Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koreańskie słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koreańskie słodkości. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2015

{ Koreańskie Słodkości } Etude House - Every Month Cleansing Foam



Koreańskie kosmetyki w moim życiu tworzą sinusoidę. W jednym momencie rzucam się na nie i kupuję tonami, a po jakimś czasie uspokajam i pasuję z zakupami. 

Jestem znów na fali. Utrzymuje się ona całkiem długo. W ten sposób mogłam przetestować trochę ciekawych wynalazków - a uwierzcie mi - there's some crazy shit out there!

I nie mogłabym się cieszyć bardziej z tego powodu! Dziś - czyścimy nasze kochane facjaty!

środa, 15 stycznia 2014

{ Koreańskie Słodkości } TONYMOLY Cats Wink Smooth Primer

Chyba już nigdy nie pozbędę się Korei z mojego życia. Tak jak Japonia odcisnęła na mnie piętno, tak i kolejny azjatycki kraj zmienił moje postrzeganie świata na wielu płaszczyznach. Łącznie z kosmetykami. Dlatego przynoszę Wam kolejną koreańską nowinkę w mojej kolekcji. Szykujcie się, bo będzie ciekawie - znowu pojadę markę mainstreamową.


czwartek, 25 kwietnia 2013

{ Koreańskie słodkości } TONYMOLY Backstage Gel Eyeliner

Pora na kolejny cukierek z Korei. Szmat czasu temu postanowiłam wypróbować jakiś żelowy eyeliner. Dumałam, przeglądałam ceny, chodziłam po drogeriach. Aż do momentu, gdy nie sprawdziłam cen azjatyckich - wtedy zapadła szybka decyzja: zamawiam z eBaya! I jakież to cudo tym razem do mnie przypełzło?

TONYMOLY Backstage Gel Eyeliner


CENA: ok. 23 zł

Mój wybór padł na markę TONYMOLY. Marka oczywiście koreańska, wypuściła serię kosmetyków do makijażu o nazwie Backstage. Jaka stała za tą linią filozofia? A cholera ich wie? Że rockstars (a raczej że K-POP)? Że koncerty? Huk - no nie wiem :P Wiem za to, że akurat ten eyeliner należy od ich bestsellerów. Czy to znaczy, że dobrze trafiłam?


Kwestie techniczne: Produktu w opakowaniu są 4 gramy. Kolor, który posiadam to nr 1 black. Na aukcjach znajdziemy w sumie 8 dostępnych kolorów, choć najpopularniejsze czarny i brązowy. Wchodzą jednak nowe, część jest już tylko dostępna na eBayu. Poszukiwaczki szalonych odcieni będą zawiedzione, bo z takowych uświadczą chyba tylko różowy oraz turkus. 

Opakowanie ma ciekawy kształt, które niestety jest średnio praktyczne, jeśli planujemy je schować do płaskiej kosmetyczki. Po rozłożeniu na części mamy zakrętkę, pędzelek oraz pokrywkę. 

Gdy kupowałam ten eyeliner odpowiadało mi to, że miał w sobie dodatkowo pędzelek. Oczywiście nie wiedziałam jakiej będzie jakości i czy dobrze będzie się spisywał w boju. W tej kwestii trafiłam w dziesiątkę. Syntetyczne włoski, choć nie są już tak zwarte jak na początku, wciąż świetnie sobie radzą. Trzyma się wygodnie w ręce i świetnie współpracuje z produktem. Bomba!

Śmiesznym featurem jest fakt rozsuwanego pędzelka. Ja nigdy z tego nie korzystam, ale jeśli ktoś woli dłuższe to może go to zadowoli - a wiadomo jak to jest z kobietami :P Ponoć wielkość ma znaczenie. Ważne jest, aby zsuwać całość z powrotem, do momentu usłyszenia kliknięcia - inaczej pędzelek będzie się rozsuwał i wyginał będąc w zakrętce (doświadczyłam tego, wiem co mówię ;). Oczywiście wymaga też częstego mycia. 

Ale my tu pitu, pitu o opakowaniu, ale jaka w praktyce jest jego zawartość?

Konsystencja jest fantastyczna! Używa się go bardzo gładko i przyjemnie. Nie ma problemu z namalowaniem kreski, wszystko idzie płynnie. Po 3 miesiącach używania jest wciąż w świetnym stanie, może odrobinkę zgęstniał. Eyeliner jest wodoodporny - tak przynajmniej wnioskuję z opisów, które zdarzyło mi się tu i ówdzie przeczytać. Trochę się tego bałam, bo miałam negatywne doświadczenia z tego rodzaju kosmetykami. Na szczęście można go spokojnie zmyć jakimś preparatem do makijażu. Możecie być jednak przygotowane na fakt, że jeśli usmarujecie sobie nim rękę to zwykłym mydłem nie da się go ruszyć - a oto dowód.

