Pewne marki mają takie kosmetyki, które zna każdy. Ich używanie przekazywane jest wręcz z pokolenia na pokolenie. Oczywiście to nie znaczy, że spoczywają na laurach i nie próbują zrobić czegoś nowego. Dlatego dziś rzućmy okiem na róż i bronzer od Bourjois.
No właśnie - przecież ten blog, lata temu, powstał z tego właśnie założenia! Uwielbiam rękodzieło, uwielbiam sama przygotowywać różne rzeczy, uwielbiam tworzyć. Nie zawsze skutek jest taki jaki ja tego chcę, ale jednak. Kocham poznawać tysiąc technik, robić wszystko różnymi sposobami. A jak lepiej nauczyć się czegoś nowego, jak nie na warsztatach?
W wymyślaniu postów czasem najgorszy jest tytuł - bo jak zawrzeć to co chcemy przekazać, nie zdradzając przy tym treści?
Dziś znów stanęłam przed takim trudnym zadaniem. Więc ujmę to tak. Będzie o kosmetyku, który ma dużo rzeczy na maks, jednocześnie utrzymując wiele rzeczy na minimum.
Oczywiście pytanie brzmi: czy wychodzi na tym na plus czy na minus?
Kiedy życie daje nam cytryny to ponoć mamy robić z nich lemoniadę. A co jeśli dostajemy 3 tusze do rzęs jednej marki? To znaczy, że trzeba je zmierzyć w pojedynku na efekty!