Póki co niedziela pokazała mi swoje twórcze oblicze. Oto efekty:
Ciasteczkowe zawieszki, irlandzkie koniczyny (zawieszki i do kolczyków wkrętek) oraz różyczki wkrętki.Niedługo uaktywnię się bardziej~! Pozdrawiam.
Ciasteczkowe zawieszki, irlandzkie koniczyny (zawieszki i do kolczyków wkrętek) oraz różyczki wkrętki.
Prace nr 2 - zakładka inna na dzień matki + kolczyki celtyckie na prezent - na zamówienie N.
No i nr 3 - praca dla mamy, którą oddała w prezencie, a mnie prosi o kopię. Moja mała droga przez mękę. Szczególnie w części pracy (a raczej braku współpracy) z lakierami. Nie do końca idealne, ale jest.
Niedługo czeka mnie wolny czas, który z rozkoszą wykorzystam na szydełkowanie, decoupage i filcowanie... Nie wspominając o tym, że z pewnością będę próbować innych.
Następuje mieszanie... mieszanie...
Szczęśliwa karteczka wybrana

Efekt ujdzie. Tyle w tym temacie...
Radość ta wiele poziomów: Po 1. odzyskałam zawartość piórnika (moje kochane cienkopisy oraz pióro i nie tylko); Po 2. piórnik był pamiątkowy; Po 3. piórnik był nie do odkupienia. Mnie na pewno nie było na niego stać. Nie wiem gdzie był kupiony, ale w internecie jego cena jest sporszawa, więc jestem szczęśliwa jak cholera.
Mam pewną słabość do dyktafonów - może dlatego, że gdy jako dziecko dostałam dyktafon na kasetę to miałam ogromną radochę tworząc jakąś taką swoją audycję. Teraz jednak wiem, że jest mała szansa, aby moja przyszła praca była związana z kierunkiem, a w szczególności z radiem. Wyjątkiem byłoby to, gdybym mogła prowadzić audycję. Ale to mała szansa, więc radiu mówię raczej nie. Dyktafon jednak mam, aby przygotować materiał. Dopiero się poznajemy - mam nadzieje, że przyjaźń nam się jakoś ułoży ;) Może powinnam tą notkę nagrać? Wątpię jednak, aby ktokolwiek ją w całości odsłuchał :P


2. Potem umieszczacie komentarz pod tym postem.