieki temu zakupowi mogłam dokończyć mój "duży" projekt - kubek na długopisy.Zaczęłam go robić w czasie świąt, ale z racji marnego lakieru czekał na lepszy moment. Doskonale wiem, że idealny nie jest. Mogłam lepiej ułożyć na nim kwiatki, serwetka mi się rozpadała podczas klejenia (była wyjątkowo delikatna). Poza tym nie opracowałam jeszcze jakiejś dobrej metody klejenia bez "włosków". Kubek jednak jest zrobiony dla mnie, a ja jestem z niego zadowolona. Najważniejsze w końcu, żeby obdarowany był zadowolony ;)

Jak widać zrobiłam wreszcie logo do mojego bloga. Znając mnie dokonam pewnie jeszcze paru przeróbek, jak znajdę wolną chwilę. Ciekawi mnie jednak wasze zdanie na jego temat, więc śmiało piszcie w komentarzach swoją opinię :)

To by było na tyle. Pozdrowienia ze słonecznego, ale zimnego Olsztyna - Kuna domowa Shere

czwartek, 31 grudnia 2009

Ostatni wpis

Oczywiście ostatni w tym roku ;) Chociaż bardziej piszę dla siebie to i tak będę to robić dalej.

Nareszcie skończyłam moje wyzwanie robótkowe na Craftladies.org~! Lil zadała mi wykonanie kudałtego pieska z oklapniętymi uszkami, który służyć miał jako breloczek. Poza materiałami, jak widać dostałam przepis na trufle, który będę musiała wykorzystać w nowym roku :) Trochę zajęło mi ogarnęcie wzoru na pieska, którego użyłam. Poza tym rozplanowanie jak najlepszego zużycia materiałów. Udało mi się zapomnieć o przyczepieniu zawieszki do breloczka, no ale jakoś wybrnęłam. Oto co uzyskałam i co pozostało:
Piesek początkowo nie podbił mojego serca (wręcz mi się nie podobał), ale ostatecznie zostawiłam go i wesoło dynda koło kluczy.

Pod choinką znalazło się trochę drewna do decu, więc już w Wigilijną noc trochę pokombinowałam. W trakcie prac jest kubek na długopisy. Udało mi się zakończyć kolczyki - ciastka. Planowałam je od momentu jak tylko kupiłam sobie papier. Nie mam zbyt dużo czasu, aby się rozpisywać w tym momencie, ponieważ muszę już uciekać. Impreza sylwestrowa za 7 godzin, ale oczywiście wszystko trzeba zrobić na ostatnią chwilę.

Z tego miejsca życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku 2010: żebyście szybko przyzwyczaili się pisać inny rok w dacie, żeby w 2012 nie było końca świata i żeby było lepiej, choćby odrobinkę, nawet jest jest dobrze.

piątek, 27 listopada 2009

Black Friday

Jak widać na blogu zaszła pewna zmiana. Postanowiłam zmienić układ kolumny (i ich ilość) w celu lepszej organizacji przestrzeni ;) Dwie kolumny pomogły mi podzielić dodatki, które się w nich znajdują. Wygląd wymaga jeszcze paru kosmetycznych poprawek oraz nowej grafiki na logo. Prawdopodobnie zrobię ją w momencie, kiedy nie będzie mi się chciało uczyć na egzamin w poniedziałek. To jednak jest normą i nikt nie powinien się temu dziwić.

Szykując się do napisania tej notki zauważyłam dopiero, że listopad 2009 odchodzi w niepamięć. Nastąpi na szczęście po nim grudzień - miesiąc, który osobiście bardzo lubię. Konkretnie lubię okres przed i po świąteczny. Grudzień w takim wypadku jest jak znalazł. Z myślą właśnie o świętach we wtorek postanowiłam nabyć parę rzeczy, aby umilić sobie przygotowania i wprawić w świąteczny nastrój.
Kupiłam sobie foremkę do ciastek w kształcie Gingerbread Man'a w Home&You oraz komplet dziurkaczy ozdobnych w Tchibo. Może dokupię jeszcze parę rzeczy w H&Y - gdybym mogła, zamieszkałabym w tym sklepie i się z niego nie wyprowadzała.

W środę byłam również na zakupach - tym razem imieninowych z ciocią. Postanowiłam zająć się decoupage'em, więc od razu powędrowałam do JOKO Art w Olsztynie, aby nabyć zestaw podstawowy - 3 pędzle (każdy do czego innego), klej To-Do, crackle jednoskładnikowy To-Do oraz 2 arkusze papieru To-Do. Lakier mam kupiony z czasów moich eksperymentów z lakierowaniem FIMO. Najbardziej szczęśliwa jestem z papieru. Zakochałam się w nich na zabój i już nie mogę się doczekać lekcji. Mam nadzieje, że wypalą w przyszłym tygodniu.
(obrazki ze strony Artizana.pl)

Mając wreszcie klej dokonałam pewnej próby. Zawsze chciałam robić szklane magnesy/wisiorki/itp. Na warsztatach witrażowych skradłam za pozwoleniem 4 szklane kamyczki. Jeden nareszcie został wykorzystany.
Próba wyszła całkiem nieźle, choć muszę rozwiązać jakoś problem magnesu. Czytałam, ze ludzie przyklejają takie proste, płaskie magnesy, na których zwykle umieszcza się reklamy i dodaje do wszelakich margaryn lub jogurtów. Taki magnes średnio spełnił rolę u mnie. Kamyczek choć trzyma się lodówki, robi to tylko na słowo honoru.

Warsztatów modelinowych z MOK'u nie opisałam, wychodząc z założenia, że jeśli o kimś mówić to dobrze. Było jak było - mogło być lepiej. Oczywiście jednak nie jestem zrażona tym i w weekend idę na "sprawdzone" warsztaty witrażowe. Poza tym sama powinnam zebrać się w sobie i trochę lepiej opracować warsztaty szydełkowe, które poprowadzę w Planecie11. Wszystkich z Olsztyna zapraszam 05.12, jeśli nie znacie podstaw i chcecie zrobić etui na komórkę komuś w prezencie. Okaże się również jak sprawdzam się w roli nauczycielki. Prawdopodobnie, jeśli pójdzie mi nieźle, czeka mnie trochę więcej warsztatów do prowadzenia, ale nie zapeszam.

Byle do 2 grudnia! (bo 1.12 nie będzie fajny...)

P.S. Tytuł wpisu odnosi się do Święta Dziękczynienia w USA, które było wczoraj. Święto zawsze występuje w ostatni czwartek listopada. Piątek po nim, zwany Black Friday, zwykle jest wolny i postrzegany jest jako początek sezonu Bożonarodzeniowego w sklepach.