Kreska namalowana dołączonym pędzelkiem i szuru buru mydłem ;)
Gdy eyeliner już zaschnie to trzyma się naprawdę świetnie. Nie kruszy, nie spływa, nie nic. Cały dzień piękna kreska :3

Eyeliner w praktyce

Podsumowując - świetny produkt! Zero zarzutów! Nie wiem jak spisują się tego rodzaju eyelinery dostępne u nas na rynku, ale ten zdecydowanie wart jest niewielkiej inwestycji, szczególnie dla osób zaczynających z żelowymi wynalazkami (jak ja!).

Ja już przygotowałam sobie screeny i następny post będzie mini tutorialem o zakupach przez eBay, łącznie z poradami w kwestii wyszukiwania :D

sobota, 13 kwietnia 2013

{ Koreańskie słodkości } Holika Holika Petit BB Cream Essential

Zebrałam się w sobie i postanowiłam, że zacznę pisać o koreańskich kosmetykach, które wpadają mi w ręce. Nie są one aż tak dostępne na naszym rynku i często trudno znaleźć jakieś informacje po polsku na ich temat. Są pewne marki, które są bardziej znane tj. Skin79, Missha czy Lioele. Pozostaje jednak ogromna ilość innych, u nas mniej popularnych o których warto pisać. A że ich wybór oraz jakość są intrygujące szkoda marnować potencjału ;) Pierwszy wybór padł na...

BB cream Holika Holika - Petit BB Essential SPF30 PA++

Odpowiednia oprawa graficzna musi być

Firma Holika Holika wypuściła serię Petit, której nazwa wzięła się prawdopodobnie z wielkości opakowań - klasycznie koreańskie kremy bb mają 50 ml, ten zaś ma 30 ml.  W skład linii wchodzi pięć rodzajów kremów: Clearing, Watery, Shimmering, Moisture oraz Essential. Każdy dostosowany jest do innych potrzeb skóry. Różnią się również filtrami przeciwsłonecznymi. Opakowania mają kilka kolorów oraz inne obrazki kotków :3 Tak, tak, przejrzałyście mnie... Kupiłam z powodu tego kotka... Skłoniłam się ku niemu również z powodu niziutkiej ceny - opakowanie kosztuje ok. 20 zł z darmową wysyłką z Korei. Zamówiony oczywiście przez eBay. Sprawdziłam cenę na stronie producenta i przeliczając Wony na nasze wychodzi plus-minus właśnie taka kwota.

Sobie wybrałam wersję Essential. Krem zawiera kolagen oraz wyciąg z kawioru, a wszystko po to, by niedopuszczać do zmarszczek, odżywiać oraz nawilżać naszą skórę. Ja oczywiście mogę tylko pokornie w to wierzyć, bo koreańskiego nie umiem ;)

Cała linia występuję tylko w jednym odcieniu. Z tego co wyczytałam jednak, nie każdy jest identyczny. Trzeba pamiętać, że produkt jest dopasowany do urody i standardów koreańskich - wszystko będzie blade i jasne.

Konsystencja mojego kremu jest bardzo "esencjonalna" ;) Nie jest rzadki, dosyć gęsty, ale bardzo gładko rozprowadza się po twarzy. Można by wręcz rzec, że ma w sobie pewną śliskość :P Zapewne zasługa to silikonów, które w sobie na pewno ma.

Ilość, którą widzicie na moim palcu wystarczy mi na umalowanie całej twarzy - wydajność cudowna! Nie ma w nim błyszczących drobinek, co dla mnie jest plusem. Kolor jest jasny, po roztarciu wychodzi z niego bardzo lekki różowy odcień. Muszę go jednak z tego miejsca obronić. Po zrobieniu całego makijażu kolor dopasowuje się do mojej skóry. Chociaż na początku mogę wyglądać trochę blado to po godzinie wszystko jest tak jak powinno. Na malutki plusik zasługuje jeszcze za zapach, który jest bardzo przyjemny, choć trudno mi go określić. Jakiś taki perfumowy ;)

Piękne, nie poprawiane zdjęcia - na zdjęciu pierwszym tylko z korektorem pod oczami

Krycie tego specyfiku, jak na krem BB, jest bardzo duże. Należy dokładnie rozprowadzić BBika na twarzy, choć dzięki konsystencji nie jest to trudną pracą. Na skórze efekt jest lekko błyszczący, więc jeśli ktoś poszukuje matowego wykończenia puder będzie niezbędny. Wadą jest fakt podkreślania suchych skórek.  Cóż, trudno się dziwić przy tak intensywnym kryciu.  Na szczęście nie wysusza on dodatkowo cery, a można nawet powiedzieć, że coś tam nawilża. Moja znajoma, mająca inny krem z tej serii, narzekała jednak, że zatykał jej pory.

Suma sumarum na początku byłam tym kremem zachwycona. Z czasem bywały dni, że moja skóra raz dobrze, raz przeciętnie, wyglądała po użyciu. Teraz jednak chciałabym czegoś z dobrym kryciem, ale troszkę lżejszego. Mimo to polecam go na spróbowanie. Mały koszt, a można spróbować czegoś z krainy oryginalnych kremów BB, a nie naszych miejscowych, zachodnich parodii.