Wczoraj przedstawiłam Wam materiały oraz narzędzia potrzebne do stworzenia kaboszonowych biżuterii. Teraz pora na zrobienie własnego wisiorka, kolczyków lub czegokolwiek do czego macie bazę :) W sam raz na grudzień i początek (jak dla mnie) cudownego okresu świątecznego :3 Oczywiście wszystkie półfabrykaty z których korzystam zasponsorował Passionroom.pl. Wykonanie jest baaardzo proste - to tylko kilka kroków.
____________________________________________________
KROK 1
Wybieramy/drukujemy i wycinamy nasze obrazki. Ja zawsze przygotowuje je sobie w odpowiednim kształcie oraz wielkościach w programach graficznych. Można je jednak po prostu wydrukować, potem ręcznie odrysować kształt do wycięcia. Nasz "wycinek" nie musi być idealnie okrągły ;) Wycięty obrazek wkładamy pod kaboszon i sprawdzamy rozmiar. Najlepiej, żeby był troszeczkę mniejszy od szkiełka. To jak dużo ja musiałam przyciąć widać na przykład po grafice z wyjącym wilkiem :)
KROK 2 i 3
Nakładamy klej na płaską część kaboszonu. Warto mieć pod ręką szklankę z wodą, żeby mieć gdzie przepłukać pędzel. Kleju nie należy żałować. Powinna powstać nam średnio gruba biała warstwa (środkowy obrazek). Szkiełko nie może mieć przezroczystych miejsc - w nie należy dołożyć jeszcze kleju.
Na tak nałożony klej kładziemy obrazek. Najlepiej zacząć przyklejać naciskając od środka do zewnątrz. Odpowiednia warstwa kleju ułatwia przyklejenie i uniknięcie ew. bąbelków. Jeśli jednak jakieś powietrze dostanie się do środka należy je delikatnie wymasować. Klej może trochę wylecieć na obrzeżach. Nadmiar możemy delikatnie zetrzeć, choć nie warto przesadzać. Taki nadmiar będzie świetnie zabezpieczał nasz obrazek na brzegach kaboszonu.
Każdemu zdarzają się błędy - w razie potknięcia można na tym etapie odkleić obrazek, zetrzeć klej i dokładnie umyć kaboszon gąbką z płynem do mycia naczyń :)
KROK 4
Pozostawiamy kaboszony do przeschnięcia na jakieś 15-30 minut. Najbezpieczniej jest zrobić do kładąc je na wypukłej (nie klejonej) części. Na zdjęciu z prawej strony widać jak wyglądają po ok. 15 minutach schnięcia.
KROK 5
Tym razem smarujemy bazę klejem. Ponownie nie żałujemy - nie ma co, klej jest tani, a ważna jest wytrzymałość ;)
KROK 6
Przeschnięty kaboszon przyklejamy na środku bazy. Dociskamy dokładnie znów zaczynając od środka. Jak widać część kleju może wylewać się po brzegach. W takiej sytuacji wystarczy przetrzeć nadmiar - ja zwykle robię to palcem, ale co kto woli :D Na dolnym obrazku widać, że pozostawiłam jeszcze klej w rowkach. Przyda się ponownie jako wzmocnienie wytrzymałości wisiorka, a po wyschnięciu nie będzie widoczne. Jeśli pobrudzimy klejem kaboszon nie należy się martwić. Gdy klej wyschnie możemy go zdrapać paznokciem lub czymś plastikowym :)
KROK 7 (i ostatni)
Czekamy, czekamy, czekamy... Na górnym zdjęciu możecie zobaczyć jak wyglądały kaboszony tuż po przyklejeniu. Na dolnym minęła godzina. Z początku nasze obrazki znów się "zabielą", ale będzie to spowodowane ilościami kleju.
Ile czasu potrzeba na wyschnięcie? Czasem dobę, czasem trochę więcej lub mniej. Wszystko zależy od wielkości wykonywanej biżuterii. Tak prezentują się moje twory pod dobie schnięcia :)
Klej jeszcze częściowo niedoschnięty, ale już bliżej niż dalej! :)
Tak wygląda przygotowanie biżuterii z bazą na kaboszon. Starałam się opisać wszystko co ewentualnie może się przytrafić. Nie bójcie się pytać jeśli macie jakieś wątpliwości - chętnie odpowiem na Wasze pytania :3 Jeśli potrzebujecie wiedzieć jak wykonać własny łańcuszek i dodatkowo go przyozdobić to śledźcie bloga, bo już następna część będzie właśnie o tym!